Przygotowania do ślubu cz.3 – bo zamęście trzeba obgadać.

Kochani, ostatnio przygotowania do ślubu nabrały tempa. Wiemy już sporo o możliwej lokalizacji obiadu rodzinnego, zaczęłam też rozglądać się za rzeczami odnośnie mojego wyglądu i ogólnie oprawy graficznej całego tego przedsięwzięcia (zaproszenia, fryzjer, makijażystka, etc.). Rozkminy trwają, mamy z Kubą burzę mózgów, czasami aż czacha mi dymi od rozmyślania nad tym wszystkim.

Odkryłam jednak rzecz genialną, która do tej pory mi umykała.

Ślub, obiad rodzinny i imprezę dla znajomych najlepiej obgadać. A z kim? Z przyjaciółmi i rodziną!

Nawet, jak niektóre wątki kończą się tak:

Uwielbiam ten gif xD Czytaj dalej

Przygotowania do ślubu cz.2 – chudnięcie idzie pełną parą.

Minął miesiąc od poprzedniego wpisu. Przygotowania do zamęścia idą powolutku – cały czas nie mogę się zebrać do Urzędu Stanu Cywilnego na Śródmieściu, by wypytać o wszelkie potrzebne dokumenty. Na razie stan konta oszczędnościowego powoli się zmienia (na plus, oczywiście), obdagałam ze świadkową różne rzeczy i…

Schudłam!

Weszłam dzisiaj na wagę i jak wół stało, że ważę 65,5 kilo.

Poniżej macie dwa zdjęcia poglądowe. Pierwsze z sierpnia, 70 kilo żywej wagi:

10469471_767805443263321_382697445426377582_n Czytaj dalej

Przygotowania do ślubu cz.1 – trzeba schudnąć!

Tak, wiem, albo się zastanawiacie nad tytułem notki, albo się pukacie w czoło.

Po co się odchudzać, przecież dobrze wyglądasz, szczupła jesteś, do ślubu ponad rok, pogięło Cię, co za problem kupić większe ciuchy, gdzie Ty niby masz nadwagę… Co najmniej jeden z tych tekstów słyszę za każdym razem, kiedy opowiadam komuś o tym, że jestem na diecie.

Owszem, jestem na diecie. Od dwóch tygodni.

A dzisiaj Was podenerwuję gadaniem o tym. 😉

 Odkryłam nowy blog na Tumblru. Uwielbiam obrazki motywacyjne! Czytaj dalej

Dzień po cudzym ślubie. :)

No i się odbyło. Ślub Agi i Krzyśka.

W lodówce stoi kawałek tortu i sernika, uprana sukienka wisi na suszarce. Ja popijam Fervex i stukam w klawiaturę, Kuba gra na konsoli. Pełen chillout.

Cóż, trzeba odsapnąć chwilę po całym dniu pełnym wrażeń, nie?

Zwłaszcza, że po złapaniu opaski panny młodej wrzasnęłam na całą salę

Wychodzę za mąż w przyszłym roku!!!

Dopiero po chwili dotarła do mnie powaga sytuacji…

Sto lat młodej parze!!! Czytaj dalej

Dzień przed cudzym ślubem.

Po raz kolejny w tym roku się przeziębiłam. Powoli przestaje mi się to podobać, moja odporność woła o pomstę do nieba.

Wyszłam dzisiaj wcześniej z pracy. Jutro moja dobra koleżanka bierze ślub i muszę nawet nie tyle wyglądać, co po prostu funkcjonować w miarę normalnie. Także od kilku godzin kuruję się Fervexem. W sumie dobrze, że się rozłożyłam teraz, bo specjalnie z okazji ślubu wzięłam dwa dni wolnego. W niedzielę nawpierniczam się czosnku i może to coś da.

Korzystam z tego, że się trochę lepiej czuję. Że myślę w miarę logicznie i nie przysypiam. W tle leci piosenka z traileru do Fifty Shades of Grey (jeśli chcecie posłuchać, to kliknijcie tutaj).

Dumam nad tym, że za ponad rok sama stanę na ślubnym kobiercu.

Zaskoczeni? To czytajcie dalej.

DSCF3572
To zdjęcie idealnie pokazuje mój dzisiejszy nastrój. Poza tym z chęcią pochodziłabym teraz po wołomińskim
lesie i wdychała świeże powietrze. Czytaj dalej

Hajtać się?

Kochani, minął rok od moich zaręczyn z Kubą.

Boże, wuchta czasu. Dziewięć lat związku (z przerwą, ale jednak dziewięć), do tego rok narzeczeństwa… Pora się hajtać.

No pora, nie?

Jakoś tak nie wiem.

Uparłam się, że wpierw zrobię sobie mgra przed nazwiskiem (by dopiero potem to nazwisko zmienić), także po wyjściu z urzędu stanu cywilnego będę się nazywać magister Dorota Prószyńska.

Teraz się poważnie nad tym zastanawiam…

Proszynscy z widokiem. #cieszyn #cieszynlove

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Macie szczęśliwych narzeczonych odpoczywających w Cieszynie. Czytaj dalej