Moje skojarzenia z Powstaniem Warszawskim.

Niektórzy z Was pewnie pamiętają mój wpis sprzed roku, gdzie pisałam o tym, jak bardzo zazdroszczę innym ojców. Tego, co mogą robić ze swoim tatą. W tym miejscu chcę opowiedzieć Wam o chwili, gdy zapomniałam o zazdrości i dzieliłam chwilę z ojcem.

Kilka lat temu, też pierwszego sierpnia, siedzieliśmy sobie we dwójkę na ganku przed naszym wołomińskim domem. Ojciec palił, ja podkuliłam nogi i głaskałam Uzi.

Opowiadał, jak mówiono w czasach jego dzieciństwa o Powstaniu. Wryły mi się w pamięć słowa, że on i jego rówieśnicy byli wychowywani tak, że gdyby była potrzeba i wybuchłoby kolejne powstanie, zerwaliby się i poszli walczyć – tak, jak Powstańcy przed laty. Ze zdumieniem słuchałam o pokoleniu urodzonym w późnych latach pięćdziesiątych, które wiedzę o Powstaniu Warszawskim wyniosło nie ze szkoły, a z domów. Tylko tam się o tym mówiło.

I pamiętam, kiedy nagle rozległy się syreny strażackie. Ojciec podniósł głowę znad papierosa, zasłuchał się. I powiedział: „Zaczęło się”. Potem poszliśmy razem oglądać reportaże z obchodów w Warszawie.

***

W domu rodziców mam kilkadziesiąt książek o Powstaniu. Wszystkie mają już swoje lata – ojciec się tym żywo interesował w czasach harcerskich. Mam albumy ze zdjęciami, opracowania historyczne (mniej lub bardziej zmodyfikowane przez autorów). Wśród nich znajduje się również zmienione wydanie Kamieni na szaniec z 1946 roku* (z innymi imionami bohaterów). Ojcu zdarzało się kilka razy mi opowiadać o swoim księgozbiorze.

Od jakiegoś czasu marzy mi się wizyta w BUWie bądź Bibliotece Narodowej i poczytanie o żydowskich Powstańcach. Rok temu byłam na spotkaniu z Samuelem Willenbergiem, ostatnim żyjącym uciekinierem z Treblinki, który także brał udział w Powstaniu. Do tej pory nie zgłębiłam porządnie tego tematu, czasu jakoś brak. I pamięć dziurawa. Trzeba to zmienić.

Nie wiem, czy poszłabym się bić, gdyby teraz, w Polsce dwudziestego pierwszego wieku wybuchło podobne powstanie. Nie mam pojęcia.

Można się kłócić, czy Powstanie Warszawskie miało sens, czy było bohaterskim zrywem, czy bezsensowną jatką. Niemniej jednak to część historii Polski i ci ludzie, którzy zginęli, i tak zasługują na pamięć. Nie wnikam, czy byli bohaterami, czy nie, to kwestia do tej pory sporna.

Niemniej jednak o piątej wstanę od stanowiska, gdy tylko usłyszę syreny. Nawet ze słuchawkami na uszach.

Wasza

Cathryn

* zdaję sobie sprawę z tego, że Kamienie na szaniec nie opowiadają o Powstaniu Warszawskim, ale musiałam wspomnieć o swoim egzemplarzu, bo to powód do dumy ^^ Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s