Garść zachwytów – „Bogowie”

Bogów można spokojnie zaliczyć do tych nielicznych filmów, na które się pofatygowałam do kina i nie żałowałam.

Tfu, na które gnałam wręcz do kina i już prawie krzyczałam Shut up and take my money!!!. Musiałam, musiałam to zobaczyć najszybciej, jak tylko się dało.

Zapewne spytacie, dlaczego. Otóż po obejrzeniu zwiastuna miałam wrażenie, że to będzie dobry… Wróć… Zajebisty… Wróć ponownie, nie podniecaj się tak… Dobry film. Dobry polski film, a z takim ostatnio w kinie miałam do czynienia na Pokłosiu.Pomyślałam sobie, że w przypadku zepsucia tak świetnej historii spora część Polaków zwątpi w rodzime kino.

Cóż, moje oczekiwania przeszły same siebie.

Proszę Państwa, oto wpis o filmie pt. Bogowie. Z góry uprzedzam, będą spoilery!

 Pierwsze brawa dla charakteryzatorów – na plakacie tego tak nie widać,
ale w filmie Kot to wykapany Religa. Czytaj dalej

Garść zachwytów: „Frozen”

Wczoraj namówiłam Kubę na obejrzenie czegoś innego, niż kolejny odcinek House of Cards. Co nie znaczy, że nie lubię tego serialu, bo tak nie jest. HOC jest zarąbiste, jeśli o tym nie wiedzieliście. Miałam jednak ochotę na coś zupełnie innego – na coś, czego wypatrywałam od dawna, a jakoś nie miałam okazji obejrzeć tuż po premierze.

Kuba dał się namówić na Frozen. Mimo, iż nie lubi musicali (ale Tangled ze mną obejrzał i nawet Mu się podobało).

Jesteście ciekawi, czy warto było to obejrzeć? A co widzicie w tytule notki? 😉

Oczywiście, że warto!!!

W telegraficznym skrócie – Somersby, pizza i dobra komedia równa się idealny wieczór. A poniżej znajdziecie dowody na to, ze Frozen jest filmem rewelacyjnym. UWAGA: wpis zawiera spoilery!


Zamiast plakatów i GIF-ów będą fanarty. Raz, że są piękne, dwa, GIF-y są pełne spoilerów!!! Czytaj dalej

Odkrycia roku 2013 – najlepsze seriale.

Melduję posłusznie, że już się lepiej czuję, tylko teraz kicham na potęgę, co przeszkadza mi w życiu codziennym i pracy. ^^’

Bez zbędnego rozpisywania się – dzisiaj porozmawiamy o serialach, które odkryłam w ubiegłym roku i które pokochałam miłością nieustającą. Przy czym nie wszystkie produkcje są amerykańskie, bo aż trzy są z Wielkiej Brytanii.

(chyba kolejnym postanowieniem noworocznym powinno być odkrywanie filmów/seriali/książek, które nie są made in USA).

Na początek… Przed Wami serial rozkochujący w sobie widzów już od pierwszego odcinka. Do drugiego sezonu pozostały tylko dwa miesiące!

1. Hannibal

Twórcy powinni dostać jakąś nagrodę już za same plakaty promujące serial. Ten jest mniamniuśny. ^^ Czytaj dalej

Garść zachwytów: „Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia”

Ostatnio dostałam w pracy voucher do Multikina za bycie dobrym telemarketerem (tzn. za wykonywanie swoich obowiązków i szukanie sobie następnych, by nie umrzeć z nudów i by robić coś twórczego). Już w momencie wzięcia go do ręki wiedziałam, na co się wybiorę.

Oczywiście, Kuba protestował, bo zostawiałam Go samego w domu (na pytanie, czy pójdzie ze mną do kina, odpowiedział, że nie i dalej marudził), ale nie dałam się zbałamucić i w piątek wieczorem pobiegłam szybko z Grzybowskiej do Złotych Kuta… eeee… Tarasów. Wpadłam do kina zziajana i pierwsze pytanie, jakie padło z mojej strony, to:

Czy są jeszcze miejsca na Igrzyska śmierci?

Na moje szczęście były. 🙂


Plakat jest nawet fajny, najlepsza była sesja zdjęciowa. ❤ Czytaj dalej

Garść zachwytów: „Fight Club” (książka i film)

Wkurzyłam się dzisiaj. Poświęciłam dwa poranki i jedno popołudnie w Bibliotece Narodowej, by przeczytać mającą ponad 500 stron lekturę. I co się dzisiaj okazało? Będziemy to przerabiać na początku listopada… Eeeee… To po cholerę to czytałam…

Na poważnie. Byłam święcie przekonana, że skoro tydzień temu nie było zajęć, to dzisiaj ruszamy z kopyta i przerabiamy to tomiszcze. Okazuje się, że ISZiP jeszcze wiele razy mnie zaskoczy xD Przynajmniej mam z głowy… Teraz trzeba napisać o tym notkę na Czechożydka, by treść nie wyleciała mi z głowy.

I tak oto nagromadziło się we mnie sporo złości. Już wiem, co z nią zrobić – połączyć z wczorajszym olśnieniem. Mianowicie Bozia mnie oświeciła i dała mi znak.

Żydzie, nie pisałaś jeszcze o Fight Club!

No to piszę, w końcu zachwycam się tym do tej pory.

Moi drodzy, przed Wami najlepsza historia świata i totalne arcydzieło – Fight Club (książka oraz film).

 Przez wiele lat nie znosiłam Brada Pitta, tym filmem jednak mnie kupił. ❤ Czytaj dalej

Garść zachwytów – „Hannibal” (sezon 1)

Dostałam się na studia magisterskie. Brzmi poważnie – niby ostatnio dzieje się wokół mnie wiele poważnych rzeczy (praca, narzeczeństwo, przeprowadzka), to dopiero studia uświadomiły mi, że dzieciństwo chyba się skończyło. Ciężko mi to rozgraniczyć, gubię się w tym wszystkim cały czas. Bycie niepoważną chyba już mi nie przystoi.

Kto by się tym przejmował! ^^

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o kolejnym serialu (jakbym dobrych filmów ostatnio nie widziała…), który wg mnie jeszcze na dobre się nie rozkręcił, ale kupił mnie już pierwszym sezonem. Przed Wami opowieść o pierwszym sezonie Hannibala.


Ten serial cechuje się wieloma dobrymi plakatami, ale ten robi na mnie największe wrażenie. Czytaj dalej

Garść zachwytów: „Sherlock” (sezony 1-2)

Pamiętacie, jak kiedyś zaczęłam cykl Garść zachwytów? To było dawno temu, bo aż w lutym ^^’ A zaczęło się od Django Unchained.

Długo zastanawiałam się nad tym, o czym napisać w następnej odsłonie cyklu. Jakoś nic się nie przytrafiało… Ani książka, ani film, nic. A strasznie chciałam podzielić się z Wami czymś do tego stopnia pozytywnym i zajebistym, że uprawiam zawzięty fangirlizm (nie, nie mówię tutaj o sadze The Hunger Games, bo to ma swoje wady. Chociaż fangirlizm uprawiam i tak, jeśli o to chodzi).

Dzisiaj przeglądałam sobie jakieś pierdółki w necie, za moimi plecami Kuba grał w LOLa (czy co On tam robi, nie pilnuję Go przecież). Popatrzyłam na Niego i pomyślałam sobie: Boże, jak fajnie by było, gdyby wyszedł trzeci sezon ‚Sherlocka’, mielibyśmy co razem oglądać. I wtedy mnie olśniło!

Proszę Państwa, w dzisiejszym odcinku porozmawiamy o jednym z najlepszych seriali, jakie moje oczy widziały. ^^

Przyznam się szczerze, takie plakaty akurat mnie specjalnie nie kręcą, ale ciekawszych nie znalazłam. Czytaj dalej