Przerywnik urlopowy: Cieszyn/Český Těšín

Pisałam już o naszym (moim i Kuby) wypadzie do Cieszyna na Czechożydku, ale tutaj postanowiłam podejść do tematu od strony bardziej technicznej.

Kochani, postanowiłam pojechać do Cieszyna, by:

– odpocząć od pasażerów, uczelni i zwykłych codziennych zmartwień,

– zobaczyć, co to właściwie jest ten Cieszyn i czemu jest podzielony na część polską i czeską,

– miło spędzić czas z Kubą,

– PRZEJŚĆ PRZEZ GRANICĘ!!!

Ostatni punkt to ewidentny dowód na to, że zostałam czechofilem. Od tygodni marzyłam o przekroczeniu polsko-czeskiej granicy, zamówieniu piwa w hospodzie (bo wreszcie mogę), zrobieniu zakupów i pogadaniu po czesku. Co z tego, że czeski mam codziennie w pracy, to nie to samo.

Przed Wami relacja z wyprawy od strony technicznej (m.in. z kosztami).

Cieszyn! #dzieńdobry

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

Zaczęłam planowanie wyprawy od dojazdu. Noclegiem jakoś się nie martwiłam, takowy zawsze się znajdzie. Jak jednak zaplanować trasę, by nie paść gdzieś w połowie drogi z powodu choroby lokomocyjnej?

Naszą opcją była podróż Polskim Busem do Katowic i przesiadka do Bus Brothers. Było to o tyle kłopotliwe, że w Katowicach Polski Bus zatrzymuje się gdzie indziej, a Bus Brothers gdzie indziej… Na szczęście droga z punktu A do punktu B nie była taka straszna. Cenowo wyniosło to nas ok. 30 zł/osobę za Polski Bus w jedną stronę (za bilety tam i powrót zapłaciłam w sumie 117 złotych), a Bus Brothers 14 zł/Kuba i 12 zł/ja (niech żyje zniżka studencka!).

Z kim bym w Cieszynie nie rozmawiała, wszyscy jak jeden mąż pochwalali wybór transportu. Pytali jedynie, czy nie było problemów z dostaniem się do Bus Brothers – ich busiki są małe i często nie są w stanie pomieścić wszystkich chętnych. Mieliśmy farta, ale zachowanie kierowców (robienie łaski i dość niemiłe odprawianie pasażerów z kwitkiem) zrobiło na nas złe wrażenie. Ogólnie droga do Cieszyna nie była zła, ale w razie czego istnieje też opcja dojazdu z Krakowa – jeśli chcecie uniknąć problemów, możecie wybrać drugą możliwość.

Następna sprawa – nocleg. W Cieszynie działa schronisko młodzieżowe, ale woleliśmy spać w motelu/hostelu/czymś innym. Po krótkich poszukiwaniach trafiłam na 3 Bros’ Hostel i to był strzał w dziesiątkę! Blisko Starówki, hostel prawie świeżo po remoncie (w życiu nie widziałam tak ładnego wystroju w hostelu…), przemiła obsługa, służąca pomocą w praktycznie każdej sprawie – od pokierowania do granicy do wskazania, gdzie można wypić piwo. Cenowo nie jest strasznie, koszty noclegu zaczynają się od 45 złotych (w zależności od tego, co kto potrzebuje).

Niezbyt dużo jeździłam po świecie, ale w życiu nie spotkałam się z tak fantastycznym potraktowaniem gości. Już na wstępie dostaliśmy mapkę Cieszyna (więc moja, nabyta po wielu poszukiwaniach na dworcu Centralnym, poszła prędko do walizki) z wyraźnie zaznaczonymi zabytkami, dodatkowo właściciel hostelu omówił z nami szczegółowo, gdzie co jest i zaznaczył wszelkie restauracje/hospody/inne ciekawe miejsca. Na każde moje pytanie uzyskiwałam natychmiastową i obszerną odpowiedź.

Między innymi dzięki właścicielom (Mariusz, Kornel – czujcie się pozdrowieni!) dowiedziałam się, że wejście na oba żydowskie cmentarze w Cieszynie wcale nie jest utrudnione przez ogrodzenia i zamknięte bramy. Przekonaliśmy się o tym z Kubą empirycznie, co widać na poniższych zdjęciach:

Co zobaczyć? Najwięcej zabytków jest po polskiej stronie, co ułatwia zwiedzanie osobom niemówiącym po czesku. Przede wszystkim Wzgórze Zamkowe z rotundą i Wieżą Piastowską, dalej Muzeum Śląska Cieszyńskiego, cieszyński Rynek (wraz z resztą Starówki, te uliczki są przeurocze moim zdaniem), warto też przejść się wzdłuż Cieszyńskiej Wenecji (kanału z wodą, wzdłuż którego stoją domki).

Po czeskiej stronie znajduje się Muzeum Těšínska, do którego akurat nie daliśmy rady się dostać, albowiem było nieczynne. I tu nasuwa się ważna sprawa – większość sklepów i atrakcji zamyka się wcześniej w weekendy. Zwłaszcza po czeskiej stronie! Z hospodami nie ma problemu, natomiast zwiedzanie muzeum czy Wieży Piastowskiej lepiej zaplanować na godziny przedpołudniowe.

Dobrze, że się wcześniej zorientowaliśmy, jak to jest z otwarciem czegokolwiek, bo dzięki temu wstaliśmy wcześniej w sobotę i ruszyliśmy na podbój czeskich sklepów. Jeden z nabytków można zobaczyć poniżej:

Gdzie coś zjeść? Cóż, praktycznie wszędzie ceny są takie, że goście z Warszawy wybuchają śmiechem na ich widok (zasłyszane w hostelu). My się tęgo zdziwiliśmy, ponieważ w Mexicanie zjedliśmy porządny obiad za cztery dyszki (moje burrito kosztowało 12 złotych!), a piwo w knajpach nie kosztuje więcej niż piątaka. Także Cieszyn nie zdziera z turystów.

Warto się wybrać na obiad do wspomnianej Mexicany, do restauracji pod Brunatnym Jeleniem (ceny już podobne do warszawskich, ale wystrój rodem z czasów cesarza Franciszka Józefa, aż żałowaliśmy, że nie mamy odświętnych ubrań przy sobie) oraz do restauracji przy hotelu Piast w Czeskim Cieszynie. Dobrze karmią. 🙂

Gdzie coś wypić? Z miejscami do spożywania alkoholu nie ma żadnego problemu po obu stronach Olzy. W Czechach piliśmy piwo (ja się trzymałam dzielnie Radegasta, bardzo mi zasmakował) w hospodzie u Huberta, dodatkowo niedrogo mają w Piaście. Po polskiej stronie mogę wszystkim polecić Cieszyńską Wenecję, gdzie serwują lokalne piwo Brackie oraz naprawdę dobry smażony ser z frytkami.

Gdzie kupić Studentską/Lentilky/Kofolę/zapas czeskiego piwa? W tej kwestii postawiliśmy na czeskie supermarkety. O ile w drobnych sklepikach zdarzało się, że sprzedawcy mówili do nas po polsku, tak w Billi czy Tesco nikt się z cudzoziemcami nie cacka i miałam tam pole do popisu ze swoją czeszczyzną. 😉 Uwaga techniczna: Tesco jest tańsze.

Gdzie przepuścić część wypłaty? Cieszyn oraz Czeski Cieszyn mają masę drobnych sklepów – zarówno markowych, jak i takich, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. W MDMie kupiłam sobie bluzę za 50 złotych, w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego dostaliśmy śmieszny termos w kształcie puszki za 239 koron, a Krecika w czapce kupiliśmy w zabawkowym przy Čapkovej. W razie problemów natury Ojej, skończyły mi się korony nie ma powodów do paniki, albowiem w niektórych miejscach co kilka kroków są kantory.

Przy bodajże Głębokiej znajduje się studio tatuażu artystycznego i cieszyłam się, że było zamknięte, bo pewnie dałabym się skusić i wróciłabym do stolicy z nową dziarą.

Czy warto pojechać do Cieszyna/Czeskiego Cieszyna? Moim zdaniem warto. Oba miasta mają swój urok. Spędziliśmy tam z Kubą naprawdę przyjemny i pełen wrażeń weekend, moje żydołactwo fikało koziołki z radości, a Kuba znalazł sobie ciekawą rozrywkę: publikował mianowicie zdjęcia z obu miast na Instagramie z podpisami rodem z gry RPG. Wpis u Kuby niedługo, a tymczasem możecie obejrzeć galerię tutaj.

Wcale nie jest tak, że Cieszyn jest wart uwagi tylko podczas trwania festiwalu Kino na Granicy. 😉 Jeszcze nieraz tam wrócimy!

Wasza zadowolona

Cathryn

 

Reklamy

3 thoughts on “Przerywnik urlopowy: Cieszyn/Český Těšín

  1. jak już jeść to lepiej Pod Merkurym – ceny zdają się być podobne jak pod Jeleniem, a klasa, klasa! z taniego żarcia zdecydowanie Zapiecek, ale jedynie pon-pt, wydaje mi sie ze sobota jakos krocej też (wszystkie inne szybko-jadlodajnie olać). Na czeskiej stronie przyzwoicie dają jeść w Siódemce. W Piaście jadłam, bez szału, mój wywarek był jak nic z kostki.Dobrą pizzę można zjeść w restauracji przy hotelu Liburnia (miejsce takie sobie, trzeba kawaleczek od centrum odejść-obok Castoramy).
    Po czeskiej stronie należy choć raz napić się w Orlicy. Ale dopiero w czasie KnG w godzinach raczej nocnych można poczuć co oznacza nieoficjalny slogan tego festiwalu 😀

  2. Pingback: Zwiedzanie w stylu RPG | Pijaru Koksu Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s