Share Week edycja trzecia!

Zapuściłam się trochę z wpisami… W lutym były ledwie dwa, co za wstyd. ^^

Kochani, ruszyła kolejna (trzecia już) edycja Share Week, czyli dzielenia się linkami do fajnych, ciekawych blogów (bądź po prostu stron krewnych i znajomych w ramach zjawiska zwanego nepotyzmem xD), które znamy i kochamy. Albo przy których czas nam leci jak durny. Jak zwał, tak zwał. Moje zeszłoroczne polecanki znajdziecie tutaj.

Autorem akcji jest Andrzej z JestKultura.pl – co jakiś czas stwierdzam, że uwielbiam tego gościa i że bez niego polska blogosfera nie byłaby taka fantastyczna 🙂

By się nie powtarzać i urozmaicić trochę mój udział w akcji, powstaną dwa wpisy szerłikowe – jeden tutaj (właśnie go czytacie) i jeden na Czechożydku. Wpis na CZŻ obejmie blogi książkowe, tutaj macie wszystko pozostałe. 🙂

Tak więc – zaczynamy! Co mogę Wam polecić?

worldblank Bo Internety się same nie zrobią!

Czytaj dalej

Reklamy

O czym myślę, kiedy mówię o pływaniu.

Miał być kilka dni temu wpis walentynkowy, ale po dłuższych rozmyślaniach (w przerwach między robieniem ofert grupowych a pięćdziesiątą z rzędu rozmową z pasażerem z Tel Awiwu) doszłam do wniosku, że skoro wszyscy piszą o Walentynkach, to jeden wpis mojego autorstwa (i to na Czechożydku) wystarczy. Także była cisza.

Dzisiaj chciałabym pomówić o o czymś zgoła innym. Jak słusznie zauważyła moja znajoma Agnieszka, wiosna idzie i im bliżej do tej wiosny, tym więcej jest statusów na Facebooku typu „muszę schudnąć” albo „muszę poprawić kondycję”. Co wychodzi z postanowień, wszyscy wiemy. ^^

Ja również postanowiłam, że czas najwyższy się ogarnąć* pod względem fizycznym. Być może kilka miesięcy temu chwaliłam się Wam, że schudłam i że ważę ok. 60 kilo. Cóż… ^^’ Nie żebym znowu się roztyła do masakrycznej wagi 66 kilogramów**, przybyły mi chyba tylko dwa… Dobra, powiem Wam. Nie chodzi o odchudzanie czy fajną sylwetkę. Chodzi o moją mobilność. Bardzo dużo chodzę, do tego chodzę dość szybko, często biegam za autobusami, by np. zdążyć do pracy i nie dostać ochrzanu. Przez zimę jakoś było mniej tego ruchu i teraz wszelkie bieganie kończy się zadyszką, bólem nóg i tak dalej. Na brak możliwości szybkiego przemieszczania się nie mogę sobie pozwolić przy swoim trybie życia.

Dlatego dzisiaj poszłam po raz pierwszy od 1,5 roku na basen. Czytaj dalej

Cathrynkowe blogowanie a reakcje innych ludzi.

Dziś rano kolega z pracy zadał mi ważne, ale to naprawdę ważne (i zadane poważnie) pytanie – jak zostać celebrytą?

A skąd mam wiedzieć, pomyślałam. Nie jestem celebrytką, nawet nie wyglądam na taką (siedząc w czarnych rurkach i bluzie z napisami po angielsku, uzupełniając rejestry w Excelu). Pytam się więc: co miał na myśli? Koledze chodziło o to, że obracam się w środowisku blogerskim, coś na temat bycia celebrytą wiem.

Zapewne się domyślacie, że nie wiem. To, że ze dwa razy stałam tuż obok Kominka (wstydząc się do niego zagadać, czego Kuba nie może zrozumieć) jeszcze nie świadczy o tym, że mam blade pojęcie o celebrytach. Nie wspominając o tym, że dziennikarze mało mnie i Kuby nie stratowali na ostatniej gali Blog Roku, jak biegli za Anną Muchą.

Właśnie rano zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak właściwie ludzie odbierają moje blogowanie.

bubblews
Cała prawda o obu moich blogach – kocham je pisać. I tyle. Czytaj dalej