Urlopowy przerywnik literacki: przegląd literatury LGBT.

MAM URLOP. Co prawda nie wiem jeszcze, czy do końca tygodnia, ale do piątku włącznie na pewno. Szczerze? Już się modliłam o ten urlop xD Co z tego, że nikt mi za niego nie zapłaci – uparłam się, że nadrobię zaległości na studiach, napiszę co najmniej dwie prace, będę na wszystkich zajęciach i tak dalej. I odpocznę od pasażerów i ich mniej lub bardziej wydumanych problemów. Sama radość 🙂

Jako że moja przyjaciółka Mel narzekała mi na Facebooku, że rzadko kiedy piszę o czymś innym niż praca i studia, ten tydzień będzie pod znakiem „No job, no studies”. NIE MA. To, że będę sobie coś ogarniać w międzyczasie, to swoją drogą, Wy nie musicie o tym czytać. 😉 Przez ten tydzień odpocznę, a Wy razem ze mną.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić swój przegląd literatury homoerotycznej. Notkę po części sponsoruje jedna z moich korespondentek, zainspirowała mnie swoim zdaniem na ten temat. Zdanie przemilczę, bo nie mam autoryzacji 😉 Nie dlatego, że się z nim nie zgadzam, bo się zgadzam, ale wiecie, lepiej się pytać o zgodę na publikację.


Będzie bez okładek książek, za to podlinkuję ich strony na Lubimy Czytać. 😉

Kiedyś opisywałam cierpienia lewicowego Cathrynka. Dalej uważam, że powinnam zmienić nazwisko z Nowacka na Lewacka ^^’, ale nie o to chodzi. Moi drodzy, dokonałam wtedy coming outu – jestem osobą biseksualną. Wiem o tym chyba od dwunastego roku życia, absolutnie mi to w niczym nie przeszkadza (przynajmniej nic o tym nie wiem). Kuba wie, akceptuje (z tego, co wiem), do tej pory zresztą nie spotkałam się z żadnym atakiem na moją osobę z tego powodu. Jako że jestem w temacie, nie dziwne, że gdzieś tak w gimnazjum zaczęłam sięgać po literaturę LGBT. Oczywiście, w miarę swoich możliwości, nie zawsze udało mi się coś wypożyczyć w bibliotece dla dorosłych… Niektóre zaległości w sztandarowych tytułach nadrabiam teraz, na studiach.

I tak oto gdzieś z rok temu przeczytałam wreszcie Lubiewo. Kompletnie nie wiedząc, o czym to jest, albowiem nie chciałam psuć sobie niespodzianki. Słyszałam tylko, że jest obrzydliwe… Cóż, może troszkę… ^^’ Zbyt dużo hardcore’u w życiu widziałam, by zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Niemniej jednak opowieść o wrocławskich ciotach (określenie wzięte z książki!), polujących w parku na pijanych facetów wryła mi się w pamięć. Powiela toto bowiem według mnie stereotyp geja – zniewieściałego mężczyzny, czegoś między facetem a babą.

Nie napotkałam jakoś wiele książek obalających ten stereotyp. Prędzej trafiałam na powieści o gejach, co tylko biegają do klubów, zmieniają partnerów przynajmniej raz na miesiąc i nie myślą o utworzeniu stałego związku. Chcecie przykłady? Chociażby Trzech panów w łóżku, nie licząc kota czy Planeta samych chłopców (czeski przykład). Prędzej lesbijki wchodziły w trwałe, wieloletnie relacje.

W ramach ciekawostki: Anne Rice, którą wszyscy znamy jako autorkę cyklu Kroniki wampirów, napisała swego czasu książkę pt. Krzyk w niebiosa – rzecz o kastratach w osiemnastowiecznej Italii. Mocne, miejscami piękne, coś, do czego chętnie bym wróciła. 😉

Nadzieję na lepsze jutro w literaturze o tematyce gejowskiej dała mi powieść Mikołaja Milcke pt. Gej w wielkim mieście, gdzie śledzimy przygody studenta pierwszego roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Przyjemne w odbiorze tak do połowy, potem bywa różnie (dyskutowałam na ten temat z przyjaciółkami i Moją Siostrą, każdy odbiera to inaczej), niemniej jednak polecam. Całkiem niedawno wyszła kolejna część, muszę nawiedzić Siostrę i zażądać kategorycznie poprosić o pożyczenie. ^^ Przede wszystkim (pardon my French) w tej książce nie ma bezsensownego zmieniania partnerów (przynajmniej nie w wykonaniu głównego bohatera), jest uczucie, zaś nasz student pokazuje, że wśród facetów polujących na facetów w celu niezobowiązującego numerka w męskim kiblu zawsze znajdzie się taki, który chciałby założyć rodzinę, doświadczyć miłości po grób i tak dalej.


Swego czasu mój zegar wyglądał właśnie tak xD

Kończąc powolutku wątek gejowski – wiecie, że na temat innej niż heteroseksualna orientacji powstają nawet powieści dla młodzieży? Dla mnie to był niezły szok. xD Jak na razie dorwałam tylko jedną – Chłopak czy dziewczyna? Lisy Papademetriou. Spodziewałam się cudów, wyszło… bez cudów. Książkę czyta się szybko, rozterki miłosne dwójki głównych bohaterów mnie trochę śmieszyły z racji mojego sędziwego wieku prawie 23 lat (Boże, jaka stara jestem), ale było fajnie. Na rynku czeskim również pojawiła się książka o gejach dla młodzieży – Radek autorstwa Katki Heřmanovej. Jeśli dorwę tę książkę przy następnej wizycie w Czechach, to ją kupię, choćby nie wiem ile kosztowała. 🙂

Z literaturą lesbijską różnie w moim życiu bywało… Albo się nic nie znalazło, albo było tego sporo ^^’ Z tego, co pamiętam, moje pierwsze spotkanie z wątkami lesbijskimi było w powieściach Anny Bojarskiej: Kozzmoss oraz List otwarty do królowej Wiktorii, przy czym podejście tej pani nie przypadło mi do gustu. Zbyt wielki nacisk położony na erotyzm i prawie pornografię. Sorry, nie dla mnie. Nie mówię, że relacje między dwiema kobietami mają być cukierkowe i pełne romantyzmu, ale też nie należy przesadzać. ^^’

Rewolucję w moim życiu wywołał cykl o Klaudynie, napisany przez francuską pisarkę o pseudonimie Colette. Trzeba było być odważnym, by pisać o homoseksualnych eksperymentach piętnastoletnich pensjonarek we Francji… Pamiętam, że czytałam całą serię z wypiekami na twarzy. Nie dlatego, że tych homoerotycznych wątków było tak dużo! Colette miała talent i przykuwała uwagę czytelnika. Od Klaudyny nie sposób się oderwać.

Moim absolutnym numerem jeden w pokazywaniu wątków lesbijskich (lub zahaczających o nie) są Smażone zielone pomidory Fannie Flagg. Jeśli ktokolwiek z Was podniesie raban, że relacja Ruth-Idgie nie była lesbijska, to… Być może ma rację. Bo tutaj nie ma jednoznacznie postawionej odpowiedzi, czy Ruth i Idgie były parą, czy nie. Prawda jest taka, że wyznały sobie miłość i razem wychowały syna Ruth (lokalna społeczność nawet mówiła, że to ich dziecko). Ja tam twierdzę swoje 🙂

Nie byłabym sobą, gdybym nie wrzuciła czegoś żydowskiego. Słyszeliście o filmie Aimee i Jaguar? Swego czasu leciał dość często na TV4. Otóż film powstał na podstawie książki, opartej na prawdziwych wydarzeniach. Powiem Wam szczerze, byłam w szoku, kiedy czytałam o tym, że w Trzeciej Rzeszy romans Niemki i Żydówki był w stanie się rozwinąć. Ale wiadomo przecież, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie…

Na koniec jeszcze zestawienie dwóch książek – wybitnej i tej, która mogła być wybitną. Pierwsza to Godziny Michaela Cunninghama, książka cienka i niesamowita. Raz, że jest ciekawym przedstawieniem fragmentu życia Virginii Woolf, dwa – na niej można się uczyć splatania historii kilku postaci w jedną całość. Wspominam z rozrzewnieniem.

A co mogło być wybitne? Moja les Zofii Staniszewskiej, nazywana „Pierwszą polską les story”. Znalazłam to kiedyś przez przypadek w BUWie (mój ulubiony sport – łażenie między półkami i wyciąganie książek o ciekawym tytule) i od razu się zachwyciłam. Boże, Boże, przecież Polki o lesbijkach nie piszą, to musi być genialne. Nie było… Z początku jeszcze dało się czytać, środek mnie wciągnął, a zakończenie strasznie rozczarowało. Gdybym miała czas, usiadłabym i przeredagowała całość tak, by było dobrze. Nie godzę się na to, co autorka zafundowała czytelnikom pod koniec.

Ciekawi Was historia? Otóż Miłka i Dorota (tak, ślinotok na widok własnego imienia) są parą od kilku lat. Razem wychowują córki Miłki, starają się o kolejne dziecko. W międzyczasie przeżywają różne przygody, zawsze coś tam im się trafia. Miało być fajnie, wyszło jak zwykle.

Nie uwzględniłam tutaj niektórych przeczytanych przez siebie książek, bo albo nie pamiętam, o czym były, albo mi nie pasowały do całości. Nie ma tutaj Berka Szczygielskiego, bo ten czeka na przeczytanie 😉

Jeśli starczy mi czasu i weny, w tym tygodniu być może pojawią się jeszcze dwie notki, tym razem… o Warszawie. Mam Wam sporo do opowiedzenia 😉

A jak Wasze doświadczenia z wątkami homoseksualnymi w literaturze? Co byście dodali, co byście polecili?

Wasza zastanawiająca się, jak ogarnąć wszystkie prace zaliczeniowe i jednocześnie nie zarywać przy tym nocy

Cathryn

Obrazki wzięte z Tumblr.com

Reklamy

6 thoughts on “Urlopowy przerywnik literacki: przegląd literatury LGBT.

  1. kurczę, a ja właśnie słyszałam, że z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika Klaudyna już nie daje rady.. ale może kiedyś słyszałam.
    Godziny uwielbiam, a jak się już w pewien sposób jest u Virginii to warto przeczytać Orlanda. nie jest to strikte powieść homo, ale pięknie się rozjeżdżająca w granicach płci. muszę w końcu obejrzeć film, podobnież jest równie piękny.
    a z filmu możesz spróbować obejrzeć Pusinky (http://www.csfd.cz/film/205732-pusinky/), aczkolwiek nie twierdzę, że jest to coś wybitnego. zostało mi jako takie polecone, koleżanka po FAMU też o tym mówi dobrze. ale z drugiej strony ja mam dziwny gust – z Życia Adeli wyszłam bardzo smutna. nie że to smutny film, ale że tak bardzo mógł to być dobry film, a tak bardzo był przeciętny…

    • Kochana, skoro mowa o gustach, to ja oglądałam „Poradnik pozytywnego myślenia” z miną „no kiedy się to wreszcie skończy”,a prawie wszyscy moi znajomi pisali peany na cześć tego filmu.
      Z filmami o tematyce LGBT też jakieś doświadczenia mam, ale nie z czeskimi. Trzeba nadrobić 😉

      • a jak tam moje wygrana recenzja, też przecież w klimacie?
        i zrób notkę o filmach.
        i w ogóle mam sesyję, znaczy został mi jeden egzamin, a jak wiadomo sesja tutaj trwa półtora miesiąca wiec musze coś czytać.
        ps. ja to w ogóle coraz mniej lubię powieści, a tych 19wiecznych to nigdy specjalnie.

      • 1. Wiesz co, jedna moja znajoma na przykład teraz czyta tylko reportaże. Kiedyś zaczytywała się fikcją, teraz patrzeć na nią nie może. Człowiek się zmienia z wiekiem, widocznie masz teraz inne potrzeby.
        2. Zrobię notkę o filmach, jak jeszcze ogarnę parę tytułów, inaczej to będzie wielka fala tytułów o gejach i może ze dwa o lesbijkach.
        3. Wygrana recenzja się tworzy – na razie w mojej głowie, ale się tworzy. Będzie specjalna 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s