Podsumowanie Tygodnia… mieszkania z blogerem ;)

Haaaaa, już myśleliście, że będę podsumowywać tydzień jak Kuba? Niedoczekanie! To podsumowanie jednak będzie z Nim mocno związane*.

Kochani, jutro minie tydzień, od kiedy mieszkamy razem. Powody już znacie z poprzedniego wpisu, ale pewnie jesteście ciekawi, jak sprawy się mają po tygodniu. A nawet jeśli nie jesteście ciekawi, to pewnie zerkniecie na wpis i tak, by móc pohejtować 😛

Otóż mieszka się (na razie) całkiem dobrze. Jesteśmy biedniejsi o kilkaset złotych (a to IKEA, a to Tesco, a to coś tam i tak pieniądze uciekają… Nie wydajemy na pierdoły! Staram się nie wydawać, bo do następnej wypłaty zostało jeszcze spooooro czasu), ale dajemy sobie radę. Mieszkanko robi się coraz bardziej zagracone… ^^’ Jak to napisał Kuba – będziemy je zagracać planszówkami i pluszakami.


Po lewej Czerwony Angry Bird z Tesco (nie gardźcie Clubcard!!!)
oraz Świnia, którą Kuba dostał ode mnie na urodziny i bez której żyć nie może.

Powyżej macie dowody na pluszaki 😉

Pozwolicie, że wypiszę parę dość istotnych rzeczy w punktach:

1. Jedzenie – jeszcze nie mam statusu studenta czwartego roku, Kuba swój status stracił rok temu, także nie musimy się odżywiać po studencku (czyt. Daj doktorantowi palec, a nagotuje zupy na cały tydzień**). Okazuje się, że bliskość Biedronki to podstawa – co i rusz się tam zaopatrujemy, kiedy przychodzi do gotowania obiadków. A gotujemy normalnie: ziemniaczki, sałatka, jakieś mięsko. Kombinujemy równo 🙂 Kuby specjalnością są sałatki (sama do tej pory nie bardzo wiedziałam, po co ludzkość wymyśliła sosy do sałatek), doprawianie (ja bym do wszystkiego tylko wrzucała pół solniczki), obieranie ziemniaków (odkąd kupiłam za 1,50 zł obieraczkę) i ewentualne podsmażanie (ma do tego lepszą rękę). Ja zaś zajmuję się kombinowaniem, krojeniem kurczaka i ogólnie gotowaniem, chociaż staramy się dzielić obowiązkami. Zmywamy na zmianę 😛

2. Sąsiedzi – dzisiaj odkryliśmy istnienie Człowieka Sąsiada, który wierci dziury w ścianach. Wiercił przez chwilę. 😛 A poza tym to mieszkańcy naszego osiedla dzielą się na starszych ludzi i Wietnamczyków. Nie, żebym coś miała przeciw Wietnamczykom – nie hałasują i nie rozrabiają jak Polacy.

3. Komunikacja miejska – cud, miód i orzeszki. Wszędzie blisko 😛

4. Wytrzymywanie ze sobą – mamy to szczęście, że jesteśmy w posiadaniu dwóch pokoi. Jak które potrzebuje spać czy poczytać, nie ma problemu, każde swój kąt zawsze znajdzie.


Oto ja przy Prochowni. Dawno nie było zdjęć z rąsi.

Wiecie, teraz mieliśmy urlop (Kubie się jutro kończy, ja wracam do pracy w czwartek), także spędzaliśmy baaaaardzo dużo czasu ze sobą. Nie odczułam, że to jakiś wielki problem o.O Dwa razy wróciłam do Wołomina po jakieś pierdółki, raz pojechaliśmy razem i wszystko było OK. Tak to Kuba spotyka się ze znajomymi, ja raz byłam w teatrze… Żyć, nie umierać.


Kubusiełe. Również przy Prochowni.

5. Sprawy porządkowe – śmieci wyrzuca Kuba, mamy zsyp, także co to za problem przejść na drugą stronę korytarza. Zmywamy i wycieramy na zmianę, w zależności od zapotrzebowania. Natomiast lokalnym ekspertem od prania jest i będzie Kuba, ponieważ JA NIE UMIEM OBSŁUGIWAĆ PRALKI. I pewnie nigdy się nie nauczę. Zwyczajnie nie ogarniam, z czego zrobione są ubrania i jak powinno się je prać. Oczywiście, uprać coś w ręku umiem, co to za filozofia, natomiast na widok pralki i sterty ciuchów obok stoję jak słup soli. Już kilka osób usiłowało mnie tego nauczyć na kilku różnych pralkach – marny ich wysiłek! Umiem ogarnąć dwa blogi i większość elektroniki w domu, a pralka stanowi dla mnie tajemnicę. Także Kubuś pierze. Wczoraj przeprowadziliśmy test urządzenia, pralka działa.

6. Ewentualne imprezy – chórem powiedzieliśmy, że po wypłacie.

7. Kwestia zagospodarowania sobie czasu – nawiążę do punktu o wytrzymywaniu ze sobą. Ustaliliśmy (a co tu właściwie do ustalania, wolnymi ludźmi jesteśmy), że jeśli któreś ma swoje sprawy i jakieś pierdółki do załatwienia, to załatwia, a drugie robi swoje. I tak oto podreptałam sobie w sobotę wieczorem do synagogi na Twardej w ramach zakończenia szabatu, a Kuba sobie grał. I wiecie co? Wszyscy byli szczęśliwi.


Nieautoryzowane zdjęcie rabina Schudricha, ale myślę, że się nie obrazi. 😉
Swoją drogą było bardzo sympatycznie.

8. Garść udziwnień – Kuba jest nałogowym graczem w LOLa i czasem (chcąc nie chcąc) jestem świadkiem Jego dziwnych rozmów z kolegami na Skype. o.O Mam swoje słuchawki i laptopa, ale nie pomaga, Kuba jest głośniejszy. Nie, przejście do drugiego pokoju tym bardziej nie pomaga.

Na chwilę obecną jestem zadowolona, ciekawe, co będzie dalej. W ramach ekshibicjonizmu będę Wam zdawać relacje na bieżąco.

Wasza zaczytana w Złym Tyrmanda

Cathryn

*I pomyśleć, że do niedawna nie chciałam w ogóle pisać o Kubie ze strachu przed tym, że ktoś będzie miał o to pretensje… Odpukać, raczej narzeczony mi się nie zmieni.

**Po więcej błyskotliwych tekstów zapraszam na fanpage Jestę kotę jak również doktorantę xD

Reklamy

4 thoughts on “Podsumowanie Tygodnia… mieszkania z blogerem ;)

  1. Siadłem z myślą, że długo będę czytał. A tu zonk. Aż miło się czytało i nie wiedzieć czemu tak krótki tekst, aż się chce czytać dalej. A dodatkowo jakby było sąsiadem (nie tym od wiertarki) albo współlokatorem.

  2. No ja mówiłam.. dwa pokoje to podstawa. Ale my mieszkamy już 4 lata w jednym pokoju i też dajemy radę 🙂 Aha, mój mąż też pierze 😀 Nie to, że nie ogarniam pralki, ale nie ogarniam TEJ dokładnie pralki, bo tu jest wyższa szkoła jazdy – jakieś kombinowanie z dwoma rurami i trzeba przy tym cały czas stać, żeby się na podłogę nie wylało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s