Mentalna biegunka.

Pozwólcie, że na wstępie rzucę w Was cytatem:

Najważniejsze nie było w niej to, że robię coś, czego się robić nie powinno lub nie wolno; odkryłam w sobie coś pięknego, czego nikt na świecie nie wie i nigdy się nie dowie, ponieważ było to wyłącznie moje ciało, które bez udziału kogoś innego stało się dla mnie źródłem rozkoszy.

Autorem powyższych słów jest Arnošt Lustig, tekst pochodzi z powieści Niekochana. Z dziennika siedemnastoletniej Perły Sch., o której piszę magisterkę.

Od wczoraj cierpię na mentalną biegunkę. Przez głowę nawet nie przebiegają, co przelewają mi się myśli, kotłują, rozpychają, baniak mnie od tego zaczyna boleć. Zaczęło się właściwie od tego cytatu.

Spędziłam w BUWie owocne trzy godziny, dłubiąc przy pracy i ogarniając konspekt (mam wrażenie, że wreszcie ma ręce i nogi). Po tym czasie byłam z siebie dumna – jeeee, wreszcie usiadłam, poukładałam myśli, wiem, co napiszę, normalnie może jeszcze będą ze mnie ludzie.

Taki ch*j.

Bo mam mentalną biegunkę, dzieje się masa rzeczy i jedyne, co chcę zrobić, to zwiać, schować się w kątku i tak sobie posiedzieć cały dzień. Albo dwa. Ewentualnie siedem. Czytaj dalej

Reklamy

Przygotowania do ślubu cz.1 – trzeba schudnąć!

Tak, wiem, albo się zastanawiacie nad tytułem notki, albo się pukacie w czoło.

Po co się odchudzać, przecież dobrze wyglądasz, szczupła jesteś, do ślubu ponad rok, pogięło Cię, co za problem kupić większe ciuchy, gdzie Ty niby masz nadwagę… Co najmniej jeden z tych tekstów słyszę za każdym razem, kiedy opowiadam komuś o tym, że jestem na diecie.

Owszem, jestem na diecie. Od dwóch tygodni.

A dzisiaj Was podenerwuję gadaniem o tym. 😉

 Odkryłam nowy blog na Tumblru. Uwielbiam obrazki motywacyjne! Czytaj dalej

True to the End… Czy ja wiem? – o ostatnim sezonie „True Blood”

Wpisy urlopowe pojawią się na Czechożydku, ponieważ bardziej pasują tematycznie tam, niż tutaj. Nie martwcie się, będą niedługo (jak tylko ogarnę chaos związany z pisaniem prac).

Dzisiaj chcę z Wami podyskutować – tak, podyskutować – o ostatnim sezonie True Blood. Wczoraj miałam okazję nadrobić dwa ostatnie odcinki i do tej pory nie wiem, co mam o tym myśleć.

Nie zwlekając… Zakończenie Czystej Krwi – chała czy nie?

Wpis zawiera spoilery!

 Uwielbiam plakaty i wszelkie promocyjne materiały dotyczące tego serialu ❤ Czytaj dalej

Pizza dla zuchwałych – gotuj z Cathrynkiem edycja pierwsza

Mam urlop. Zajmuję się wszystkim, co popadnie poza gadaniem o pracy. Robiąc wolne od call center dałam sobie też spokój z opowiadaniem anegdot, ile w końcu można słuchać o pasażerach i ich wymyślnych problemach.

Odpadł nam wyjazd do znajomej, także do poniedziałku (a konkretnie do piątej rano, bo o szóstej mam Polski Bus – Poznaniu, nadciągam!!!) jestem w domu. Wpadliśmy z Kubą w szał sprzątania, dzisiaj ogarnęliśmy łazienkę. Boże, co tam się działo… Nieważne, nie o tym miało być.

Bo mi się zachciało pizzy w ramach obiadu. Takiej domowej, jaką żeśmy piekli ze znajomymi w liceum. Wiecie, zagniatanie ciasta, sos z ketchupu i takie tam. To co, wygooglaliśmy z Kubą przepis, zrobiliśmy zakupy i podzieliliśmy obowiązkami.

Przed Wami przepis, jak robić pizzę w warunkach ekstremalnych (czyli jak się przy okazji sprząta)!


Połowa pizzy. Bo druga zjedzona. ^^ Czytaj dalej

„Bo On miał smutną duszę”…

Z początku nie wierzyłam w śmierć Williamsa.

Mówiłam sobie, że zbyt wiele razy Internet wymyślił sobie to, że ktoś znany umarł. I potem osoba zainteresowana musiała wszystko odkręcać, bo w śmierć wierzyła już nawet rodzina.

Dlatego obiecałam sobie, że notkę napiszę dzień po wiadomości o tym, że Williams zmarł. By jeszcze móc się pozytywnie zdziwić.

Wieść o tym, że to było samobójstwo przez powieszenie, do tej pory gdzieś mnie boli.

Nie miałam pojęcia, że odejście Robina Williamsa odczuję osobiście.


Tumblr i tym razem okazał się genialnym źródłem ilustracji. Czytaj dalej

Kosmos, szop i metafory, czyli słów kilka o „Strażnikach Galaktyki”

Razem z Kubą uwielbiamy oglądać filmy na podstawie komiksów Marvela. Nie spotkacie nas w kinie na komediach romantycznych, horrorach czy jakimś mordobiciu, ale jeśli chodzi o produkcje związane z tym universum, możecie się spodziewać, że polecimy do Arkadii bądź Złotych Ku… Tarasów w te pędy. Zresztą, pamiętacie pewnie, że dzień po zaręczynach wybraliśmy się na Iron Mana 3.

Tak też było w przypadku Strażników Galaktyki. Co prawda, nie wiedziałam o fabule kompletnie nic (chciałam zrobić sobie niespodziankę), ale to nie szkodzi. Opłaciło się iść do kina, mówię Wam!

Dzisiaj o tym, czemu nie żałuję pójścia na ten film.


Na Tumblru można znaleźć masę świetnych obrazków i gifów dotyczących GOTG.
Niech kilka z nich będzie ilustracjami do notki. Czytaj dalej

Na szybko: pierwszy raz z Veturilo

Rok z okładem nie jeździłam na rowerze. Zostawiłam swój gruchot u rodziców, nawet przez myśl mi nie przeszło, by go zabrać do stolicy… No jak to, przecież w Warszawie wszyscy jeżdżą jak wariaci, mogą mnie przejechać, a za jazdę po chodniku grozi mandat!!! – głupie myśli nie dawały mi spokoju. Raz na jakiś czas patrzyłam tęsknie na ludzi jeżdżących Veturilo, nie wpadłam na to, że mogę sobie założyć konto i śmigać.

Czasami mam wrażenie, że godzenie pracy, studiów i bycia kijową panią domu zeżarło mi mózg. Jazda po Warszawie jest przecież możliwa!

Postanowiłam więc zbadać, czym jest warszawski rower miejski. Poza tym – ile można nie jeździć? _^_

Pierwsza jazda na #veturilo i tyyyyyle radości! #bike #citybike #niematragedii #alemitegobrakowało

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Czytaj dalej