Przerywnik urlopowy: Praga (po raz drugi)

O tegorocznym wyjeździe do Pragi pisałam już na Czechożydku, ale nie mogę, no po prostu nie mogę poprzestać na jednym wpisie. 😉

Tym razem do Czech wywiała mnie może nie tyle chęć przygody, co też sprawy związane z magisterką i tym, że moja rodzicielka ostatnio była za granicą na długo przed moim urodzeniem. Te dwa czynniki dały mi porządnego kopa na rozpęd: szybko zorganizowałam bilety na Polski Bus*, zaklepałam akademik, wcisnęłam mamie do poczytania Pragę. Miasto magiczne Marka Pernala i odliczałam dni do pierwszego lipca.

Przed Wami relacja z wyjazdu do Pragi i Kutnej Hory (bo zaliczyłam podczas pobytu w Czechach kolejne miasto). Wraz z kosztami, szczegółami technicznymi i ciekawostkami 😉

Praga taka w słońcu. #prague #pragen #summer2014

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Czytaj dalej

Cathrynek na Rammsteinie, czyli fangirlizm w czystej postaci.

Boże, jak pada. Niby się uspokaja, ale przez moment myślałam, że grad zabije jadącego koło mojego domu rowerzystę.

Przypomniało mi się, jak mokłam na koncercie Rammsteina – tam może nie było gradobicia, ale i tak było ciekawie xD

Dobra, wpierw geneza.

Normalnie nie chodzę na tak duże koncerty. Od dziecka mam kiepskie zdrowie, na koncertach robi mi się duszno, słabo i nawet z lajcikowych Rock Piątków musiałam czasem wyjść, by się przewietrzyć. Niedawno doszła do tego ta nieszczęsna padaczka, przez co unikam dzikich spędów ludzi. Wyjątkiem były ubiegłoroczne Juwenalia UKSW, na które wyciągnęła mnie D~Bogna. Poza tym jakoś nie jestem zwierzęciem imprezowym i po prostu nie ciągnie mnie na tego typu atrakcje.

Zdarzyło się jednak, że otrzymałam w prezencie bilet na pierwszy dzień Impact Fest, gdzie miał zagrać m.in. mój ukochany z czasów jeszcze podstawówkowych Rammstein. Niewiele myśląc, prezent przyjęłam i zastanawiałam się, jak to będzie na koncercie, gdzie ma być kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Czytaj dalej