Ksenofob nie mógłby ze mną pracować.

Do napisania tej notki zainspirowała mnie wymiana argumentów między moimi kolegami podczas wczorajszej zmiany w pracy. Koleżanka poprosiła ich o aktualizację iPhone’a, bo sama nie dawała sobie z tym rady. Panowie zaczęli się wpierw zastanawiać, potem przekrzykiwać po angielsku, przy czym zahaczyli o tylko jeden wątek wspólny – że telefon może zostać uszkodzony, jak się go zostawi tak, jak jest. Na iPhone’ach się nie znam, także zostawmy ten temat.

Chodzi mi bardziej o to, że czułam się fantastycznie, mogąc ich obserwować podczas sprzeczki. Polaka i Tunezyjczyka. W tle grzecznie pracował sobie nasz nowy kolega z Indii, a w sali obok mój znajomy Macedończyk siłował się z komputerem, bo ten nie chciał działać.

Uwielbiam pracować z cudzoziemcami. Co poradzę 🙂

 Ten wpis zawiera małą ilość miłości do Żydów. 😉

Żaden ksenofob nie byłby w stanie ze mną pracować z prostej przyczyny – uwielbiam cudzoziemców. Zarąbiście mi się z nimi pracuje, rozmawia, wymienia doświadczeniami. Fascynuje mnie to, że jesteśmy takimi samymi ludźmi, a sporo nas jednak różni – poglądy, sposób wychowania, wypowiadanie się, to, jak postrzegają świat.

W swoim szaleństwie i zapamiętaniu w miłości nie dałabym żyć żadnemu ksenofobowi. Nikogo w pracy co prawda nie tępię za przejawy niechęci wobec Żydów (ludzie latający z Tel Awiwu są jak dzieci – słodcy, kochani, dobrzy, jednocześnie potrafiący zdenerwować i zaleźć za skórę tak, że na drugi dzień nie mam ochoty wracać do pracy), mnie samą oni irytują na dłuższą metę. Sama nie byłabym w stanie jednak pracować z człowiekiem, który krytykowałby moich kolegów tylko na podstawie tego, że nie umieją jeszcze mówić po polsku, urodzili się w innym kraju i mają inną narodowość wpisaną w dokumentach.

Przyszła mi dzisiaj taka myśl do głowy: w moim Call Center zaczyna pracować ksenofob. Taki zwyczajny Kowalski* czy Iksiński, dajmy na to, ale z niechęcią patrzący na wszystkich, którzy mają coś wspólnego z innym krajem. Imaginujmy sobie, że ten człowiek mówi z dumą o tym, że nie lubi Murzynów (bo nie, bo są czarni, bo coś tam), że Żydów powinno się wytłuc wraz z Arabami, a Ukraińców posłać tam, skąd przybyli. Podczas całego mojego życia spotykałam przypadki takich osób, powyższe kwiatki są autentyczne. No i tenże Kowalski czy Iksiński zaczyna pracować u mnie, na infolinii tanich linii lotnicznych, gdzie obsługujemy kilka języków i klientów z praktycznie całego świata (bo np. Azjaci też się zdarzają).

I wyobraźmy sobie, że taki ktoś zaczyna wypowiadać się krytycznie na temat cudzoziemców, rzucając przy okazji teksty Polska dla Polaków i tak dalej. Nie wątpcie, pobawcie się ze mną 😉

Najpierw słyszy wiąchę ode mnie – Polki zakochanej w Żydach, mówiącej w miarę dobrze po angielsku i czesku.

Potem mógłby usłyszeć ze dwa zdania od mojego kolegi Litwina, który mówi po polsku lepiej, niż Wy wszyscy razem wzięci. Serio.

Następnie oberwałby epitetem lub dwoma od Tunezyjczyka mówiącego po polsku i od drugiego, który coraz lepiej opanowuje wymowę zdania Idź do diabła. Dawniej pewnie wypowiedziałby się również nasz kolega Libańczyk.

Na te wszystkie krzyki zleciałoby się kilku innych agentów, być może dodatkowo dorzuciłyby coś nasze Ukrainki z działu reklamacji.

I taki Kowalski czy Iksiński zbierałby się po tygodniu lub dwóch do opuszczenia firmy. Po prostu nie wytrzymałby 😉

***

Praca z cudzoziemcami potrafi być nawet nie tyle inspirująca i rozwijająca, co po prostu czasem zabawna. Pamiętam jeszcze, jak biegałam do koleżanki z Bułgarii, by zapytać, czy coś dobrze napisałam po bułgarsku i często słyszałam zdania typu O, jak dobrze, że się uczysz bułgarskiego, będziesz pracować z Bułgarami (dali jazda, na tyle dobrze chyba tego języka nie opanuję). _^_

Albo jak kolega, którego ojciec jest Bułgarem, kazał nam iść sobie i przestać go pytać o tryb nieświadka**, bo on nie wie, co to takiego, on po prostu od urodzenia mówi po bułgarsku.

Cudowne jest, jak nasi Litwini przeklinają po polsku. Litewski nie ma przekleństw, zapożycza je z polskiego i rosyjskiego. To naprawdę ciekawie wygląda, jak po długiej rozmowie prowadzonej po litewsku jeden z naszych agentów robi sobie przerwę i rzuca swojskie Ku*wa.

Najbardziej rozbrajający jest nasz kolega z Macedonii, który podczas rozmowy z tobą mówi Da zamiast Tak albo rzuca macedońskimi liczebnikami.

***

Gdybym miała zmienić pracę, proszę o jedną rzecz – bym mogła pracować z ludźmi z innych krajów. To niekoniecznie muszą być Czesi czy Izraelczycy. Dzięki kolegom spoza Polski nauczyłam się wielu rzeczy, sporo się też dowiedziałam o własnej kulturze, postrzeganej przez kogoś z zewnątrz.

Wasza myśląca nad tym, co zrobić z przedłużeniem weekendu

Cathryn

* Wszystkich moich znajomych o tym nazwisku z miejsca przepraszam, jeśli poczuli się urażeni. 😉

** Tryb nieświadka to zmora dla Polaków uczących się bułgarskiego. Chodzi o to, że kiedy opowiadamy o zdarzeniu, którego nie byliśmy świadkiem, musimy użyć trybu nieświadka. Czyli zdanie Jak byłem niemowlakiem, byłem grzeczny nie jest poprawne, bo przecież tego nie pamiętamy. W trybie nieświadka wyglądałoby to tak: Jak byłem niemowlakiem, podobno byłem grzeczny. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s