Odkrycia roku 2013 – najlepsze seriale.

Melduję posłusznie, że już się lepiej czuję, tylko teraz kicham na potęgę, co przeszkadza mi w życiu codziennym i pracy. ^^’

Bez zbędnego rozpisywania się – dzisiaj porozmawiamy o serialach, które odkryłam w ubiegłym roku i które pokochałam miłością nieustającą. Przy czym nie wszystkie produkcje są amerykańskie, bo aż trzy są z Wielkiej Brytanii.

(chyba kolejnym postanowieniem noworocznym powinno być odkrywanie filmów/seriali/książek, które nie są made in USA).

Na początek… Przed Wami serial rozkochujący w sobie widzów już od pierwszego odcinka. Do drugiego sezonu pozostały tylko dwa miesiące!

1. Hannibal

Twórcy powinni dostać jakąś nagrodę już za same plakaty promujące serial. Ten jest mniamniuśny. ^^

O Hannibalu pisałam już kiedyś w ramach Garści zachwytów, nie będę więc streszczać Wam dokładnie treści. Powiem jednak, czemu dzieło o seryjnym mordercy-kanibalu znalazło się w tym zestawieniu. Cóż… CHCĘ KOLEJNY SEZOOOOOON!!! xD Thomas Harris jest geniuszem, skoro wykreował postać, której nie da się nie lubić, natomiast twórcy serialu dodatkowo ten geniusz i zajebistość pogłębiają. Coś czuję, że staję się częścią fandomu i zaczynam piszczeć z zachwytu, kiedy tylko odnajduję kolejne informacje dotyczące drugiej serii.

A na poważnie – zobaczcie, co to za dzieło. Ono pogłębia napięcie wywołane gdzieś w okolicach trzeciego odcinka długo po wyemitowaniu ostatniego epizodu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak ekscytowałam serialem.


W sumie tak można podsumować cały pierwszy sezon – dobra robota.

2. Sherlock

Brytyjczycy potrafią robić zacne seriale. O pierwszych dwóch sezonach także powstała Garść zachwytów, nie mogłam jej sobie darować ^^ Powyższy plakat jednak promuje sezon trzeci. Kuba, ja i pół globu miało już okazję zapoznać się z pierwszym odcinkiem, wyemitowanym kilka dni temu. Empty Hears daje nam odpowiedź na pytanie zadane w ostatnim odcinku drugiego sezonu (ze względu na masakryczną ilość spoilerów zawartą w tej zagadce powiem tyle, że twórcy polecieli w kulki i postawili widzów przed sytuacją teoretycznie nie do rozwiązania. To była sytuacja, która teoretycznie powinna od razu zakończyć serial xD). Po najnowszym odcinku stwierdzam, że już na bank jestem częścią piszczącego fandomu Sherlocka (a nigdy mnie nie ekscytowały zagadki kryminalne ani nic podobnego!). Poza tym warte uwagi jest to, że twórcy puścili kilka razy oczko do fandomu, wrzucając takie sceny, że o ja pierdzielę, jak tu nie piszczeć. ❤ Reasumując: pierwsze dwa sezony rozkochują w sobie widza, a trzeci ma zadatki na coś o kilka poziomów wyższego.


Tak wyglądałam na kilka dni przed premierą.
Tysiące innych fanów również. ^^

I tak najlepsze były domniemywania, jak się rozwiąże sytuacja z ostatniego odcinka drugiego sezonu. Fandom wpadał na różne dziwne pomysły, ale też przedstawiał sceny ponownego spotkania Sherlocka z Watsonem. Ten obrazek mnie rozczulił ^^

Mam mózg zryty przez Tumblra.

3. Breaking Bad

O tym serialu miała powstać Garść zachwytów, ale cały czas nie mogę się za nią zabrać. Podejrzewam, że to z powodu złożoności problematyki tego serialu. Zwyczajnie nie wiem, co napisać!

Już od kilku lat słyszałam o fenomenie Breaking Bad. Zastanawiałam się, co wyniknie z historii nauczyciela chemii, który nagle dowiaduje się o tym, że ma raka i postanawia zabezpieczyć swoją rodzinę finansowo, produkując metamfetaminę. Przyznam się, nawet nie wiedziałam, że taki narkotyk istnieje xD Szybko jednak nadrobiłam braki (przeglądając Wikipedię) i zabrałam się za serial.

Moi drodzy, to arcydzieło. To nie jest kolejny ciąg odmóżdżających odcinków. To studium natury ludzkiej. Do tego jeszcze nakręcone w sposób niezwykły, piękny dla oka i skłaniający do przemyśleń.


Między innymi do takich przemyśleń xD

Co i rusz napotykałam (zarówno w Internecie, jak i wśród znajomych) na stwierdzenie, że Walter, główny bohater, z sezonu na sezon robi się coraz bardziej irytujący i upierdliwy. Ja natomiast mam wrażenie, że z sezonu na sezon on staje się coraz bardziej zdegenerowany i gotowy na wszystko, byleby tylko obronić swoją rodzinę. I swoją indywidualność. To tak naprawdę postać tragiczna – z zahukanego nauczyciela chemii stał się genialnym producentem dobrego jakościowo narkotyku. Staje się kimś, kogo imię jest rozpoznawalne wszędzie i staje się wręcz marką. Heisenberg momentalnie wywołuje szacunek.

Było mi go szkoda. Z biegiem czasu wszyscy się od niego odwracali – żona, szwagier, wreszcie własny syn. A on trwał w swoich postanowieniach do końca. Wpierw po to, by zapewnić rodzinie byt, a potem by bronić też samego siebie. Zaistnienie w narkotykowym biznesie to dla bohatera swoista terapia, droga do odnalezienia samego siebie. Droga do stania się mężczyzną.


Ładne, prawda?

Poza tym Breaking Bad wywołuje w oglądającym masę uczuć. Ja na przykład strasznie się złościłam przy tym serialu, ilekroć pojawiała się w nim Skyler, żona Waltera. Boże, jak ja tej suki nie cierpię. xD Serio, wkurzyła mnie już w momencie pierwszego pojawienia się i wkurzała aż do końca serialu. Powiem Wam szczerze i z ręką na sercu, że czekałam na śmierć tej postaci. Nie doczekałam się!!! Aaaaaaa!!! _^_ Na poważnie: brawa się należą aktorce, która grała Skyler. Stworzyła cholernie irytującą postać, a to też sztuka. Zapewne zapytacie, czemu nie znoszę Skyler. Bo tak niewdzięcznej baby nie widziałam od dawna!!! Rozchwiana emocjonalnie, wsadziła męża pod pantofel, nie widzi w ogóle, że ten facet ją kocha i że popełnił masę świństw tylko po to, by ona i ich dzieci nie umarły z głodu. Wpierw Walter służący, potem Walter potwór, nie można go szanować, trzeba go odseparować od dzieci, bo on jest szalony, a ja normalna. Jeszcze rozumiem niektóre zachowania Hanka, szwagra Waltera (w ogóle to bardzo lubię tę postać), natomiast nie mam ani jednego słowa wytłumaczenia na to, co wyprawiała Skyler. No tylko współczuć takiej żony.

Poza tym to uwielbiam ten serial, będę go wciskać każdemu z uporem maniaka i cieszę się, że Kuba mnie na to namówił.

4. Misfits

Ten brytyjski serial z kolei nie jest odkryciem Kuby, ale moich psiapsiół. Jarały się tym jakieś kilka lat temu. Musiałam poczekać, aż sama nabiorę chęci ^^’

Co prawda nie obejrzałam całych trzech sezonów (jestem gdzieś w połowie drugiego), ale już uznałam to za swoje osobiste odkrycie i mogę to polecać. 🙂

Co mi się w tym podoba: historia. Nad pewnym miastem przechodzi dziwna burza. W piątkę nastolatków (odpracowujących różne swoje przewinienia) trafia piorun, dzięki któremu bohaterowie zyskują nadprzyrodzone zdolności – od czytania w myślach do cofania się w czasie. Każdy z nich jest zdezorientowany, kompletnie nie wie, co zrobić ze swoją mocą. Grupkę odrzuconych łączy wspólna tajemnica i w końcu swoista przyjaźń.

I tak najlepsze jest zróżnicowanie wśród bohaterów: dresiara, młody sportowiec, imprezowa dziewczyna, lokalny błazen i szkolny kozioł ofiarny. No lepszej mieszanki wybuchowej ze świecą szukać 😉


Sorry słonko, na tym życie polega.

5. No Heroics

Kolejny brytyjski serial w tym zestawieniu. Do tej pory zastanawiam się nad tym, czemu nie dostał kolejnych sezonów… Jest taki fajny 🙂

Akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii. W pewnym mieście istnieje bar dla superbohaterów No Heroics – to miejsce, gdzie każdy superbohater może poczuć się jak u siebie. Obowiązuje kilka zakazów, w tym zakaz noszenia superbohaterskich strojów czy używania mocy. Oczywiście, z przestrzeganiem tego ostatniego różnie bywa… Historia kręci się wokół czwórki przyjaciół: jednej z najsilniejszych kobiet na świecie, człowieka potrafiącego zajrzeć w przyszłość, wiecznie zlewanego faceta kontrolującego ciepło oraz babki, która swoją mocą potrafi kontrolować bądź całkowicie zniszczyć każde urządzenie elektryczne.

Ten krótki serial to tak naprawdę mieszanka mocy, kompleksów oraz opowieści o tym, jacy ludzie potrafią być. Jest to przy okazji kolejne potwierdzenie tego, że bycie superbohaterem to nie same przyjemne rzeczy, ale też odpowiedzialność i zbieranie batów, albowiem normalni mieszkańcy miasta średnio przepadają za tymi drugimi…

Polecam, można się przy tym ubawić. 😉

To tyle z podsumowania serialowego. Mam nadzieję, że się Wam podobało. Tymczasem znikam sprzątać, tj. korzystać z wolnego dnia 😉

Wasza kichająca

Cathryn

Reklamy

6 thoughts on “Odkrycia roku 2013 – najlepsze seriale.

  1. Co do Skyler, to ja dopiero jestem przy drugim sezonie i nie wiem, co tam dalej się wydarzy, ale w chwili obecnej jestem w stanie w pełni ją zrozumieć. Bo z jej punktu widzenia faktycznie mąż może wydawać się totalnym dupkiem – znika na noc nie mówiąc jej gdzie idzie i wiecznie okłamuje przy każdej okazji. Też byłabym niewdzięczna jakbym miała takiego chłopa 😛 Nic dziwnego, że popadła w jakieś paranoje, że mąż ją zdradza i takie tam 😉

    • No pod tym względem mąż może się wydawać dupkiem, ale najbardziej mnie wkurzało w Skyler, że się nie martwiła o niego, tylko od razu posądzała go o złe rzeczy. I go kopała mentalnie przy każdej okazji, do niczego nie motywując. Masakra.

  2. Żydełe, przecież Misfits też jest brytyjskie (wyprodukowane przez E4). Porzuciłam ten serial gdzieś w trakcie 3 sezonu, bo twórcy za dużo kombinowali jak dla mnie i nie podobało mi się, co się stało z niektórymi postaciami.

  3. jestem niepełnosprytna albo jest rano – co w tym zestawieniu robi obrazem z Gry o tron (winter is coming) kiedy (chyba) nie ma slowa o grze..?

    • Walter is coming. To nawiązanie do Breaking Bad – obrazek jest utworzony z niebieskich kryształków, prawda? To symbolizuje metamfetaminę, narkotyk wytarzany przez Waltera. Bo jego meta była właśnie takimi niebieskimi kryształkami. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s