Przerywnik urlopowy: Praga (po raz drugi)

O tegorocznym wyjeździe do Pragi pisałam już na Czechożydku, ale nie mogę, no po prostu nie mogę poprzestać na jednym wpisie. 😉

Tym razem do Czech wywiała mnie może nie tyle chęć przygody, co też sprawy związane z magisterką i tym, że moja rodzicielka ostatnio była za granicą na długo przed moim urodzeniem. Te dwa czynniki dały mi porządnego kopa na rozpęd: szybko zorganizowałam bilety na Polski Bus*, zaklepałam akademik, wcisnęłam mamie do poczytania Pragę. Miasto magiczne Marka Pernala i odliczałam dni do pierwszego lipca.

Przed Wami relacja z wyjazdu do Pragi i Kutnej Hory (bo zaliczyłam podczas pobytu w Czechach kolejne miasto). Wraz z kosztami, szczegółami technicznymi i ciekawostkami 😉

Praga taka w słońcu. #prague #pragen #summer2014

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Po raz pierwszy w Pradze byłam dwa lata temu (wpis o tym znajdziecie tutaj), oprowadzałam wtedy Dorotę i Irminę (pozdrawiam je serdecznie). Wyjazd był udany, chociaż i tak najadłam się tyle stresu, że hej. ^^’ Cóż, mój czeski pozostawiał sobie wiele do życzenia (jak u każdego po dwóch latach nauki, no nie łudźmy się). Teraz było o wiele lepiej, albowiem nikt nie pytał, skąd znam czeski. W czasie pierwszej wycieczki słyszałam to pytanie co i rusz, teraz ani razu. Pomijając pytanie pewnej Wietnamki, która była ciekawa, czy jesteśmy Słowaczkami, czy nie, bo słyszała, jak tłumaczę mamie jej wypowiedzi xD

Dobra, po kolei, bo się rozdrabniam.

Kwestie transportowe to wspomniany Polski Bus na trasie Warszawa-Praga-Warszawa oraz pociąg Českých Drah (Praga-Kutná Hora město-Praga). W PB zaskoczono nas poczęstunkiem, dostałyśmy z mamą po soczku i bułeczce. Cóż, myślałam, że na tej trasie obejdziemy się smakiem, tymczasem jedzonko było miłym urozmaiceniem podróży.

Po Pradze poruszałyśmy się pieszo bądź metrem. Nie było potrzeby przesiadania się w tramwaje czy autobusy, nasze trasy pięknie pokrywały się z liniami metra, więc w razie różnych nieprzewidzianych sytuacji zawsze mogłyśmy podbiec do najbliższej stacji i wrócić do akademika.

Właśnie! Zakwaterowanie było to samo, co dwa lata temu – akademik przy ulicy Zikovej na Dejvicach. Okolica jest mi w miarę dobrze znana – niedaleko jest stacja metra, poza tym wiedziałam, gdzie mniej więcej są spożywcze. Kaufland dalej stoi tam, gdzie stał. Wyjątkiem jest nieistniejąca już Billa, gdzie się zaopatrywałyśmy z dziewczynami podczas pierwszego pobytu.

Akademik jest fajny do momentu, dopóki nie zjadą się Polacy… Na poważnie: nie ma na co narzekać. Kuba lubi rozbijać się po hotelach, mi do szczęścia wystarczy wygodne łóżko, mięciutka pościel i łazienka niedaleko pokoju. Mała informacja dla tych, którzy chcieliby tam nocować: lepiej zabrać mały czajnik turystyczny albo grzałkę, bo na kilka dni przed wyjazdem nagle poinformowano mnie, że gospodyni akademika nie zgadza się na to, by goście podgrzewali sobie wodę na portierni. Śmierdzi mi to bullshitem na kilometr (chociaż gospodyni jest niesympatyczna w ciul, fakt), dziewczyna, która mi o tym mówiła, średnio przypadła mi wcześniej do gustu. Niemniej jednak lepiej być przezornym i coś ze sobą zabrać.

Mala Strana. #certovka #malastrana #pragen #prague #summer2014 #czechożydek

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Co warto zwiedzić? Ba, lepiej zapytać, czego nie warto, lista byłaby krótsza xD

Przygotujcie się na to, że zwiedzanie może być drogie. Lepiej już w Polsce usiąść nad przewodnikiem i zastanowić się, co koniecznie trzeba zobaczyć, a co można olać, bo inaczej wyda się fortunę.

My z mamą miałyśmy zwiedzanie na zasadzie Ej, pojedziemy na Hradczany, pójdziemy na most Karola, a potem się zobaczy (najlepsza opcja ever). Nie robiłyśmy sobie grafików, nie rysowałyśmy mapek, po prostu wstawałyśmy rano i szłyśmy do metra. Cóż, w tym spontanie pomogła nam moja lekka znajomość miasta (oraz cen) plus wszechobecne roboty drogowe, przez które do niektórych atrakcji szłyśmy naokoło i zawsze trafiało się coś ciekawego po drodze.

Dla mnie największą frajdą było zwiedzanie Kutnej Hory, do której wybrałyśmy się zgadnijcie jak? Na spontanie! xD Praga oszołomiła mnie swoim pięknem dwa lata temu i teraz wiedziałam, czego się spodziewać, natomiast Kutná Hora jest genialnym miastem do odwiedzenia w ciągu weekendu.

Kutna Hora style. #kutnahora #pragen #summer2014

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Gdzie coś zjeść? Na miejscu okazało się, że kupiłam trochę za mało koron, a matka dostawała szału na wspomnienie o możliwości płacenia kartą, także głównie żywiłyśmy się tym, czym się żywiłyśmy (tj. co kupiłyśmy w Kauflandzie). Poza tym ceny w niektórych miejscach Pragi z miejsca wywołują jadłowstręt ^^’ Polecam jednak dwa miejsca, gdzie mamę zaciągnęłam za uszy. Pierwsze z nich to chińczyk przy Evropskiej (niedaleko akademika), gdzie podają najlepszego na świecie kurczaka w panierce. Druga miejscówka to hospoda Karlův sklep niedaleko placu Karola, tam zjadłyśmy smażony ser i fajnie przyrządzonego kurczaczka. Tłumaczyłam mamie klimat hospody, co wyglądało pewnie śmiesznie, jak machałam rękoma i mówiłam Mama, zobacz, tu można się zachwycać wszystkim!!! (bohemista mode on).

Żyd na Petrzinie. #pragen #2014 #prague #petrin

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

I tak najlepiej chyba kupić sobie piwo w sklepie i iść gdzieś w plener.

Dodatkowe rozrywki – całkiem fajną sprawą jest chodzenie po moście Karola wtedy, kiedy grają zespoły muzyczne. Nas urzekł Prague Cello Quartet. Linkowałam na Czechożydku, ale co tam, tu też Wam coś zapodam:

Kocham tych gości. Filmik nie oddaje pełni zajebistości tego, co tworzą. ❤

***

Z kosztami sprawa wyglądała następująco:

– za akademik zapłaciłyśmy sto złotych zaliczki i ok. 3000 koron na miejscu,

– dojazd Polskim Busem kosztował nas w sumie 137 złotych (tam i powrót dla dwóch osób, ale kupiłam bilety z wyprzedzeniem),

– miałyśmy do wydania (bądź przepieprzenia, jak zwał tak zwał) pięć tysięcy koron i zostało nam czterysta. Za to jadłyśmy, jeździłyśmy, zwiedzałyśmy, kupowałyśmy pamiątki i tak dalej.

Wychodzę z założenia, że to nie są złe kwoty. Trzeba trochę pooszczędzać na taki wyjazd, ale warto.

Do Pragi wrócę nieraz, to pewne.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące wycieczki, piszcie, chętnie odpowiem.

Tymczasem uciekam nadrabiać wpisy na Czechożydka, od wyjazdu pomysły się mnożą jak wściekłe. ^^

Wasza ciesząca się wakacjami

Cathryn

 

 

* Nie przestawię się na latanie samolotem, bo Polski Bus jest zbyt tani, bym z niego zrezygnowała xD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s