Wołomińskie klimaty cz.5 – Zielony Wołomin (or not)?

Kochani, powraca cykl wakacyjny (chociaż ja jakoś wakacji nie mam, praca mi je zżera)! 🙂 Cieszycie się? Nie? To się jeszcze zdążycie ucieszyć. Na początek słówko organizacyjne: wpis o Kinie Letnim będzie, ale dopiero pod koniec sierpnia (ponieważ samo Kino zaplanowane jest na sierpień właśnie). Poza tym muszę nazbierać materiałów do kolejnych wpisów.

Dzisiaj będzie trochę wspomnieniowo, a trochę z narzekaniem. Jak to jest z wołomińską zielenią?

Uważam, że pod tym względem z moim miastem nie jest aż tak źle. Mimo ciągłego rozbudowywania przedmieść (co widzę chociażby u siebie za oknem, niedługo nowe domy zasłonią mi las) wciąż są miejsca, gdzie jest całkiem zielono i gdzie można sobie odpocząć na kocyku. To się tyczy jednak samych przedmieść…

…ponieważ w centrum Wołomina jest już gorzej.

Weźmy pod uwagę chociaż najbardziej „reprezentacyjny” punkt w mieście, czyli Plac 3go Maja. Kiedy byłam dzieckiem, plac przypominał patelnię (stąd dodatkowe określenie tego miejsca – będziecie w Wołominie, usłyszycie „patelnia” i już wiadomo, o co chodzi). Przecinały go asfaltowe ścieżki, które się zbiegały na samym środku. Prawie wszędzie rosła trawa, było dużo drzew, pod którymi można było sobie usiąść, jak policja nie chodziła… ^^ A potem przyszedł remont. Większość drzew wycięto (moja mama jest do tej pory w żałobie po tych głogach), plac pokryto kostką brukową, przybył pomnik papieża z bolącym kręgosłupem (o pomnikach innym razem, bo to dobry temat jest xD) i fontanna, która bez przerwy się psuje i jest najbardziej nieudaną inwestycją, jaką w życiu widziałam. Jeśli myślicie, że tam można sobie odpocząć w cieniu, to się mylicie, ponieważ jedyne ławki, które stoją w okolicy drzew, są zajmowane albo przez starsze panie, albo przez okolicznych żuli. Ani kocyka sobie położyć, ani pooddychać w miarę świeżym powietrzem.

O niebo lepiej jest w parku Wodiczki, znanym też jako „park przy Moniuszki”. Przez wiele lat były tam dwa boiska, zaniedbane ławki i masa żuli. Po remoncie (nowe ogrodzenie, ścieżki, ławki, urządzony olbrzymi plac zabaw) wygląda to co najmniej fafuśnie, zwłaszcza, że nie wycięto większości drzew. To właśnie drzewa nadają charakteru temu miejscu. Aż miło teraz tam pójść, pospacerować, posłuchać szumu, uspokoić się.

Poza tym to z drzewami w centrum jest coraz gorzej, bo kolejne są wycinane. Ale, kiedy idzie się w moją stronę, nie jest już tak źle, ponieważ na Sikorskiego (mówię o pewnym odcinku) po obu stronach ulicy posadzono nowe drzewa. Teraz sobie rosną i szumią; chociaż nie dają megawielkiego cienia, nie jest źle. Kiedyś w końcu urosną na tyle, by dawać cień.

Fajnie jest przy domu Zofii Nałkowskiej, ponieważ rosną tam całkiem stare drzewa, jest klimatycznie i można robić bardzo ciekawe sesje zdjęciowe. Też mam jedną, ale się nie pochwalę, bo padniecie na zawał na widok mojej łysej głowy.

Jeśli szukacie w Wołominie miejsca, gdzie nie słychać codziennego zgiełku i gdzie można się wyciszyć, polecam spacer po ogródkach działkowych przy 1go Maja (uprzedzam, dużo cienia tam nie znajdziecie, ale jak jest ładna pogoda, można się przejść). A gdy potrzebujecie mocniejszych wrażeń (tzn. ciszy prawie absolutnej), to najlepszą opcją jest przejście się do rezerwatu ptaków Grabicz. Uwielbiam tam jeździć na rowerze (oczywiście, w miejscach wyznaczonych ^^).

Dla tych, którym niestraszna obecność sporej liczby ludzi (że tak się wyrażę), polecam spacer po wołomińskim cmentarzu. Pod względem liczby zieleni jest to miejsce całkiem imponujące (zwłaszcza, że cmentarz znajduje się przy samym lesie).

Przechadzki po lesie też polecam, ale lepiej z tubylcem, bo można się zgubić. Ja, tubylec, polecam się jako przewodnik. 🙂

To tyle na dziś. Lecę powtarzać do egzaminu. 🙂

Wasza niewysypiająca się

Cathryn

P.S. Jeśli o czymś zapomniałam i coś pominęłam, to proszę mnie nie zwalczać, tylko dorzucić lokalizację 🙂

Reklamy

4 thoughts on “Wołomińskie klimaty cz.5 – Zielony Wołomin (or not)?

  1. jest jeszcze park przy stacji, tam jest dużo drzew (i ptaków, sądząc po ilości ich odchodów) i kiedyś słyszałam o czymś co się nazywa białe błota xD poza tym za moim domem jest w chuj krzaków i roślinności wszelakiej, to polecam wszystkim, którzy chcą się poczuć jak Cejrowski w dżungli :p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s