Wilanów… i już. Serio? Raczej aż Wilanów! ;)

Jestem niedobra. Zaniedbuję obydwa blogi (okazuje się, że nie umiem być nadczłowiekiem, albowiem musiałabym zrezygnować ze snu. A na to nie mam najmniejszej ochoty), całymi dniami jestem poza domem… Jedyne, co mi wychodzi, to czytanie książek. Co z tego, skoro Czechożydek leży i kwiczy? Teraz  mam trzy książki w kolejce…

DOBRA. Koniec narzekania. Weźmy się za nadrabianie zaległości, inaczej się nigdy spod nich nie wygrzebię.

Półtora tygodnia temu udało mi się pojechać na kolejną wycieczkę z Dominikiem, o którym pisałam już kiedyś przy omawianiu, dlaczego pewien warszawski gangster miał ksywę Tata Tasiemka. 😉 Tym razem celem naszej małej grupki był Wilanów. Wraz z okolicą.


Jako symbol tej znakomitej wycieczki będzie fotogeniczny aniołek. Wilanowski, oczywiście. Czytaj dalej

Nowi lokatorzy na Grzybowskiej, czyli nie gardź Clubcard w Tesco c.d.

Wskutek mojego kombinowania naklejek i jeżdżenia po supermarketach zostaliśmy z Kubą właścicielami trzech kolejnych maskotek Angry Birds.

Oczywiście, na Facebooku posypały się komentarze, że jesteśmy jak dzieci albo że spodziewamy się dziecka i zbieramy dla niego pluszaki. Znając życie, w naszych rodzinnych domach usłyszelibyśmy z Kubą dokładnie to samo (na przykład mój ojciec i jego mama nie są w stanie zrozumieć, czemu się tym tak ekscytujemy, natomiast moja mama zbierała nawet dla nas naklejki).

Dlatego trzeba parę rzeczy wyjaśnić 😉 (nie, nie jestem w ciąży. Nie zajmuję się tzw. robieniem infantów, z czego ostatnio się śmiałam z supervisorką w pracy).


Tukan ma aspiracje, by jechać z Kubą na Blog Forum Gdańsk 😉 Czytaj dalej

Chała tygodnia: obchody Święta Niepodległości.

Moi drodzy, miałam dzisiaj nic nie pisać. Co więcej, chciałam schować się gdzieś ze swoim lewactwem w kątku i udawać, że mnie nie ma. Udało mi się to częściowo, albowiem byłam w pracy (Call Center nigdy nie odpoczywa), a moja droga powrotna znajdowała się w innej części stolicy, niż znany już chyba na pół Europy marsz Niepodległości. Mój plan polegał na tym, że siedzę cicho, przypatruję się z kątka całemu bajzlowi (kto nie wierzył, że będzie bajzel, niech wie, że wybałuszam na niego oczy).

Ale już nie mogę. Nie chcę siedzieć cicho. Nie wtedy, kiedy podpala się tęczę i kiedy wandale mają pole do popisu.


Zdjęcie wzięte z Facebooka, autorowi należy się solidny żółwik. Czytaj dalej

Kuchnia na Grzybowskiej, czyli jaką Panią Domu jestem?

Odpowiem od razu na pytanie z tytułu: Chujową. xD

Może nie jest tak, że identyfikuję się z tym, co można znaleźć na fanpejdżu Chujowa Pani Domu, ale od czasu do czasu znajduję tam coś, co w miarę do mnie pasuje. Śmieję się z własnych braków, które albo nadrabiam, albo Kuba coś zrobi zamiast mnie. Na przykład obsługa pralki! xD Przy czym nasza pralka już została nazwana UFO ze względu na to, że hałasuje jak cholera, ale to na marginesie. Nie o pralce w końcu mam pisać!

Na pewno jesteście ciekawi, jak idzie mi gotowanie. 🙂


Dzisiejszą notkę sponsorują ten oto Sztuczny Fiołek oraz Aga,
co nie mogła się doczekać wpisu ;). Czytaj dalej

Pójdę do piekła, imprezowałam w Halloween xD

Musiałam dorosnąć, by wreszcie spróbować iść na jakąś imprezę związaną z tym ponoć pogańskim świętem. Które, btw., od zawsze wydawało mi się atrakcyjne chociażby przez to, że można się popisać kreatywnością. I co tu dużo pisać – napatoczyła się okazja pod postacią posiadówki u znajomych i postanowiłam zaszaleć.

Zostałam idolką nastolatek i gwiazdą poprocka xD


Makijaż to dzieło przypadku – maznęło mi się niechcący
i nagle się skapnęłam, że to wygląda jak diabelski ogonek xD

Uprzedzam, ten wpis powstaje przy dźwiękach Tenacious D. xD

Czytaj dalej