Szalony wieczór panieński Mojej Siostry!

Moi drodzy, sporo się w moim życiu dzieje. Wpierw garść aktualizacji:

  1. Pracuję w Call Center pewnych tanich linii lotniczych (wolę nie przytaczać nazwy, tak na wszelki wypadek) – już z pięć razy chciałam rzucić tę robotę, bo przyprawiała mnie o palpitacje, ale od wczoraj jakoś mi lepiej.
  2. Zdałam egzamin licencjacki!!! 🙂 I przy okazji widziałam najszczerszy uśmiech swojego promotora, ale to szczegół 😛 Było sporo stresu, płacz, ale zdałam. Mam czwórkę na dyplomie. I teraz się pytam – po co pisałam swoją pracę licencjacką, skoro jedyne pytanie do niej to „Holokaust w literaturze czeskiej”? xD
  3. Siostra wychodzi za mąż w sobotę, jestem świadkiem, umieram.

Ojejku. Sporo. Ale przejdźmy do właściwego tematu: w poniedziałek zorganizowałam Olce wieczór panieński.

Miała być dzika impreza (oczywiście, jak na moje skromne warunki i finanse), ale na kilka dni przed Olka zachorowała… Na ospę wietrzną. o.O Wiecie co, Bozia jest złośliwa – ta ospa jest jej teraz potrzebna jak dziura w moście! Zwłaszcza, że Olka ma już trochę lat, przez co gorzej to znosi… Mama powiedziała, że choćby siostra się słaniała na nogach, zaciągniemy ją do tego ołtarza. Moją głowę zaprzątała jednak inna sprawa, bardziej aktualna – co z wieczorem panieńskim? Olka na moje pytanie odpowiedziała, że cały czas jest aktualny, więc odetchnęłam z ulgą i rzuciłam się w wir przygotowań.

Wiecie, że moje finanse są dość skromne (pierwsza wypłata w pracy w okolicach 15go sierpnia), więc nie mogłam sobie pozwolić na jakieś straszne szaleństwo. Pofatygowałam się na miasto i kupiłam specjalny sprzęt, bez którego żaden wieczór panieński obejść się nie może, czyli specjalne balony („Gorączka panieńskiej nocy”), słomki (niestety, zdjęcia nie dam, bo się zgorszycie xD), trochę jedzenia i picia oraz prezent dla Olki, czyli… Stanik z cukierków pudrowych. Sprawdzony prezent, wiedziałam, że jej się spodoba 🙂

Miał być pierdyliard niespodzianek, niestety, nie udało się wszystkiego zachować w tajemnicy (wygadałam się niechcący z jednym gościem, który funkcjonował na liście zaproszonych jako striptizer – Marta, przepraszaaaaaam!). Najważniejsza – tort, który widzicie powyżej – na szczęście pozostała niespodzianką do samego końca 🙂 Pierwotna koncepcja była zupełnie inna (goły facet i te sprawy), ale w danej cukierni specjalizują się w „grzecznych” tortach, więc przeszła tylko opcja z wiankiem.

Olka była zachwycona. Mimo tego, iż dogorywa z powodu ospy, śmiała się, żartowała ze słomek, cieszyła się na widok tortu i innych niespodzianek.

Impreza w sumie przypominała zwykłą posiadówę, ale była urozmaicona przez okoliczności i gadżety. Nie trwała do białego rana, albowiem inni musieli się wyspać (praca bądź egzamin licencjacki), ale i tak się świetnie bawiłyśmy. Jestem dumna z tego, że udało mi się zorganizować pierwszy wieczór panieński. 🙂

A teraz lecę szykować się do pracy.

Wasza wyspana xD

Cathryn

P.S. Na dniach postaram się poodpisywać na niektóre listy, ale w związku z tym, że Olka ma ślub w sobotę, nic nie obiecuję. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s