To już siedemdziesiąta pierwsza rocznica…

Wstyd się przyznać, ale o rocznicy powstania w getcie warszawskim przypomniałam sobie dopiero w okolicach piętnastej, gdy wracałam tramwajem do domu. Zobaczyłam bowiem informację na infoscreenie*… W pracy dzieje się sporo, będę miała pracowite święta; w związku z tym uznaję, że miałam prawo zapomnieć.

Skoro już sobie o tym przypomniałam, czas przyjrzeć się, co się dzieje w związku z siedemdziesiątą pierwszą już rocznicą powstania.


Taki piękny obrazek znalazłam na Tumblru 🙂

Dziś Warszawę przemierzali wolontariusze z papierowymi żonkilami. Podobnie jak rok temu nie miałam szczęścia (albo byłam o złej porze w pracy) i żadnego nie spotkałam. Ale też taka prawda, że jest Wielka Sobota, pół Warszawy wyjechało na święta. 😉

Tak sobie robię przegląd prasy i cieszę się, że o getcie warszawskim pisze się coraz więcej. W ogóle pamięć o losie Żydów w okupowanej Warszawie widać coraz bardziej – jeszcze kilka lat temu ze świecą byłoby szukać akcji podobnych do rozdawania żonkili.

Mówienie o kolejnych rocznicach związanych z polskimi Żydami staje się stałym elementem życia kulturalnego. Podobno dziś w TVN-ie o „przyszłości i teraźniejszości” mówił m.in. Michał Piróg (właśnie w nawiązaniu do rocznicy). Dodatkowo na mieście porozwieszano plakaty reklamujące najnowszą sztukę Teatru Dramatycznego, czyli Noc żywych Żydów na podstawie powieści Igora Ostachowicza. Całkiem niedawno grano też w kinach W ukryciu czy Biegnij, chłopcze, biegnij, za moment zacznie się festiwal Żydowskie Motywy… Sporo tego, prawda?

Tydzień temu, w ramach części jednego z ostatnich treningów** poszłam na godzinny spacer po Muranowie śladem muru getta. Chciałam odwiedzić te miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było i sfotografować miejsca, gdzie mur się znajdował. Przy okazji czytałam teksty na tablicach informacyjnych.

Zlazłam wtedy kawał Muranowa, w swojej wędrówce prawie dotarłam do cmentarza na Okopowej. Gdy tak śledziłam fragmenty muru, uderzyło mnie, że pamięć o getcie jest. Co innego czytać o formach upamiętniania, a co innego te formy widzieć. Byłam też mile zaskoczona, widząc pozostawione przy tablicach kwiaty. Często pojedyncze sztuki, np. jedna róża.

Upłynęło tyle lat, a pamięć nie umarła.

Wasza zadumana

Cathryn

PS Wiecie, że swój wiersz Campo di Fiori Miłosz napisał w Wielkanoc 1943 roku?

***

Notka nie powstałaby bez Newspoint – kompleksowego monitoringu mediów.

logotyp z tagline

* powiem szczerze, nie wiem, czy to w tramwajach i autobusach można nazwać infoscreenem, ale przyjmimy na potrzeby tej notki, że można. Dla mnie to to samo, co infoscreeny w metrze.

** z powodów zdrowotnych musiałam zrezygnować z udziału w akcji PZU, o której pisałam kilka tygodni temu. Okazało się bowiem, że wyniki badań mam dobre, ale nie tak dobre, by podejmować się tak dużego wysiłku… Będę jednak dopingować pozostałych, zwłaszcza Kubę, który dzisiaj wrócił ledwo żywy z biegania. ^^’

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s