Nowi lokatorzy na Grzybowskiej, czyli nie gardź Clubcard w Tesco c.d.

Wskutek mojego kombinowania naklejek i jeżdżenia po supermarketach zostaliśmy z Kubą właścicielami trzech kolejnych maskotek Angry Birds.

Oczywiście, na Facebooku posypały się komentarze, że jesteśmy jak dzieci albo że spodziewamy się dziecka i zbieramy dla niego pluszaki. Znając życie, w naszych rodzinnych domach usłyszelibyśmy z Kubą dokładnie to samo (na przykład mój ojciec i jego mama nie są w stanie zrozumieć, czemu się tym tak ekscytujemy, natomiast moja mama zbierała nawet dla nas naklejki).

Dlatego trzeba parę rzeczy wyjaśnić 😉 (nie, nie jestem w ciąży. Nie zajmuję się tzw. robieniem infantów, z czego ostatnio się śmiałam z supervisorką w pracy).


Tukan ma aspiracje, by jechać z Kubą na Blog Forum Gdańsk 😉

Sprawa pierwsza – Kuba jest wielkim fanem Angry Birds. Co prawda, jest jeden, którego nie toleruje, ale ten Wściekły Ptak akurat jest żywy i nazywa się Heniek xD To Jego pasja, jara się tym, tu praktycznie pasują wszystkie podobne stwierdzenia. Jest fanem do tego stopnia, że nawet udało Mu się wygrać Tajemniczą Skrzynkę na fanpejdżu Bad Piggies (powiem Wam w sekrecie, że znalazł w niej koszulki, książkę kucharską, naklejki i parę innych drobiazgów, które rozkminialiśmy któregoś wieczoru z wielką radochą), Skrzynka leciała do Niego aż z Finlandii. 😉 Raz nawet na urodziny sprezentowałam Mu pluszaka – świnię, widoczną na zdjęciu poniżej. Takie pluszaki jednak trochę kosztują i gdybyśmy mieli zachciewajkę, by zebrać sporą kolekcję, albo byśmy głodowali, albo byśmy sępili gifty blogerskie od sponsorów dzień i noc. 😉

Dlatego też od razu się podjaraliśmy obydwoje, kiedy tylko ruszyła promocja w Tesco z naklejkami. Na pluszakach można zaoszczędzić sporo kasy! Jedna maskotka (swoją drogą naprawdę dobrej jakości) to 22 złote+10 naklejek z kartą Clubcard bądź 15 bez karty. I tu nasuwa się myśl przewodnia z tytułu notki – nie gardź Clubcard w Tesco. Swoją drogą, pisałam już o tym kiedyś tutaj. Koszt zwykłej maskotki w sklepie to coś koło 70-80 złotych, wszystko zależy od źródła.


Czerwony i Czarny Ptak są z wołomińskiego Tesco. W tle dywan z IKEA.

Zapytacie zapewne, w jakich okolicznościach dostaje się naklejki. No cóż, jedna to równowartość wydanych 20 złotych… Już, już, spokój, nie unoście się z bulwersu! Moi drodzy, wiecie dobrze, że jestem Polką. Polacy mają zazwyczaj kombinowanie we krwi. Ja jestem typem nieszkodliwego kombinatora 😉 Naprawdę myślicie, że rzeczywiście wydałam tyle hajsu na zakupy w Tesco?

Otóż nie. Z początku wydawano naklejki dosłownie każdemu, co sprzyjało ich porzuceniu przy kasie. Na samym początku promocji znalazłam kiedyś na Targówku osiem porzuconych naklejek. Co oznaczało zrobienie zwykłych zakupów za cztery dychy, dorzucenie 22 złotych i miało się pluszaka. Podobna sytuacja miała miejsce jeszcze ze dwa razy, ale z mniejszą ilością. Część znaczków dostałam od rodziny (sorry, tyle lat robi się zakupy w Tesco w Wołominie, to czemu nie wziąć? Przecież nic się na tym nie traci), a resztę mam już ze zwykłych zakupów. Przy czym raz kupiliśmy patelnię, innym razem torbę podróżną za stówę… Nazbierało się, a gdzieś zakupy przecież trzeba robić. W Tesco poza tym jest tanio.


Nabytki z wczorajszych zakupów na Targówku ^^

Mamy w sumie pięć pluszaków za łączną kwotę 110 złotych. Dla mnie to naprawdę dobry interes, zwłaszcza, że dzięki temu poweselało u nas w domu ^^ Serio, od razu człowiekowi się robi lepiej, gdy do nas wchodzi. Potem radość mija na widok moich dwóch drewnianych Żydków <3.

Zapytacie się zapewne, czy nie jesteśmy za starzy na pluszaki. Ludzie, jestem byłą otaku, o czym do mnie rozmawiacie 😉 Każdy ma jakiś sposób na relaks i odstresowanie się. Inni oglądają telewizję do późna, inni czytają, inni biegają, a my z Kubą przerzucamy się pluszakami z gośćmi 😉 Albo kręcimy głupie filmiki. Poza tym wspomniałam już o tym, że w domu jest weselej: takie kurzołapy naprawdę potrafią rozbawić.

A za parę lat będziemy robić potomkowi głupie zdjęcia w otoczeniu ptaków 😉

Ostatnia sprawa. Zaraz pewnie padnie tekst, że promocja z pluszakami to wykorzystywanie biednej ludności chińskiej, która robi te maskotki za przysłowiową miskę ryżu, a jakieś ubertajemnicze koncerny się tylko na tym wzbogacają. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nie ma w domu nic z napisem Made in China!!! Może od razu powinnam zrobić czystkę w domu i wyrzucić połowę ubrań i przedmiotów codziennego użytku? Ech, ten argument akurat do mnie nie przemawia.

A jakie są Wasze opinie? Piszcie.

Wasza zapracowana i ogarniająca książki na Czechożydka

Cathryn

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s