Pójdę do piekła, imprezowałam w Halloween xD

Musiałam dorosnąć, by wreszcie spróbować iść na jakąś imprezę związaną z tym ponoć pogańskim świętem. Które, btw., od zawsze wydawało mi się atrakcyjne chociażby przez to, że można się popisać kreatywnością. I co tu dużo pisać – napatoczyła się okazja pod postacią posiadówki u znajomych i postanowiłam zaszaleć.

Zostałam idolką nastolatek i gwiazdą poprocka xD


Makijaż to dzieło przypadku – maznęło mi się niechcący
i nagle się skapnęłam, że to wygląda jak diabelski ogonek xD

Uprzedzam, ten wpis powstaje przy dźwiękach Tenacious D. xD

Pomysł na przebranie to wbrew pozorom nie coś na zasadzie „wezmę wszystkie obciaszne ciuchy jakie mam, spierdzielę sobie makijaż i zrobię dziurę w rajstopach” – pewnie mnie o coś takiego podejrzewacie. Wcale się nie dziwię, na Waszym miejscu też bym tak myślała. Tymczasem była to przemyślana i wykwintna kompozycja, dobrana ze smakiem i gustem!

A teraz wiedzcie, że Kuba p przeczytaniu poprzedniego zdania najprawdopodobniej zarył czołem o blat biurka. Bo ja i styl w jednym zdaniu to jakaś paranoja, coś na kształt surrealizmu xD

Eniłej: zostałam gwiazdą poprocka i idolką nastolatek. Oto przepis na strój:

  1. rajstopy-kabaretki, za którymi biegałam po Halach Mirowskich chyba z godzinę, bo nigdzie nie było;
  2. spódniczka w szkocką kratę a la część szkolnego mundurku, znaleziona na wyprzedaży w szmateksie i kupiona za dychę;
  3. koszulka, kupiona na tej samej wyprzedaży, co spódniczka;
  4. krzyż Ankh, kupiony… W Malborku na wycieczce szkolnej za dziesięć czy osiem złotych (jakieś odpustowe gówna mogą się schować, to porządny kawał metalu jest!);
  5. trampki na obcasie, kupione w Deichmannie na wyprzedaży (akurat na zdjęciach ich nie ma);
  6. kolczyki-czarne gwiazdki z brokatem w środku, kupione w Gdyni za 2,50 (kuźwa, w Wawie takie chodzą po dziesięć) przy asyście Mojej Siostry;
  7. makijaż made by Cathrynek (weźcie pod uwagę to, że mam -6,5 dioptrii w lewym oku, w prawym o połowę mniej. Zawsze, jak się maluję, ryję nosem w lustro);
  8. zestaw koron księżniczek pożyczony od gospodyni xD.

Najdroższe chyba były kabaretki, bo dałam za nie 16 złotych…

Efekt był piorunujący, jeszcze przy moich ufarbowanych kudłach. Najlepsze było to, że przy wcześniejszym spotkaniu z innymi znajomymi usłyszałam, że dzięki temu strojowi jestem sobą w stu procentach i że pewnie chciałabym tak wyglądać na co dzień xD Ten tekst made my evening.

Dojechałam na imprezę i okazało się, że byłam jedyna w przebraniu…

Bo tak wyszło. Poza mną byli gospodarze i Kuba… Także stanęło na tym, że robiłam sobie głupie zdjęcia w lustrze. xD


Są też zdjęcia na Instagramie, ale takie chyba lepiej oddają komizm sytuacji.

Nie przejmowałam się tym, że jako jedyna zrobiłam z siebie widowisko, albowiem miałam powód do radochy – ludzie w autobusie się za mną oglądali! Jak Boga kocham, jakieś stare baby zerkały na mnie co i rusz, a ja tylko sobie grzecznie siedziałam z plecakiem na kolankach. W metrze potem widziałam bardziej hardcore’owych przebierańców, ale co moje, to moje xD


A krzyczcie sobie, że mi nie przystoi focia z dzióbkiem,
raz w roku mogę sobie taką strzelić. O!

Ogólnie było fajnie, gadaliśmy o nadchodzącym ślubie gospodarzy (im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej obstawiam przy teorii, że nie wydam na swój ślub więcej niż tysiąc złotych. Nie wierzycie? To o ile się zakładamy, że tak zrobię?), a potem graliśmy na konsoli.

Następnego dnia (tj. dzisiaj) pojechałam do pracy na poranną zmianę i o piętnastej nagle się okazało, że – wskutek zawirowań grafikowych – nagle nie ma nikogo na drugiej xD Także spędziłam całkiem przyjemne dziesięć godzin na doszkalaniu czeskiego (Prosím Vás, poslouchejte a natlačte prosím na tlačitko Check-in*, a ne na Moje rezervacew tle słychać, jak po raz dziesiąty strzelam facepalma, a kilka stanowisk dalej traci cierpliwość kolega Litwin) i byciu dobrym telemarketerem.

Następna okazja do przebrania się nieprędko (nie jestem typem chodzącym na bale karnawałowe czy purimowe). Będę pracować w Gwiazdkę w czapce świętego Mikołaja 😛 Tymczasem idę się relaksować i oglądać Breaking Bad.

Wasza lekko zmęczona i niemogąca domyć twarzy po makijażu

Cathryn

*Jakoś dzisiaj ludzie mieli ciągle problemy z odprawą, co i rusz ktoś dzwonił w tej sprawie. Nic nie przebije miłej Pani z Polski, której się w ogóle nie spodziewałam i która się przyznała, że leci do Tel-Awiwu. 😉

Reklamy

2 thoughts on “Pójdę do piekła, imprezowałam w Halloween xD

  1. W zeszłym roku na imprezę przebrałam się za wiedźmę, jednym z rekwizytów był wiedźmi kapelusz. Jechałam przez całe miasto i straszyłam ludzi. 🙂 Niestety Polacy nie mają poczucia humoru i nie potrafią się bawić, więc jakieś moherstwo na mnie też krzywo patrzyło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s