Ja i mój pracoholizm.

Jestem dziwnym przypadkiem człowieka, co raz się leni i wiecznie wtedy narzeka, że nic mu się nie chce, prace zaliczeniowe takie straszne, bo trzeba nad nimi siedzieć i tak dalej. Innym razem zamieniam się w tytana pracy, robię pięćset rzeczy naraz i po standardowych ośmiu godzinach w firmie jeszcze coś posprzątam w mieszkaniu, pójdę na zakupy i napiszę notki na oba blogi.

Coraz częściej jednak słyszę, że mam opinię pracoholika – w pracy kilka osób już się nawet tak do mnie odezwało, co wpierw mnie bawiło, a teraz lekko przeraża. Wszystko przez to, że przez ileś tam tygodni bywałam w call center praktycznie codziennie – braki kadrowe na czeskiej infolinii, opowiadałam już.

Jakby zareagował przeciętny Kowalski? Łeeee, każą pracować, i to prawie codziennie, niech się w dupę pocałują.

Jak ja zareagowałam? Pierwsza myśl (ech, żydołactwo), że będzie więcej pieniędzy, coś sobie odłożę (w sumie dzięki tej nadwyżce było mnie stać na tatuaż), nie umrzemy z głodu*. I zrobię coś pożytecznego. Czytaj dalej

Reklamy

„Zaśpiewaj dziś o ginących ostatnich Żydach w Europie!”

Tytuł dzisiejszej notki to fragment Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie autorstwa Icchaka Kacenelsona. Wydaje mi się bardzo odpowiedni do wczorajszego dnia – obchodziliśmy bowiem 69. rocznicę wyzwolenia Auschwitz, czyli też Dzień Pamięci o Holokauście.

Pisałam już na Czechożydku, dlaczego warto pamiętać o Zagładzie i dlaczego warto obchodzić tę i inne podobne rocznice. Tutaj zaś napiszę o formach upamiętniania.


Zdjęcie wzięte z fanpejdża Fundacji Szalom. Czytaj dalej

Ciocia Żyd odpowiada (edycja siódma)

Zbliża się sesja. Nic mi się nie chce. Mam do napisania kilka prac semestralnych, do których nie umiem się zabrać, zbieranie materiałów mi nie idzie… Na szczęście mam mało egzaminów, także powinnam się ogarnąć w terminie. ^^

Pogadajmy dzisiaj o czymś wesołym. 🙂 Dawno nie było pytań do cioci Żyda…

Zaczynamy.

Pytanie nr 1: poprosze piosenke maj little pony gannon style

Eee, to jest lepsze xD Trzymaj!

Pytanie nr 2: zyd xd

Naprawdę nie wiem, co autor miał na myśli. xD (w sumie te kilka znaków może z łatwością opisać moją osobę…)

Pytanie nr 3: jak uzyskać kolor bordu z koloru malinowego

Szampon koloryzujący Palette do 24 myć włosów w kolorze bordo. 😛 Czytaj dalej

Chała tygodnia: robienie głupich zdjęć w obozach koncentracyjnych.

Miało być miło, przyjemnie i literacko. Przepraszam, wkurzyłam się (poza tym dawno Chały nie było). Mało powiedziane, ja się wściekłam!!! Wystarczy mi rzucić garstkę zdjęć idiotów, bym zaczęła bluzgać w sposób najbardziej pokręcony i piętrowy. W ogóle notkę sponsoruje uwielbiany przeze mnie fanpejdż Naziści byli źli, ale się dobrze ubierali, ponieważ to tam znalazłam bulwersujące mnie przykłady ludzkiej głupoty. Źródło zdjęć: klik.

Moi drodzy, w dzisiejszej Chale tygodnia porozmawiamy o tym, jak to młodzież jeździ do obozów koncentracyjnych bądź innych miejsc związanych z Holokaustem i strzela sobie debilne fotki. A potem wstawia na Instagram. I opatruje przeróżnymi, mniej lub bardziej wkurwiającymi hashtagami. Uwaga, wpis zawiera bluzgi, albowiem nie mam siły tego gwiazdkować czy też cenzurować w inny sposób. Jedziemy!


Za tę foteczkę zarąbałabym szpadlem w sposób jak najbardziej bolesny!!! Zdjęcie zrobione w Treblince. Czytaj dalej

Urlopowy przerywnik literacki: przegląd literatury LGBT.

MAM URLOP. Co prawda nie wiem jeszcze, czy do końca tygodnia, ale do piątku włącznie na pewno. Szczerze? Już się modliłam o ten urlop xD Co z tego, że nikt mi za niego nie zapłaci – uparłam się, że nadrobię zaległości na studiach, napiszę co najmniej dwie prace, będę na wszystkich zajęciach i tak dalej. I odpocznę od pasażerów i ich mniej lub bardziej wydumanych problemów. Sama radość 🙂

Jako że moja przyjaciółka Mel narzekała mi na Facebooku, że rzadko kiedy piszę o czymś innym niż praca i studia, ten tydzień będzie pod znakiem „No job, no studies”. NIE MA. To, że będę sobie coś ogarniać w międzyczasie, to swoją drogą, Wy nie musicie o tym czytać. 😉 Przez ten tydzień odpocznę, a Wy razem ze mną.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić swój przegląd literatury homoerotycznej. Notkę po części sponsoruje jedna z moich korespondentek, zainspirowała mnie swoim zdaniem na ten temat. Zdanie przemilczę, bo nie mam autoryzacji 😉 Nie dlatego, że się z nim nie zgadzam, bo się zgadzam, ale wiecie, lepiej się pytać o zgodę na publikację.


Będzie bez okładek książek, za to podlinkuję ich strony na Lubimy Czytać. 😉 Czytaj dalej

Jak ciężko jest czasem się obudzić.

Środa, ósma trzydzieści rano. Nastawiłam sobie budzik specjalnie na tę godzinę, by wstać wcześniej i wykorzystać to, że pierwsze zajęcia mam na trzynastą piętnaście. Wreszcie nie pracuję dzień w dzień, chaos w firmie został w miarę opanowany, mogę wrócić do normalnego studiowania (i nadrabiania zaległości).

Tymczasem przestawiałam godzinę chyba z pięć razy, by pospać kilka dodatkowych minut (a położyłam się o północy), aż w końcu dałam sobie spokój. O której wstanę, o tej wstanę.

Godzina dziesiąta, półprzytomna robię sobie kawę i kanapki.

Godzina dziesiąta pięćdziesiąt, kończę pić kawę, kanapki dawno zjedzone, fejs przejrzany, blogi przejrzane, maile przejrzane. Nic specjalnego się nie dzieje.

I ja się pytam – gdzie te czasy, kiedy potrafiłam wstać wcześnie i zrobić pierdyliard rzeczy z poczuciem winy, że i tak robię za mało, bo moi rówieśnicy/rodzina robią więcej. Czytaj dalej

Odkrycia roku 2013 – najlepsze anime.

Ubiegłoroczne ferie zimowe były czasem odprężania się przy różnych anime. Potem już nie zdarzyły mi się takie maratony…

Ostatnia notka w ramach Odkryć roku 2013 będzie właśnie o tych anime, którymi udało mi się zachwycić, bo się czymś wyróżniały na tle innych japońskich produkcji. Ta notka będzie też pewnie swoistym pożegnaniem z pewnym etapem w moim życiu, ponieważ od wielu miesięcy nie mam ani czasu, ani większej chęci zarówno na mangi, jak i anime. Nie to, co kiedyś, gdy tłukło się dwie, trzy serie tygodniowo…

Niemniej jednak poniższe tytuły warto zobaczyć i zaraz się przekonacie, dlaczego.

1. Sword Art Online

Czytaj dalej