Jednak Warszawa to puste miasto.

Niedawno wróciłam na parę godzin do Wołomina. By spotkać się z Siostrą, z Dorotą, wyściskać swój zwierzyniec.

Wyprowadziłam się raptem kilka tygodni temu, a już czuję, że tęsknię. Tęsknię za znajomymi, tęsknię za rodziną i zwierzakami, za swoim pokojem, za tym, że prawie wszystko miałam w jednym miejscu. W Wołominie.

Mieszanie w Wawie ma pierdyliard zalet. Przede wszystkim wszędzie mam blisko, nie muszę tłuc się ostatnim pociągiem do domu po pracy, tylko jak dama wsiadam sobie w nocny (N62, które jedzie z Wołomina by the way) i wysiadam przy Hali Mirowskiej. Mam blisko do pracy, na uczelnię, do przeróżnych bibliotek, które są Czechożydkowi potrzebne do życia jak powietrze, w razie czego mogę sobie skoczyć do teatru, jak tylko będę miała taką zachciewajkę, wreszcie mam możliwość porządnie zwiedzić Warszawę, tak, jak chcę… Ale kiedy mam iść do roboty na drugą zmianę, a Kuby już nie ma w domu, jest mi smutno.

No nie ma do kogo gęby otworzyć. W domu przynajmniej miałam trzy psy, dwa koty i papugę. Znajomym nie po drodze na Grzybowską (liczę na to, że wszystko się zmieni wraz z nadejściem roku akademickiego). W ogóle śmieję się, że Kuba ma wszystkich swoich ludków w Warszawie, a ja poza.

Co nie znaczy wcale, że mam ochotę wracać. Pojechałam na parę godzin, nosiłam koty i Heńka na rękach, obgadałam z Dorotą wszystko i wszystkich, asystowałam Siostrze przy robieniu obiadu… I tyle. Za nic nie oddam wspólnego mieszkania z Kubą. Nie oddam wspólnego gotowania/sprzątania, robienia zakupów, wygłupów, pociesznych kłótni, liścików zostawianych na stoliku, kiedy się mijamy. Wspólnego chodzenia do znajomych Kuby i przedstawiania „To Dorota, moja narzeczona” – która by to zostawiła? xD

Muszę wykorzystać czas samotności na coś konstruktywnego. Zaraz uczelnia, obowiązki, niewysypianie się, praca – ostatnio godziłam studia z zarabianiem na drugim roku, także teraz będzie wesoło xD Nie będę miała czasu na zastanawianie się.

Wiecie tylko, za czym jeszcze tęsknię i do czego mam ochotę wrócić? Do grzybobrania. Jest sezon, a ja nie mam gdzie zbierać grzybów!!! Kupowanie prawdziwków pod Halą Mirowską to nie to samo. xD Także jakoś niedługo wybiorę się do Wołomina na grzyby. O. 🙂 By zbierać takie okazy:


O ile dobrze pamiętam, to ja znalazłam tego prawdziwka.
Takie rzeczy tylko w Wołominie.

Dobrze, ja wracam do czytania kolejnego już Žambocha. 🙂

Wasza zadumana

Cath

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s