Przygotowania do ślubu cz.2 – chudnięcie idzie pełną parą.

Minął miesiąc od poprzedniego wpisu. Przygotowania do zamęścia idą powolutku – cały czas nie mogę się zebrać do Urzędu Stanu Cywilnego na Śródmieściu, by wypytać o wszelkie potrzebne dokumenty. Na razie stan konta oszczędnościowego powoli się zmienia (na plus, oczywiście), obdagałam ze świadkową różne rzeczy i…

Schudłam!

Weszłam dzisiaj na wagę i jak wół stało, że ważę 65,5 kilo.

Poniżej macie dwa zdjęcia poglądowe. Pierwsze z sierpnia, 70 kilo żywej wagi:

10469471_767805443263321_382697445426377582_n Czytaj dalej

Reklamy

Garść zachwytów – „Bogowie”

Bogów można spokojnie zaliczyć do tych nielicznych filmów, na które się pofatygowałam do kina i nie żałowałam.

Tfu, na które gnałam wręcz do kina i już prawie krzyczałam Shut up and take my money!!!. Musiałam, musiałam to zobaczyć najszybciej, jak tylko się dało.

Zapewne spytacie, dlaczego. Otóż po obejrzeniu zwiastuna miałam wrażenie, że to będzie dobry… Wróć… Zajebisty… Wróć ponownie, nie podniecaj się tak… Dobry film. Dobry polski film, a z takim ostatnio w kinie miałam do czynienia na Pokłosiu.Pomyślałam sobie, że w przypadku zepsucia tak świetnej historii spora część Polaków zwątpi w rodzime kino.

Cóż, moje oczekiwania przeszły same siebie.

Proszę Państwa, oto wpis o filmie pt. Bogowie. Z góry uprzedzam, będą spoilery!

 Pierwsze brawa dla charakteryzatorów – na plakacie tego tak nie widać,
ale w filmie Kot to wykapany Religa. Czytaj dalej