Sezon na komary uważam za otwarty!!! Kurde mać.

Też nie mogliście się doczekać, aż wreszcie zrobi się ciepło? Aż słońce wyjdzie, będzie można wstawić zimowe buty do szafki, rzucić kurtki w kąt i chodzić po dworze chociażby w samej bluzie? Ja na przykład miałam już dość zimy. Wpędzała mnie w depresję, odbierała chęć do wszystkiego. Dlatego skakałam z radości, kiedy wreszcie było na tyle cieplutko, bym mogła przestać się martwić o to, że jak nie wezmę szalika, to umrę na zapalenie płuc.

Wczoraj wyszłam sobie szczęśliwa z domu, idąc radośnie do Kuby. Zatrzymałam się na moment i już obsiadły mnie komary.

KURDE!

Nie mogłam sobie przypomnieć, czemu nie lubię lata. Teraz sobie przypomniałam. Nie lubię, kiedy jest ciepło, bo jest duszno i wszędzie są komary.

Moi drodzy. Staram się być spokojnym człowiekiem i mieć wyjechane na wszystko wokół, ale komary należą do sporego zbioru rzeczy, które mnie irytują od wczesnego dzieciństwa. Nie znoszę być pogryziona, nie znoszę, kiedy mi coś brzęczy nad uchem… Często w lecie budzę się, bo rozdrapałam sobie któreś ugryzienie do krwi i mam plamy nie tylko na ciele, ale również na pościeli. Niektóre rany nie chcą mi się goić tygodniami, co wprawia moich znajomych w osłupienie, bo nie chcą wierzyć, że to tylko od komara.

Na dodatek mam ponoć smaczną krew i dlatego atakują mnie całymi stadami. Nie to, co Kuba, którego ugryzie jeden lub dwa w sezonie. Też tak chcę.

W lecie pilnuję jak durna, czy nie ma otwartych okien wieczorem, gaszę światła na potęgę, spryskuję się Offem czy innym badziewiem, Siostra włącza takie elektryczne cuś na noc… Zawsze jakaś cholera wejdzie.

Dwa lata temu pojechałam z D~Bogną do Lublina na Jarmark Jagielloński. To były piękne cztery dni bez komarów. Tam nie ma rzeki, jest względnie sucho i jedyne, co nas nękało, to kilka meszek na krzyż, przy czym te meszki były tak niemrawe, że pięknie się je tłukło. Spałyśmy przy otwartym oknie, paliłyśmy światło, kiedy chciałyśmy, wieczorne spacery były przecudowne… Ja chcę tam jechać. Po jednym dniu w Wołominie już mam dość.

Dzisiejszy ranek spędziłam na bieganiu za komarami po całej kuchni (za jednym ganiałam aż do łazienki), w przerwach pijąc kawę. Mam na ciele chyba pięć ugryzień i nie jestem z tego powodu szczęśliwa.

A Wy? Jak sobie radzicie z tym paskudztwem?

Wasza zaczytana w Dożywociu Marty Kisiel (robię sobie wolne od czechożydkowych książek)

Cathryn

Reklamy

4 thoughts on “Sezon na komary uważam za otwarty!!! Kurde mać.

  1. Ja używam Raida i na noc i bardzo pomaga, mogę spać nawet przy otwartym oknie.
    Jeżeli chodzi o ugryzienia – istnieją kremy i balsamy do ciała niwelujące swędzenie po ugryzieniu, zajrzyj do apteki, czy skonsultuj się z lekarzem. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s