Przerywnik przedsesyjny.

Dzisiaj nic ambitnego – jest godzina 23:14, jutro jadę na dziesiątą na zajęcia i w sumie chce mi się już spać.

Ale czuję potrzebę, by coś napisać.

Tegoroczna sesja mnie przeraża.

Po zebraniu różnych terminów zaliczeń i egzaminów wyglądałam mniej więcej tak:

A po przejrzeniu notatek z historii filozofii (niekompletnych zresztą, na kilku wykładach mnie nie było – oj, Wikipedia pójdzie w ruch!) wyglądałam z kolei tak:

Słuchajcie. To nie jest tak, że reprezentuję grono Stereotypowych Studentów, którzy zostawiają jak najwięcej na ostatnią chwilę. WFy zaliczyłam w ciągu pierwszych dwóch lat, lektorat kończę dopiero teraz, ale egzamin na poziomie B2 z angielskiego mam zdany. Ogunów wyrobiłam tyle, że jeszcze by starczyło dla dwóch slawistów. Praktyki też mam z głowy! Licencjat oprawiony i oddany (jeszcze nie do sekretariatu, moje podanie o akceptację tematu jest właśnie realizowane), wpis od promotora jest, czego chcieć więcej?

W tym semestrze mam DWA  zaliczenia i DWA egzaminy plus egzamin licencjacki. To o wiele mniej, niż na drugim roku i to o wiele mniejsza nerwówa, niż na pierwszym, gdzie ważyły się moje losy jako przyszłej dziennej studentki. Dżizas, rok temu miałam do zaliczenia osiem pisemnych bądź ustnych przedmiotów (plus prace roczne, ale tego nigdy nie liczę), mało spałam, nic nie pisałam na blogu, ciężko przeżyłam poprawkę we wrześniu… I ja mam niby prawo narzekać teraz na sesję?

Problem polega na tym, że cały czas jestem w kiepskiej kondycji psychicznej. Nie było tego chyba aż tak widać po moich wpisach, ale niektóre miesiące były dla mnie bardzo ciężkie. Teraz z czystym sumieniem mówię, że jest dobrze, nie wyolbrzymiam niczego ani w jedną (zaprzeczającą, że cokolwiek się dzieje), ani w drugą (robienie z siebie ofiary) stronę. Ba, można powiedzieć, że jestem zajebista, bo nie mam ŻADNYCH zaległości na studiach, a mogłam mieć miliard.

Dlatego myśl o tym, że za 1,5 tygodnia mam kolokwium z przedmiotu, którego się boję jak ognia, wcale mi humoru nie poprawia.

Ale nie może być źle! Jedną kampanię wrześniową już przeżyłam, w razie czego przeżyję i drugą. O dostanie się na magisterkę nie boję się prawie wcale. No dobra, tak naprawdę boję się powtórki z pierwszego roku na studiach wieczorowych, ale może nie będzie tak źle.

Mam ambitne plany, które powolutku realizuję. Uczę się, ogarniam materiał, staram się nie zalegać z pracami domowymi. Zaczęłam się zdrowiej odżywiać, bo ciągłe puchnięcie kończyn i wzdęty brzuch nie poprawiają humoru. Z powodu duchoty odstawiłam rolki w kąt, ale może teraz znajdę na nie chwilę. Oddałam rower do naprawy. Byłam na rozmowie o pracę (ale ciii, co by nie zapeszyć), bo zapierniczanie po 10 godzin jednak nie jest zbyt satysfakcjonujące. Likwiduję stertę zalegających od dawna książek, wróciłam nawet do oglądania filmów w samotności.

Teraz jednak muszę odstawić przyjemności, skończyć te dwie książki o Holokauście, które czytam teraz, i wziąć się poważnie za naukę xD

A teraz się z Wami żegnam, bo wyglądam jak Konata na obrazku poniżej.

Wasza

Cathryn

P.S. Już dawno chciałam się Was o to zapytać – o czym byście chcieli poczytać u mnie? Chał jakoś mam mało w życiu teraz, sesja za pasem, to będę przynudzać… Jakieś propozycje? Chętnie posłucham 🙂

C.R.

Reklamy

2 thoughts on “Przerywnik przedsesyjny.

  1. Dziewczyno, nie daj się! To tylko kilka rzeczy. 🙂 Miałam w poniedziałek lekcję dyplomową i też się jej bardzo bałam, bo nie chcę uczyć, nie uczyłam od paru miesięcy i ogólnie chcę jak najszybciej skończyć to kolegium. A jednak zaliczyłam i to podobno na 4, stres cały opuścił mnie w momencie rozpoczęcia lekcji. ^^ Tak samo teraz mnie zasypały prace do napisania/zrobienia, ale siadłam na spokojnie, przemyślałam co na kiedy jest, zrobiłam sobie to-do list na każdy wolny dzień (wspominałam, że jestem maniaczką? xD) i już jest w porzo. ^^

    • Ostatnio i ja jestem maniaczką to-do-lists, ale to wynika z tego, że strasznie dużo rzeczy zapominam (często są to pierdoły typu wziąć leki, oddać książki do BUWu czy komuś coś pożyczyć).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s