Garść zachwytów – „Bogowie”

Bogów można spokojnie zaliczyć do tych nielicznych filmów, na które się pofatygowałam do kina i nie żałowałam.

Tfu, na które gnałam wręcz do kina i już prawie krzyczałam Shut up and take my money!!!. Musiałam, musiałam to zobaczyć najszybciej, jak tylko się dało.

Zapewne spytacie, dlaczego. Otóż po obejrzeniu zwiastuna miałam wrażenie, że to będzie dobry… Wróć… Zajebisty… Wróć ponownie, nie podniecaj się tak… Dobry film. Dobry polski film, a z takim ostatnio w kinie miałam do czynienia na Pokłosiu.Pomyślałam sobie, że w przypadku zepsucia tak świetnej historii spora część Polaków zwątpi w rodzime kino.

Cóż, moje oczekiwania przeszły same siebie.

Proszę Państwa, oto wpis o filmie pt. Bogowie. Z góry uprzedzam, będą spoilery!

 Pierwsze brawa dla charakteryzatorów – na plakacie tego tak nie widać,
ale w filmie Kot to wykapany Religa.

Życie Zbigniewa Religi nigdy nie było przedmiotem moich specjalnych zainteresowań, jednakże u mnie w domu uważało się profesora za osobę niegłupią i mającą coś do powiedzenia. Pamiętam, że kiedy tylko wypowiadał się w telewizji, prędzej czy później moja rodzina jakoś się do tego odnosiła. Dlatego też było mi smutno po jego śmierci, jak zawsze zresztą po śmierci człowieka, który dużo dobrego w swoim życiu zrobił.

Wieść o powstającym filmie przyjęłam z ciekawością. Miałam wrażenie, że w tym kraju nie da się już nakręcić niczego dobrego bez wplecenia tematyki żydowskiej (kto zna jakąkolwiek ekstra produkcję z ostatnich trzech lat, niech się wypowie – nie oglądam wszystkiego, co powstaje w Polsce i mogłam coś przeoczyć*) i trochę też się bałam, że i z tego nic nie wyjdzie.

Oj, jak bardzo się myliłam! Po obejrzeniu trailera obiecałam sobie, że Bogów obejrzę w kinie i to od razu po premierze.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: Multikino w Złotych Tarasach, kupujemy bilety na dwadzieścia minut przed seansem. Jedyne wolne miejsca są w pierwszym rzędzie. Myślę: ok, ludzie się rzucili na nowość, jest tuż po premierze. Wchodzimy na salę, tam tłumy. W trakcie trwania reklam** doszli kolejni ludzie, pozostało kilka wolnych miejsc. My się gnieciemy w tym pierwszym rzędzie, zadzieramy głowy, by wszystko jako tako objąć wzrokiem. Kuba żartuje, że mamy dużo miejsca na nogi.

Przez następne niecałe dwie godziny nie możemy oderwać wzroku od ekranu.

 Wielkie, wielkie brawa dla ludzi odpowiedzialnych za charakteryzację!

Będziemy teraz lecieć w podpunktach, co bym o niczym nie zapomniała:

1. Tomasz Kot. Zachwyciłam się jego talentem po raz pierwszy przy Skazanym na bluesa. To jeszcze nie były czasy, kiedy płakałam na filmach, ale już byłam bliska płaczu, kiedy obserwowałam grę Kota.

W Bogach pokazał, co potrafi – według mnie ostatnio jakoś źle go się obsadza, nie ma jak się zaprezentować. Nie bałam się, że spieprzy tę rolę, moje obawy prędzej wiązały się ze scenariuszem. Kot był genialny, nikt inny nie byłby w stanie tak żywo zagrać Religi. Ach, i te jego miny a la jedenasty Doktor z Doktora Who _^_

2. Scenariusz. Wszyscy wiemy, w jakim okresie dzieje się akcja filmu. Szara, smutna Polska, gdzie by coś załatwić, trzeba rozmawiać z komunistami i kombinować jak koń pod górę. Historia powstawania kliniki w Zabrzu i prób przeszczepu serca jest przedstawiona bardzo żywo, bez zbędnych dłużyzn, ba, nawet z dużą dozą humoru. Nie sposób się przy tym filmie nudzić, nawet, jak lekarze rozmawiają o chorobach i z ich dialogu nic się nie da zrozumieć. Według mnie Bogowie to film ponadczasowy – wystarczy mieć niewielkie zaplecze historyczne, by się w tym połapać.

3. Muzyka, montaż, kolorystyka. Montaż w paru miejscach był bardzo dynamiczny, budował napięcie, które podnosiła dodatkowo muzyka. No coś pięknego. Co do kolorystyki… Ludzie urodzeni na przełomie lat 80. i 90-tych, czy też odnosicie wrażenie, jakby to były kolory żywcem przeniesione z Waszych rodzinnych zdjęć? Wiele rzeczy z filmu wydaje mi się być znajome właśnie dzięki utrzymanej kolorystyce.

4. Humor. Wspomniałam już o tym parę punktów wyżej, ale to zdecydowanie zasługuje na oddzielny wątek. Cała sala momentami wyła ze śmiechu _^_ W sumie trudno by było nie śmiać się na filmie o „Wariacie ze skalpelem”, który wpierw klnie, że zamiast kliniki dostaje budynek w stanie surowym, a dosłownie chwilę potem kombinuje, by zrekrutować jak najwięcej pracowników. I mówi, że z samymi łóżkami to mogą co najwyżej burdel otworzyć, a nie klinikę kardiologiczną. _^_

 Cała obsada jest świetnie dobrana – aktorzy grający
współpracowników Religi zwłaszcza.

5. Obraz lekarza jako człowieka – długo dyskutowaliśmy z Kubą po powrocie z kina. Z Jego ust padło stwierdzenie, że Religa w sumie nie jest przedstawiony tutaj zbyt pozytywnie. Nerwus, wariat, przeginający z alkoholem, wyrzucający po pijaku personel z pracy, niedbający o rodzinę… Wiecie co? Do mnie bardziej przemawia lekarz z wadami, niż tacy, z jakimi miałam do czynienia podczas brania leków przeciwpadaczkowych. Trafiałam na ludzi bez poczucia humoru, postępujących wręcz maszynowo (nie generalizuję, zdarzały się normalne przypadki). Do takiego lekarza jak przedstawieni w filmie nie bałabym się chodzić. OK, pomijając pijaństwo, bo tego nie toleruję.

Spójrzmy na to z innej perspektywy – gdyby Religa nie miał w sobie odrobiny z wariata, czy udałoby mu się stworzyć takie miejsce? Czasami właśnie trzeba być ździebko nienormalnym, by nasze cele mogły zostać zrealizowane.

6. Kolejny film, na którym płakałam – mnie niewiele rzeczy wzrusza. Dalej, mimo różnych doświadczeń. Jednakże zauważyłam, że płaczę jedynie przy dobrych filmach i piosenkach, także weźcie moje łzy za rekomendację 😉 Najbardziej wzruszająca chwila była przy pierwszej próbie przeszczepu, tyle Wam mogę powiedzieć. Oj, dało mi to po emocjach.

Reasumując – według mnie Bogowie to dzieło genialne, pokazujące, że Polacy umieją robić dobre filmy, tylko zwykle im się nie chce. _^_ Pozycja obowiązkowa dla każdego kinomaniaka. Idźcie, póki to grają, naprawdę warto.

Moi drodzy, ta produkcja zdziwiła nawet Kominka! A to przecież bardzo wybredny człowiek. Link do jego wpisu znajdziecie tutaj.

A tymczasem uciekam nadrabiać wpisy na Czechożydka.

Wasza zachwycona

Cathryn

*Ostatnie dwa polskie filmy, które zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, to Pokłosie oraz Ida. Tak, Różę też widziałam i uznaję ją za dobry film, niemniej jednak ostatnio jedyne, co wyszło nam dobrze, to produkcje o Żydach.

Nadmienię, iż Pod mocnym aniołem nie widziałam i nie mam zamiaru tego obejrzeć, bo nie. I tyle. To może być zarąbisty film na podstawie dającej do myślenia książki, ale żadna siła nie zmusi mnie do obejrzenia tego. Nie wiem bowiem, w jakim stanie będę po napisach końcowych.

**Najczęściej chodzę do Cinema City, bo tam puszczają trailery, a nie REKLAMY. Ile można oglądać reklamy… Tym razem blok trwał pół godziny, przed ostatnimi Igrzyskami śmierci uraczono mnie i resztę sali czterdziestoma pięcioma minutami jakiegoś szajsu…

Źródło zdjęć: Filmweb.pl, interia.pl oraz film.onet.pl.

Reklamy

2 thoughts on “Garść zachwytów – „Bogowie”

  1. „My się gnieciemy w tym pierwszym rzędzie, zadzieramy głowy, by wszystko jako tako objąć wzrokiem. Kuba żartuje, że mamy dużo miejsca na nogi.” Pogubiłam się w fabule, to było ciasno czy mieliście dużo miejsca? :p

    • Chodziło o to, by się tak ułożyć, by widzieć cały ekran. Czyli ugnieść się w fotelu. To, że mieliśmy dużo miejsca na nogi o niczym nie świadczy, bo trzeba było się zsunąć z fotela i ugnieść xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s