Wołomińskie klimaty cz.7 – pomniki.

Od razu zaznaczam, że wpis stanowi jedynie wybór z wołomińskich pomników – z racji chronicznego braku czasu nie miałam jak zjeździć całego miasta i zrobić zdjęć innych charakterystycznych obiektów mojego miasta. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Notka również ma charakter ciutkę prześmiewczy , ponieważ niektóre z przedstawionych pomników bawią mnie niemożebnie.

Zresztą, co tu dużo pisać, przejdźmy do omawiania. 🙂

1. Pochowany Anioł Stróż

Podobno w Wołominie co jakiś czas rozdawane są nagrody o nazwie „Anioł Stróż ziemi wołomińskiej”. Inicjatywa wygląda na całkiem sympatyczną, natomiast ktoś wpadł na genialny pomysł, by na wybudowanym jakiś czas wcześniej rondzie przy poległym Grzybie postawić pomnik. W planach było popiersie Lecha Kaczyńskiego, przy czym nie jestem w stanie stwierdzić, na ile to były plotki, a na ile sprawa autentyczna. W każdym razie pomnik Kaczyńskiego jest w Ossowie (z tego, co wiem, dalej się tam znajduje), a u nas postawili anioła na postumencie.

Ten pomnik mnie straszliwie śmieszy z racji postumentu właśnie – przyjrzyjcie się dokładnie, jak wygląda napis. Jest krzyż oraz nazwa nagrody, prawda? A według mnie powinni jeszcze dopisać „tu pochowany”, ponieważ cokół ma taki nagrobkowy charakter xD Jestem okropna, wiem.

2. Dziadzio Piłsudski

Dzisiaj naszła mnie taka myśl, że moje lewactwo ma swoje początki w czasach, kiedy byłam małym Cathrynkiem i kiedy szłam z mamą koło stacji kolejowej. Spoglądałam sobie na ten pomnik i zastanawiałam się, czemu ten pan ma takie wąsy…


Pamiętam nawet, że jak byłam mała, to spytałam mamę, czy tutaj jest grób Marszałka. Była strasznie zdziwiona xD Wiele lat później pojechałam do Krakowa i tam odwiedziłam prawdziwe miejsce spoczynku Piłsudskiego.

3. Jeden z dwóch pomników papieża

Wołomin jest znany bardziej z drugiego egzemplarza, o którym mowa troszkę niżej, ale wpierw ten mniej znany. Znajduje się on pod kościołem p.w. świętego Józefa Robotnika („za torami”). Jest niewielki, skromny i bardzo mi się podoba. Chyba też nikomu nie wadzi.

4. Papież z bolącym kręgosłupem

Wołomin może się „pochwalić”, ponieważ ten pomnik znalazł się w rankingu najbrzydszych pomników Jana Pawła II jako ten papież, którego albo bolą plecy, albo który jest ogrodnikiem. Przyznam się szczerze, sama koncepcja bardzo mi się podoba, ale Wojtyła nie powinien się pochylać, bo to wygląda naprawdę smutno.

5. Pomnik, o którego istnieniu nie miałam pojęcia

Pojechałam sobie dzisiaj „za tory” na ulicę Piłsudskiego, by zrobić zdjęcie jednego z pomników papieża. Nagle oczom moim ukazuje się ten oto głaz z krzyżem, upamiętniający powstańców styczniowych. No spoko, dawno mnie tam nie było, miałam prawo nie wiedzieć o tym, że podatnicy ufundowali nowy pomniczek, ale… Od kiedy Wołomin ma coś wspólnego z powstaniem styczniowym? o.O Przeprowadziłam research w Internecie i dowiedziałam się, że w czasie powstania Wołomin był miejscem walk partyzanckich – ze względu na duże zalesienie. Patrzcie państwo, człowiek codziennie się czegoś nowego uczy.

6. Pomnik, na którego widok robi mi się smutno
Jest to pomnik o mojej nazwie „Bohaterom ziemi wołomińskiej”. Są to dwa bloki z wyrytymi postaciami ludzkimi (na kształt duchów czy czegoś takiego), które upamiętniają ofiary drugiej wojny światowej. Kiedyś stały one w centralnym punkcie Placu 3go Maja i przy każdej możliwej okazji składano pod nimi kwiaty i znicze. Kiedy byłam mała, napawał mnie lekkim przerażeniem z racji tych duchów, które tak jakby unoszą się w powietrzu. Teraz – po pocięciu na kawałki i ponownym sklejeniu – został postawiony z boku placu, bo średnio pasuje do obecnej koncepcji. Obecnie jest to bardzo smutny widok, zwłaszcza, że w wielu miejscach jest pomazany kolorową kredą (co średnio widać na zdjęciach).

W Wołominie jest jeszcze kilka innych podobnych obiektów i kilka tablic. Niedawno do nich dołączyła szklana tabliczka, upamiętniająca żydowską pieśniarkę Wierę Gran, która spędziła swoje dzieciństwo tutaj. W domu, niedaleko którego znajduje się teraz Dziadzio Piłsudski.

Każde z tych miejsc wiąże się z moimi wspomnieniami, każde na swój sposób lubię. Zastanawiam się jednak, po co nam tyle pomników, zwłaszcza, że z roku na rok pewnie takie usługi robią się coraz droższe.

Wasza zapracowana i korzystająca z wolnego dnia

Cathryn

Reklamy

5 thoughts on “Wołomińskie klimaty cz.7 – pomniki.

  1. mieszkam w Wołominie 22 lata i do dzisiaj byłam przekonana, że mamy tylko jeden pomnik Papieża xD aż kręci mi się łezka w oku, bo przypomniałaś mi czasy, kiedy pomnik Piłsudskiego był dla mnie ‚panem z wąsem, który nie wiedzieć czemu nie ma nóg ani reszty’ (dziwiło mnie to jako dziecko, po co robić takie pomniki xD)

  2. Nie jestem zbyt kościółkowy, więc może moje zdziwienie jest nie na miejscu, ale moje nieustające zdziwienie budzi krzyż na rogu Lipińskiej i Legionów. Krzyż jak krzyż, ale zamocowana na nim głowa Chrystusa wygląda dość… makabrycznie bez reszty ciała. Ktoś jeszcze zwrócił na to uwagę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s