Dzień po cudzym ślubie. :)

No i się odbyło. Ślub Agi i Krzyśka.

W lodówce stoi kawałek tortu i sernika, uprana sukienka wisi na suszarce. Ja popijam Fervex i stukam w klawiaturę, Kuba gra na konsoli. Pełen chillout.

Cóż, trzeba odsapnąć chwilę po całym dniu pełnym wrażeń, nie?

Zwłaszcza, że po złapaniu opaski panny młodej wrzasnęłam na całą salę

Wychodzę za mąż w przyszłym roku!!!

Dopiero po chwili dotarła do mnie powaga sytuacji…

Sto lat młodej parze!!!

Pałac Ślubów jest ekstra. Skromny, ale ładny. Pomieściliśmy się w sali, część osób miała okazję nawet usiąść. Wszędzie jest blisko. Idealna lokalizacja na ślub (za rok też nasza <3, ale to było ustalone dłuuuugo przed ślubem Wasilonków).

Prawie dwuletnia praca nad sobą sprawia, że się wzruszam przy każdej okazji. Wczoraj mało się nie rozpłakałam przy przysiędze małżeńskiej (podobnie jak rok temu na ślubie Mojej Siostry), nadludzką siłą powstrzymywałam łzy. Wiecie, był upał, makijaż już mi płynął, a gdyby mi się już całkiem rozmazał, wyglądałabym głupio. ^^’

Na ślubie cywilnym ostatnio byłam z kilkanaście lat temu i nie pamiętałam, jak wygląda ceremonia. Tutaj wszystko trwało z kwadrans. W ciągu kwadransa moja przyjaciółka zmieniła nazwisko i stan cywilny. Uroczystości kościelne ciągną się i ciągną, tutaj rach, ciach i po stresie. Jak zaczarowana obserwowałam to wydarzenie, miało według mnie więcej magii niż zwykły ślub kościelny.

***

Po weselu bolą mnie nogi. Nie dość, że chodziłam w butach na obcasie i poobcierałam sobie stopy, to jeszcze tańczyłam jak durna i oto efekty. Dzisiaj mam zamiar się kurować i nie przepracowywać, bo inaczej czarno widzę swoje funkcjonowanie na dniach.

Wesele było dość nietypowe, ponieważ odbyło się wraz z obiadem dla rodziny (i Grupy Wsparcia, do której miałam zaszczyt przynależeć) w restauracji niedaleko mojego Call Center i było to objadanie się na zmianę z tańcami do rozmaitej muzyki. Obyło się bez zabaw weselnych (ale oczepiny były, złapałam opaskę z kwiatkiem ^^).

Moje przemyślenia odnośnie imprezy:

– spontan najlepszą formą urozmaicenia sobie czasu,

– w wiszących kolczykach (widocznych na zdjęciu poniżej) nie da się tańczyć, bo to grozi urwaniem sobie ucha,

– ormiańskie jedzenie jest PRZEPYSZNE,

– Tokaj jest niedobry w małych ilościach, ale w dużych już tak o.O (niech mi ktoś to wytłumaczy),

– tekst wieczoru:

Wuchta, jak powszechnie wiadomo, to logarytm z pierdyliarda

– nie wiedziałam, że można tańczyć na weselu do Guns’n’Roses.

Piosenka zamykająca imprezę pozostawiła w gościach solidny niedosyt zabawy. Oby każdy niedosyt był taki przyjemny. Piosenka poniżej:

Drodzy małżonkowie… Mazel Tov!!! 🙂

A poniżej macie zdjęcie, które wywołało wczoraj w Internetach burzę. Wraz z Kubą (to był wspólny pomysł) postanowiliśmy wkręcić znajomych, że bierzemy spontaniczny ślub.

Cóż… Nie wiedziałam, że aż tyle osób uwierzy. W tym Moja Siostra, która zadzwoniła do mnie parę godzin później i z olbrzymią złością w głosie zapytała:

DOROTA, CO TO ZA SPONTANICZNY ŚLUB?!

Na swoją obronę mam fakt, że państwa młodych trolling serdecznie ubawił. _^_

Ślub znienacka. #wedding #cojarobię #bezdomnyświadkiem

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

Wasza dalej zakatarzona

Cathryn

Reklamy

4 thoughts on “Dzień po cudzym ślubie. :)

  1. Dała się głupio zrobić w konia, bo nie da się wziąć ślubu na spontanie, bo wcześniej cza dokumenty skompletować:P
    Kto powiedzial o tej wuchcie, bo to epickie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s