„Umieram… I co mnie to obchodzi” – o „Romantykach” w Teatrze Dramatycznym.

Na samym wstępie ślę Wam pozdrowienia z Pragi. Może niezbyt słonecznej, ale pełnej niespodzianek, w tym dobrego i taniego jedzenia w bibliotece Klementinum. Na Facebooku żaliłam się, że udało mi się rozchorować tuż przed samym wyjazdem. Obecnie kuruję się nabytą w czeskiej aptece aspiryną i czuję, że jest lepiej. 😉

Sesja is ending. Potrzebowałam się od niej i myśli o zaliczeniach oderwać chociaż na chwilę. Udało mi się w tamtym tygodniu wyrwać do kina (Zostań, jeśli kochasz – popłakałam się w kilku momentach, to naprawdę dobry film), a kilka dni później do Teatru Dramatycznego na Romantyków Hanocha Levina.

Wybór spektaklu nie był przypadkowy. Zdecydowałam się to zobaczyć nie dlatego, że bohaterami jest trójka Żydów, bardziej chodziło mi o samego autora. Przyznam się Wam, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z Levinem i z jego dziełami… Z jednej strony trochę mi wstyd, bo powinnam go chociaż kojarzyć, z drugiej jednak podeszłam do sprawy dość spokojnie i z ciekawością, bo wreszcie miałam okazję sprawdzić, o co z tym panem chodzi.

Co z tego wynikło? Zobaczcie sami.

Dopiero po obejrzeniu spektaklu dostrzegłam,
jak bardzo ten plakat do niego pasuje. Czytaj dalej

„Zdarzenie und incydent przy kybel” – o „Nocy żywych Żydów” w Teatrze Dramatycznym.

Moi drodzy, książkę Igora Ostachowicza mam, znam i kocham całym swoim żydołackim sercem. Okej, wiem, że sama Noc żywych Żydów brzmi dziwnie (podobnie jak cytat zamieszczony w tytule notki), ale… Kto by się tym przejmował? Ja się nie przejmuję, nie wiem, jak Wy. 😉

Na wieść o tym, że Teatr Dramatyczny postanowił wystawić sztukę na podstawie tej powieści aż podskoczyłam z wrażenia i zaczęłam się cieszyć tak, że mnie pewnie piętro wyżej było słychać. Jeeeeee, wystawią Noc żywych Żydów, powód do szczęścia, przecież to taka dobra książka. W pracy znajomi robili sobie z tego podśmiechujki (wcale im się nie dziwię, nie znali przecież fabuły), niemniej jednak nie zraziłam się i szykowałam się mentalnie na wyjście co teatru. Szczęśliwym zrządzeniem losu udało mi się dorwać bilet za dwadzieścia złotych (kocham Premiery Studenckie).

I tak oto zostawiłam wczoraj Kubę sam na sam z Diablo III i nowym sezonem Vikings, by się ukulturnić i zobaczyć, co wyjdzie ze spektaklu – arcydzieło, coś średniego czy kolejna Chała tygodnia.

 Uwielbiam ten plakat. Łączy w sobie masę elementów ważnych dla całości. Czytaj dalej

Ciocia Żyd odpowiada (edycja ósma)

Dawno nie odpowiadałam na pytania nieświadomie zadanie mi przez internautów. Trzeba to zmienić!

Moi drodzy, w związku z tym, że wczoraj była czwarta rocznica katastrofy pod Smoleńskiem (oraz rozpoczęcia ogólnopolskiej paranoi pt. To był zamach czy nie?), pozwolę sobie podlinkować chałę tygodnia sprzed 1,5 roku, która dotyczy właśnie ciągłego gadania o Smoleńsku. Moje słowa są dalej aktualne. Zwłaszcza po tym, jak zobaczyłam krzyż stojący pod kościołem sióstr Wizytek tuż po wyjściu z uniwerka… Boże, gdzie ja żyję.

Dobra, jedźmy z pytaniami, szkoda czasu na paranoje. 😉 Pisownia – jak zwykle – oryginalna.

Pytanie nr 1: znacie jakas mange komediowa z ciekawa fabula ?

Istnieje takich tytułów w uj. Swoją drogą, zaskakuje mnie, że ludzie dalej znajdują NSh, wpisując hasła związane z mangą…

Pytanie nr 2: zespol slowenia podobny ramstei

Ktoś jeszcze nie wie o istnieniu Laibach? Ktoś, coś? Bo chyba wszyscy już o tym słyszeli, nie? xD Zwłaszcza po Iron Sky

Swoją drogą, widzieliście, że fanpejdż Naziści byli źli, ale się dobrze ubierali zlikwidowano? Polacy nie znają się na żartach…

Pytanie nr 3: najlepsze gimnazjum wołomin i okolice

Ciężko mi powiedzieć, jak jest teraz z wołomińskimi szkołami. Za moich czasów najlepsza była Czwórka, ale wszystko mogło się zmienić… Zresztą coraz bardziej jestem za nauczaniem domowym, bo gdy słyszę o kolejnych morderstwach i ciążach w gimnazjum, to mi się słabo robi.

Pytanie nr4: krol julian nigdy nie spi

Nie wiem, czy wiecie, ale Kuba świetnie naśladuje króla Juliana xD Czytaj dalej

„Między dniem a nocą. Dybuk” – otwarcie festiwalu Warszawa Singera

Wreszcie!!! Po tylu latach!!! Nareszcie udało mi się dotrzeć na festiwal Warszawa Singera. Już od kilku lat próbuję coś ze sobą zrobić, by zaliczyć chociaż jedną atrakcję. Zapytacie zapewne, czemu mi to nie wychodziło. A to raz źle się czułam cały tydzień, innym razem praca, innym razem jakaś pierdoła, brak kasy, wyjazd do Pragi bodajże… Czuję się z tym paskudnie. Musiałam się wyprowadzić do Warszawy, by w końcu w czymś uczestniczyć. _^_

Dobrze, udało mi się, pierwszą atrakcję festiwalową mam już za sobą. Jest to spektakl w Teatrze Żydowskim, a konkretnie Między dniem a nocą. Dybuk na podstawie sztuki Szymona An-skiego.

Czytaj dalej

„Co się stało z Naszą Klasą…”, czyli słów kilka o sztuce Słobodzianka.

Pierwszy raz mam taką sytuację, że piszę o jednej rzeczy jednocześnie tutaj, i na Czechożydka. Co prawda wpis na drugim blogu wciąż siedzi w mojej skołowanej po pracy w Call Center głowie, ale siedzi i niedługo będziecie mogli się z nim zapoznać.

Przedwczoraj, po raz pierwszy od zbyt dawna, byłam w teatrze. Zobaczyłam reklamę Naszej Klasy Tadeusza Słobodzianka w tramwaju, gdzie puszczano ją z innymi spotami z teatrów. To w ogóle bardzo fajna inicjatywa, chociaż w niektórych tramwajach w kółko leci to samo. W każdym razie pomyślałam sobie: Ej, przecież czytałam scenariusz, może czas najwyższy zobaczyć, jak to można zrealizować?

No i co – wyjęłam z konta pięć dyszek, pojechałam do Pałacu Kultury i kupiłam bilet.

Czytaj dalej

Mistyfikacja w kulturze czeskiej. Przypadek warszawskich slawistów

Powinnam była wcześniej o tym napisać (najlepiej na gorąco, bo tuż po egzaminie), ale masa różnych okoliczności sprawiła, że musiałam wpis przełożyć.

Moi drodzy, sesja się praaaawie skończyła (a praaaaawie robi wielką różnicę). Na razie wszystko jest cacy i jedynym zgrzytem była sytuacja, kiedy z przyczyn różnych nie mogłam uzyskać wpisu, a specjalnie się po ten wpis pofatygowałam. Plus standardowa papierkologia i chaos w Instytucie – nie ma sprawy, przywykłam, kto powiedział, że studia mają być przyjemnością.

Jeden z moich egzaminów był końcem pewnego wykładu fakultatywnego, który nosił nazwę Mistyfikacja w kulturze czeskiej. Przypadek Divadla Járy Cimrmana*. Prowadziła go przemiła pani doktor, która się co prawda wkurzyła na egzaminie nieziemsko, ale co było w Vegas, zostaje w Vegas. Poza przedstawionymi projektami! Jako, że nikt nie zgłosił obiekcji, opowiem Wam o projektach na egzamin. Czytaj dalej

Ciocia Żyd odpowiada (edycja czwarta)

Troszkę zaniedbuję NSh… Obiecałam Wam i sobie, że nie będę tego robić, a tu życie płata mi psikusa i nawet się nie obejrzę, jak minie sporo czasu bez nowego wpisu.

By dać sobie mentalnego kopa na rozpęd, odpowiem na kolejną porcję pytań. Pisownia oryginalna, a hasła jeszcze ciekawsze (wg mnie xD). Dochodzę do wniosku, że ludzie z Internetu robią się coraz głupsi oraz że mój cykl zaczyna przypominać Zapytaj Beczkę. Gwoli ścisłości, zaczęłam pisać Ciocia Żyd odpowiada przed poznaniem Zapytaj Beczkę 😉 Jedziemy!

Pytanie nr 1po co ludzie chodzą do teatru

Po latach dochodzę do wniosku, że powód jest następujący: ludzie zwyczajnie chcą patrzeć na to, jak ktoś się poci, by zarobić na chleb.

Pytanie nr 2szolem alejchem tekst książki pt. marienbad

Dlatego ludzie szukają tekstu, ponieważ TEJ KSIĄŻKI NIGDZIE NIE MA. Tzn. jest w Bibliotece Narodowej, gdzie czytałam ją na raty, bo była mi potrzebna na zajęcia z literatury jidysz. Boli mnie to, że Dzieje Tewji Mleczarza mają miliard wydań, a Marienbad jest praktycznie nie do zdobycia (na Allegro chodzi za bajońskie sumy). Może ktoś się zreflektuje, zwłaszcza, że w Marienbad jest teraz w repertuarze Teatru Żydowskiego w Warszawie. Czytaj dalej