„Gołębie na parapecie i duch Taty Tasiemki”, czyli piesze zwiedzanie Warszawy ^^

Jestem tylna część ciała wołu, a nie bloger – nie mogłam się zebrać przez ostatnie kilka dni, by spisać relację z genialnej wycieczki po Warszawie. Ciągle a to praca, a to krzątanie się po mieszkanku, a to smarowanie wpisów na Czechożydka (trwa Miesiąc Tematyczny z Singerem, polecam, pierwszy wpis już jest)… xD Ale wreszcie wygospodarowałam sobie trochę czasu (nim pójdę na zakupy), także usiądźcie sobie wygodnie i czytajcie dalej.

W sobotę miałam okazję pójść na bardzo nietypowe zwiedzanie Warszawy. Naszym przewodnikiem był Dominik Gadomski – znajomy mojego znajomego, historyk, zawodowy przewodnik wycieczek i ogólnie persona dość oryginalna. Zwiedzanie było za darmo (szczegóły możecie przeczytać tutaj, na Facebooku) i obejmowało takie części Warszawy jak Grzybów i Mirów (czyli od placu Grzybowskiego, przez Halę Mirowską do ulicy Chłodnej). 


Nasz przewodnik z cytatem prawie jak z Grzesiuka. ^^

Było nas tak z sześć osób w sumie – idealna grupka, ponieważ się nie gubiliśmy xD Dominik prowadził nas z miejsca na miejsce najróżniejszymi drogami: raz normalnie chodnikiem, innym razem jakąś krętą ścieżką między blokami (tak szliśmy od synagogi). Zaczęliśmy na placu Grzybowskim, gdzie trwał akurat jarmark z okazji festiwalu Warszawa Singera.

Zwiedzanie można podsumować do takiego schematu: szliśmy do jakiejś lokalizacji, Dominik siadał sobie na krawężniku/murku/chodniku/niepotrzebne skreślić i zaczynał opowiadać albo zadawać nam pytania (Szanowna wycieczko, co to za kościół?). Potem zaś sypał takimi szczegółami (zarówno z przewodników papierowych, jak i z autopsji), że mi szczęka opadała.


Drogie dzieci, to ulica Elektoralna, która potem przechodzi w Chłodną.
Zdjęcie nie oddaje tego, jak zarąbiście ta ulica wygląda. Takie cuda w środku stolicy!

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie wtrącała swoich żydowskich/bohemistycznych trzech groszy. Rozkręciłam się na dobre pod synagogą Nożyków, jakżeby inaczej. Przy czym chyba Dominikowi to nie przeszkadzało (albo jestem ślepa, nie wiem) ^^’


Nie mam pojęcia, co ten mural ma symbolizować. Moje skojarzenie było z Tuwimem i jego ‚Lokomotywą’…

Potem jeszcze wtrącałam swoje trzy grosze przy instalacji upamiętniającej kładkę na Chłodnej (ta kładka łączyła do 1942 roku małe i duże getto). Dominik nie bardzo chciał o tej historii mówić, trochę sama dopowiedziałam.

Naprawdę świetny obraz na tablicy ogłoszeń, który akurat jakiś *ekhm* zasłonił.

No dobrze, ale pewnie jesteście ciekawi, co oznacza tytuł? Otóż gołębie na parapecie to pierwsze wspomnienie małego Dominika (a konkretnie gruchanie gołębi). Natomiast duch Taty Tasiemki… Tata Tasiemka to przedwojenny gangster warszawski, ze trzydzieści razy bardziej lewicowy, niż ja. Pseudonim wziął się z jego pracy w pasmanterii, kiedy był młody. Urzędował niedaleko Kercelaka, przedwojennego bazaru (teraz nie ma po nim żadnego śladu poza tabliczką z napisem „Rondo Kercelak”).

Chodziliśmy od punktu do punktu, dyskutowaliśmy (ponieważ inni zwiedzający również mieli głód wiedzy i co i rusz się dopytywali). Było bardzo sympatycznie, dużo się śmialiśmy (zwłaszcza, kiedy Dominik zaczepiał przechodniów, by się o coś zapytać – moją idolką została starsza pani, która opowiadała o tym, że na moim osiedlu kiedyś mieszkało dużo artystów i nauczycieli, przez co jej się tam zarąbiście mieszka). Zwiedzanie trwało nieco ponad dwie godziny, dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy. Kiedy tylko znajdę okazję, wybiorę się na inną wycieczkę z Dominikiem – Was również do tego zachęcam.


Jeden z monopolowych na Chłodnej

A tymczasem idę gotować obiad i na zakupy. ^^

Wasza ogarniająca niemożebne ilości książek do opisania na Czechożydku

Cathryn

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s