Na szybko: pierwszy raz z Veturilo

Rok z okładem nie jeździłam na rowerze. Zostawiłam swój gruchot u rodziców, nawet przez myśl mi nie przeszło, by go zabrać do stolicy… No jak to, przecież w Warszawie wszyscy jeżdżą jak wariaci, mogą mnie przejechać, a za jazdę po chodniku grozi mandat!!! – głupie myśli nie dawały mi spokoju. Raz na jakiś czas patrzyłam tęsknie na ludzi jeżdżących Veturilo, nie wpadłam na to, że mogę sobie założyć konto i śmigać.

Czasami mam wrażenie, że godzenie pracy, studiów i bycia kijową panią domu zeżarło mi mózg. Jazda po Warszawie jest przecież możliwa!

Postanowiłam więc zbadać, czym jest warszawski rower miejski. Poza tym – ile można nie jeździć? _^_

Mam to szczęście, że blisko mojego bloku są aż cztery stacje – przy skrzyżowaniu Jana Pawła z Grzybowską, obok przystanku Hala Mirowska, na placu Grzybowskim i przy przystanku tramwajowym Królewska. Rower znalazłam dopiero na placu Grzybowskim, przy Hali Mirowskiej pustki, aż miło (w sumie się nie dziwię, było po jedenastej).

Miałam lekki problem z odpięciem, nie bardzo wiedziałam, jak to się robi, ale po pewnym czasie udało mi się ustawić szyfr i zamek puścił. Okazało się, że samo wypożyczenie nie jest wybitnie trudne: wystarczy się zalogować w terminalu, wybrać rower i tyle.

Jeździło mi się całkiem dobrze, pomijając fakt, że przerzutki były jakoś dziwnie ustawione i nie dało się ich przestawić. Nasłuchałam się opowieści o tym, jakie to te rowery są badziewne, wywrotne, mają problemy z pedałami i tak dalej… Albo trafił mi się dobry egzemplarz, albo to innym trafiały się beznadziejne przypadki 😉

Ogólnie to wolę górale, zawsze pewniej się na nich czułam, ale Veturilo nie jest tragiczne. Jeździłam ponad dwadzieścia minut (zjadło mi z konta złotówkę, co nie jest złą ceną), sporo czasu spędziłam w Ogrodzie Saskim (tam można jeździć, o ile nie jest się debilem i nie chce się kogoś zabić). Potem zwróciłam rower przy Hali Mirowskiej bez żadnych problemów. Po powrocie do domu dla pewności skontrolowałam konto i wszystko było w porządku.

Pierwsze wrażenie – bomba. Prędzej czy później przywiozę z Wołomina swój złom, ale Veturilo nie wygląda na tragiczne i będę z tego pewnie jeszcze wiele razy korzystać.

Wasza zadowolona i chcąca więcej 😉

Cathryn

 

Reklamy

2 thoughts on “Na szybko: pierwszy raz z Veturilo

  1. Veturilo jest boskie. Założyłam konto już w zeszłym roku i sporo jeździłam, najdłuższa moja trasa to od ronda de Gaulle’a do Galerii Mokotów i powiem Ci, że jakoś nie bałam się jechać ulicą, nawet na tych ruchliwych – wystarczy trzymać się jak najbliżej prawej strony i jest spoko. Może znaczenie ma fakt, że jeździłam w godzinach szczytu i było ciasno na drodze, ale naprawdę fajnie się jedzie po Warszawie.
    A co do stanu rowerów – bywa różnie, ja sobie wybieram taki, żeby wszystko miał, łańcuch i kosz na miejscu, przerzutki działające. 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s