Garść zachwytów: „Sherlock” (sezony 1-2)

Pamiętacie, jak kiedyś zaczęłam cykl Garść zachwytów? To było dawno temu, bo aż w lutym ^^’ A zaczęło się od Django Unchained.

Długo zastanawiałam się nad tym, o czym napisać w następnej odsłonie cyklu. Jakoś nic się nie przytrafiało… Ani książka, ani film, nic. A strasznie chciałam podzielić się z Wami czymś do tego stopnia pozytywnym i zajebistym, że uprawiam zawzięty fangirlizm (nie, nie mówię tutaj o sadze The Hunger Games, bo to ma swoje wady. Chociaż fangirlizm uprawiam i tak, jeśli o to chodzi).

Dzisiaj przeglądałam sobie jakieś pierdółki w necie, za moimi plecami Kuba grał w LOLa (czy co On tam robi, nie pilnuję Go przecież). Popatrzyłam na Niego i pomyślałam sobie: Boże, jak fajnie by było, gdyby wyszedł trzeci sezon ‚Sherlocka’, mielibyśmy co razem oglądać. I wtedy mnie olśniło!

Proszę Państwa, w dzisiejszym odcinku porozmawiamy o jednym z najlepszych seriali, jakie moje oczy widziały. ^^

Przyznam się szczerze, takie plakaty akurat mnie specjalnie nie kręcą, ale ciekawszych nie znalazłam.

Kilka słów wyjaśnienia, co to właściwie jest: serial ten (za produkcję odpowiedzialne jest BBC) to uwspółcześniona wersja niektórych opowieści o Sherlocku Holmesie, detektywie, którego przedstawiać nie muszę, bo to aż wstyd xD Każdy odcinek to oddzielna historia, oparta mniej lub bardziej luźno na motywach dzieł Artura Conana Doyle’a. Obecnie możecie się zapoznać z dwoma sezonami, każdy liczy sobie po trzy odcinki; jeden odcinek to 1,5 godziny czystej zajebistości.

Nie czytałam niczego o Holmesie. Poprawka: mając lat dziesięć usiłowałam coś tam zmęczyć, ale kompletnie mi to nie podeszło. Zresztą, nigdy nie ciągnęło mnie do kryminałów czy powieści detektywistycznych. Dlatego też Kuba miał pewne problemy z nakłonieniem mnie do obejrzenia pierwszego odcinka. Myślałam wtedy: Nieee, po co mi to, mam pierdyliard lepszych rzeczy do oglądania… Dla świętego spokoju dałam się namówić na jeden epizod. Domyślacie się, że potem nikt już nie musiał mnie do niczego przymuszać 😛

Pięć rzeczy, dla których warto obejrzeć ten serial:

1. Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch)

Facet ma 37 lat i udało mu się zagrać gościa o co najmniej dychę młodszego. Jestem pełna podziwu.

Nie wkleiłam żadnego zdjęcia, bo ten GIF jest cudny ❤

Pierwszy raz widziałam tego człowieka na oczy właśnie w Sherlocku. Freeman, który gra Watsona już gdzieś kiedyś mi się przewinął, natomiast Cumberbatcha widziałam po raz pierwszy. I z miejsca się w nim zakochałam. A bardziej w jego kreacji Sherlocka.

Holmes w wykonaniu Cumberbatcha to postać, którą kocham i nienawidzę jednocześnie. Chciałabym być taka jak on, mieć tak fenomenalną wiedzę, możliwość analizowania rzeczywistości… Gdzieś jednak z tyłu głowy dobija się do mnie myśl, że tacy ludzie jak Holmes to nie są zdrowe osoby. Za czymś takim musi stać syndrom, jakieś lekkie skrzywienie psychiczne. Zwłaszcza, że Holmes sobie kompletnie nie radzi w kontaktach z innymi ludźmi. Ta wersja znanego detektywa to zwykły dziwak, świr, w gruncie rzeczy dość nieszkodliwy. Przy czym traktowany jak dziecko przez starszego brata – oj, to znam z autopsji. I te loczki ❤

2. John Watson (Martin Freeman)


Moje pierwsze skojarzenie – uroczy facet. I sam Watson też jest uroczy.

Watson jest poszkodowany na sposób jak najbardziej współczesny – był lekarzem wojskowym, którego wysłano na wojnę. Wrócił okulawiony i ze złamaną psychiką, którą Sherlockowi (na swój specyficzny sposób, oczywiście) udaje się podleczyć.

I już chyba wiecie, czego możecie się spodziewać po reszcie tego podpunktu. IT WAS SO GAAAAAAAAAYYYYYYYYYY!!! ❤ Jestem niemożliwa, ale serio – relacje tej dwójki były tak bliskie (jeszcze wliczając mieszkanie razem), że mój spaczony umysł yaoistki nie mógł tego normalnie przetrawić. No po prostu nie mógł. Strach pomyśleć, jakie fanarty bym znalazła w sieci, gdybym się porządnie tam rozejrzała… Dlatego czułam w sobie olbrzymi sprzeciw, kiedy w jednym z odcinków pojawiła się Irene Adler.

Bardzo lubię Roberta Downeya Jr-a, który również zagrał Sherlocka w dylogii Guya Ritchiego, ale nawet on wraz z Judem Law nie potrafił wzbudzić we mnie takich emocji, tak wyżej wymieniona dwójka.

3. Historie

Przypominam, nie znam literackiego pierwowzoru. Dlatego spojrzę na to z innej strony – czy historia była opowiedziana dobrze?

Uważam, że tak. Ani razu (a odcinki są przecież masakrycznie długie jak na serial!) się nie nudziłam, wszystko mnie ciekawiło, każdy epizod budził we mnie nutkę niepokoju (im bliżej końca drugiego sezonu, tym ten niepokój narastał!), ale takiego zdrowego. Byłam po prostu podekscytowana. Ostatni wyemitowany odcinek wprawił mnie w tak podły nastrój, że nie wiedziałam, co ze sobą zrobić – tyle czekać na wyjaśnienie zagadki!!! Nieeeeeeee!!! Na otarcie łez pozostał mi…

4. Fandom

Nie wiem, jaki jest sens mówić, że warto oglądać serial dla fandomu – pozastanawiajmy się nad tym* 😉


Rozbroił mnie ten obrazek. To fajne oddanie wielu sytuacji z serialu ^^

Fandom to świetna sprawa na otarcie łez. Fani wzajemnie się pocieszają, dyskutują, przerzucają różnymi obrazkami/GIFami/niepotrzebne skreślić xD Zwłaszcza produkcja oraz przerzucanie się obrazkami świetnie im wychodzi. Tu pozdrowienia dla Broz-Tito 🙂

5. Muzyka

Dobry serial poznasz po fabule i ilości fanów. Zajebisty serial poznasz również po tym, że ma świetną muzykę. Tutaj macie motyw przewodni.

To właściwie tyle. Być może nie umiem przekonywać, ale wierzcie – ten serial warto obejrzeć. A w towarzystwie ogląda się to najlepiej 😉

Wasza odpoczywająca (w czwartek do pracy, buuuu)

Cathryn

P.S. Wszystkie obrazki (poza zdjęciem Martina Freemana) znalazłam na Tumblr-u Zwierza Popkulturalnego. Zainteresowani? To proszę kliknąć 😉

*Zwłaszcza, że następna Garść zachwytów będzie również o serialu z baaaardzo silnym i prężnie się rozwijającym fandomem 😉

Reklamy

5 thoughts on “Garść zachwytów: „Sherlock” (sezony 1-2)

  1. No tak, tak… Obejrzałem dwa sezony, nie powiem – z przyjemnością. Ale do zachwytów mi daleko… Wolę literacki oryginał, absolutnie nie pociąga mnie idea uwspółcześniania takich historii. Cumberbatch – owszem, ciekawy…

  2. Yay! Mam pozdrowienia! No i wpis o Sherlym, jest Sherly jest okejka 🙂 Ale serio, dałaś się złapać na trollowanie Moffata, jak połowa fandomu – to miało być so gaaaaaaaaaaaaaaayyyy 😀 Czy pocieszy cię wiadomość, że trzeci sezon już na początku przyszłego roku. Co prawda nie wiem, czy polskie BBC nie będzie puszczać tego z tygodniowym wyprzedzeniem, czy puszczać tego samego dnia, tak jak puszcza DW, NOALE od czego są internety 🙂

      • Tak czułam, że coś jest nie tak, bo gdzie w naszym kraju wyprzedzenie. 😛
        Wiem, że dałam się złapać, ale ja zawsze daję się tak podpuszczać. Mamy z Kubą wspólnych kolegów, którzy mieszkają razem we dwóch i chcę się ze wszystkimi zakładać o to, kiedy ci dwaj przyznają się, że są w związku. 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s