Wołomińskie klimaty cz.6 – urban legends.

Dzisiaj klient w pracy na mnie nawrzeszczał, bo odpowiedziałam na pytanie, czemu jego płatność kartą nie przechodzi. Nie przechodziła, ponieważ płatności karta były wyłączone (błąd na stronie, walczyliśmy dzielnie chyba ze dwie godziny). I za to dostałam ochrzan. xD Zaczynam lubić tę pracę, nie wiem, czemu.

Dzisiaj będzie trochę humorystycznie, trochę zaskakująco… Wołomin jaki jest, każdy widzi. To miasto z baaaardzo urozmaiconą przeszłością; mieszkam tu już ponad 22 lata i cały czas coś mnie dziwi. Chciałabym się z Wami podzielić kilkoma opowieściami, które może autentycznością często nie grzeszą, ale są ciekawe.

Źródła były najróżniejsze.

1. Morderca pewnej wołomińskiej rodziny

Fakt autentyczny, pamiętam jak dziś, kiedy na pewną owianą dość złą sławą rodzinę uwziął się pewien mężczyzna, o którym potem trąbiła cała Polska. Ówczesny minister sprawiedliwości Ziobro grzmiał równo, że taki przypadek po ulicach biegać nie może. Owego pana (mordercę, nie Ziobrę) zresztą w dość szybkim czasie odstrzeliła policja, ale zdążył pozbawić życia dwóch ze słynnej czwórki braci.

Gdzie tu element mistyczny i zmyślony? Ten morderca ponoć ukrywał się gdzieś na terenie Wołomina w pięćdziesięciu różnych lokalizacjach i jeszcze długo po jego śmierci byłam zdumiona, bo jakiś znajomy pokazywał opuszczoną chałupę niedaleko mojego domu i zarzekał się, że „tu on się ukrywał”.

2. Bloki na Hibnera budowali więźniowie

To historia, która mnie strasznie zaskakuje i w którą nigdy nie byłam w stanie uwierzyć. Osiedle Hibnera dla mnie jest dość stare, jego początki ponoć sięgają lat siedemdziesiątych (wszystkie opowieści zasłyszane). Któryś znajomy opowiadał, że kiedyś było lepiej, bo więźniów wykorzystywano do budowy osiedli i sadzenia drzewek, a teraz skazańcy tylko się obijają i żądają luksusów. Czemu nie wierzyłam? Przecież z takiego placu budowy można zwiać…

3. Strajk, o którym nikt nie słyszał

Historia wzięta z Wikipedii bądź podobnej strony – nie wiem, czy ktoś to zmyślił, czy nie, ale swego czasu wyczytałam w Internecie, że w dniu moich narodzin był strajk głodowy w hucie szkła w Wołominie. Kogo bym nie spytała, albo milczy, albo robi oczy jak pięć złotych. Przypadek? Nie sądzę.

4. Obrączki wykopywane na Huraganie

Ta historia grzeszy sporą dozą autentyczności, ponieważ w miejscu dzisiejszego stadionu w Wołominie znajdowało się wołomińskie getto. I wyczytałam gdzieś w rocznikach wołomińskich, i ktoś sam mi opowiadał, że po wojnie ludzie chodzili na ten teren i kopali w poszukiwaniu kosztowności. Zdarzało się, że ktoś znalazł obrączkę…

5. Schron przeciwatomowy pod kościołem

Podobno fakt autentyczny, opowiedziany mi kilka dni temu. Jest u nas sobie kościół p.w. świętego Józefa Robotnika, który został wybudowany za głębokiego socjalizmu. Musicie wiedzieć, że jest to budynek dość pokraczny, który mało komu się podoba – wyobrażacie sobie kościół z wielkiej płyty? Mieszkańcy się śmieją, że do budowy tego cudu architektury nie została wykorzystana ani jedna cegła. Osobiście nie lubię przebywać w środku, mam wrażenie, jakbym była w bunkrze…

Historia jest taka, że ponoć w podziemiach są schrony przeciwatomowe, które kiedyś (zanim jeszcze wzięto się na poważnie za budowę kościoła) można było sobie pozwiedzać, jak się ściągnęło łańcuch. Podobno schrony ciągną się do trzech pięter w dół, mają naprawdę grube ściany i w razie apokalipsy zombie spełniłyby swoją rolę na pewno. Ostatnio się śmiałam, że pewnie tam trzyma się wrogów Kościoła.

6. MAFIAAAAAAAAA!

Tja, pewnie czekaliście, aż coś o mafii napiszę. Wiecie co? Nigdy tej mafii na oczy nie widziałam. o.O jako mieszkanka Wołomina do tej pory nie wiem, o co tak naprawdę z tym gangiem chodziło. Faktem jest, że ludzie z Pruszkowa i Wołomina często się pozdrawiają, chociaż się nigdy na oczy nie widzieli. A kiedy mówię, że jestem z Wołomina, więc wiem, co to hardcore, dz*wko, jakoś nikt się ze mnie wybitnie nie nabija.

Tyle historyjek, bo im dłużej myślę, tym częściej mi się przypominają sytuacje jak najbardziej autentyczne z Call Center. Wracam do czytania Tańca ze smokami 🙂

Wasza

Cathryn

Reklamy

5 thoughts on “Wołomińskie klimaty cz.6 – urban legends.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s