I kolejne selfie z Oświęcimia… Przypadek Auschwitz Selfie Girl.

Tak sobie przeglądałam wczoraj wieczorem Internety i oczom moim ukazał się kolejny przykład młodzieńczego debilizmu, czyli słodziutka  fotka zrobiona sobie w Auschwitz.

O głupich zdjęciach z obozów koncentracyjnych pisałam już kiedyś w ramach Chały tygodnia, jeżdżąc po autorkach, ile się tylko dało. Zdjęcie poniżej przykuło moją uwagę z innego powodu – chodzi o argumentację, czemu się sobie zrobiło coś takiego.

I mimo, że kolejne słowa dziewczyny totalnie burzą jej poprzednią teorię, nie mogę przestać o tym myśleć.

Porozmawiajmy o tym, czy można być szczęśliwym, jadąc do Auschwitz.


Ogólnie uważam, że uśmiech w takim miejscu jest cholernie niewskazany – przecież to miejsce
uważane jest za największy cmentarz w Europie.

Historia tego zdjęcia jest następująca (opieram się na artykule z Plotka oraz kanale dziewczyny na Twitterze): Breanna to zwykła amerykańska nastolatka. Razem z ojcem interesowali się obozami koncentracyjnymi i ich wielkim marzeniem był wyjazd do Oświęcimia. Breanna pojechała sama, ponieważ jej ojciec zmarł rok wcześniej.

Dziewczyna dlatego się uśmiecha, ponieważ mogła przyjechać do Polski i zobaczyć Auschwitz. Poza tym zdjęcie ma też być pamiątką na cześć jej zmarłego ojca.

Domyślacie się zapewne, że niedługo po umieszczeniu zdjęcia na Twitterze na autorkę posypały się gromy. Zyskała przydomek Auschwitz Selfie Girl, fale krytyki zalewały ją ze wszystkich stron, a Breanna dodatkowo się pogrążała, mówiąc, że teraz jest sławna. Podejrzewam, że gdybym była na jej miejscu, również tak bym zareagowała.

Skupmy się jednak na radości.

Obserwuję swoich znajomych podczas rozmaitych rozmów i nieraz widziałam szok, gdy mówiłam, że chciałabym pojechać do Treblinki. Albo na Majdanek. Albo do Sobiboru. Zdawałam sobie sprawę z tego, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, a w głosie słychać było ekscytację. Co poradzę, to moja pasja – od wyjazdu do Oświęcimia zaczęło się wszystko to, co jest dla mnie cholernie ważne.

Swój wyjazd do Auschwitz wspominam dobrze, mimo beznadziejnej pogody, złego samopoczucia i tego, że w nocy śniły mi się koszmary. I przyznaję się bez bicia, gdybym miała okazję pojechać na wycieczkę do innego obozu, natychmiast bym się spakowała i opuściła Warszawę w podskokach. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja pasja może być trochę chora dla innych, ale tak funkcjonuję. Potrafię się zachować w tego typu miejscach, wyrażając zadowolenie dopiero po pewnym czasie.

Breanna nie może mieć więcej niż siedemnaście lat. Po części jestem w stanie ją zrozumieć – postąpiła impulsywnie, owszem, ale kto z nas tak nie robił w jej wieku? Przejrzałam sobie jej Twittera. Z kanału wyłania mi się obraz zwykłej nastolatki z nietypowym zainteresowaniem (biorąc pod uwagę jej ubiór i inne zdjęcia). Wydaje mi się, że jej pobudki były jednocześnie nieprzemyślane i nieszkodliwe.

Poniżej znajdziecie wywiad z Breanną:

Dla mnie jej selfie jest nieszkodliwe. Zwłaszcza, że na Twitterze znajduje się dodatkowa obrona – Breanna pisze, że doskonale wie, co się tam stało. Poza tym w tagach do fotki nie ma słynnego Yolocaustu, a to dla mnie wieeeelki plus.

Cóż, mam też jednak zastrzeżenie. Jeden z jej postów wygląda następująco:

Prowokacja czy kolejne nieprzemyślane działanie…?

Jakiś umiar trzeba znać. ;/

***

Co o tym zdjęciu sądzicie? Wrzucilibyście to do worka z innymi selfie z obozów koncentracyjnych czy postąpilibyście podobnie, jak ja?

Tymczasem uciekam stroić się na ślub znajomej. 😉

Wasza już mniej zakatarzona

Cathryn

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s