Dzieło mojego życia.

Moi drodzy, stało się. Ogłaszam wszem i wobec, że… Skończyłam licencjat.

I go oprawiłam przy okazji. Plus załatwiłam płytkę z PDF-em. Ale najważniejszy jest fakt, że… JUŻ JEST!!! XD

Podziwiajcie:

Wybaczcie, że tak późno o tym piszę. Czechożydek pochłania moją uwagę (od jakiegoś tygodnia zwłaszcza, co i rusz wrzucam jakiś nowy wpis).

Tak sobie myślę, że w żadnej notce nie wyjaśniłam tak naprawdę, jak to z tym moim licencjatem jest. Ciągle tylko narzekałam na Pana Promotora ^^’ Czas się trochę ogarnąć i przybliżyć Wam historię mojej pracy.

1. TYTUŁ

Jak sami widzicie, tytuł dzieła życia to Semantyka przestrzeni w ‚Diamentach nocy’ Jana Němca. W większości odpowiedzialny jest za niego Pan Promotor, który raz, że mnie oświecił, iż istnieją czeskie filmy o Holokauście, dwa, polecił obejrzeć trzy z nich i wybrać jeden, trzy, nakierował mnie na przestrzeń. Semantyka wynikła już podczas pisania pracy: bardzo skupiałam się na symbolach i PP stwierdził, że taki temat będzie najlepszy.

2. DIAMENTY NOCY

Dziwnym trafem dwie pierwsze litery tego filmu są moimi inicjałami ^^’ Poza Diamentami nocy miałam do obejrzenia Piątego jeźdzca Apokalipsy oraz Transport z raju, o czym zresztą pisałam już tutaj. Film spodobał mi się dlatego, bo był… Niezwykły. Rozbijający. Wprawiający w zakłopotanie. Podbił moje serce. Teraz, po jakichś dwudziestu obejrzeniach, już tak nie myślę 😛

3. TEMATYKA

Strasznie chciałam pisać o Żydach bądź o samym Holokauście, ale nie wiedziałam, czy znalazłabym jakieś filmy na ten temat. Okazało się, że jest ich sporo (do tej pory wszystkiego nie widziałam) ^^’ Strach pomyśleć, o czym będzie moja magisterka.

4. POCZĄTKI PISANIA (MARZEC-CZERWIEC 2012)

Było słodko, kolorowo, radośnie. Nie wiedziałam, co mnie czeka…

5. DALSZY CIĄG PISANIA (WAKACJE-GRUDZIEŃ 2012)

Stopniowo coraz bardziej się załamywałam. Oddałam dwa rozdziały we wrześniu, potem przerabiałam je 500 razy. W listopadzie tknęłam to raz, w grudniu chyba wcale.

6. OSTATNI ETAP (STYCZEŃ-KWIECIEŃ 2013)

Myślałam, że pogryzę promotora. Ciągle coś było źle xD Nie będę Wam tego streszczać, wszyscy znacie moje narzekanie. A ile papieru zmarnowałam na drukowanie kolejnych wersji dla promotora… xD

7. DRUKOWANIE XD

Tu też był ubaw. Pan w ksero najpierw nie mógł sobie poradzić z numeracją, zawołał dwóch kolegów, dali radę. Potem wydrukował mi wszystko pojedynczo, a miało być zadrukowane podwójnie. Nie upilnowałam, poleciałam do bankomatu po kasę. Wydrukował mi jeszcze raz, było już ok. Po czym zniknął i nie miał kto mi oprawić jednego egzemplarza xD Myślałam, że kogoś pogryzę, ale szybko rozwiązano mój problem i tak oto jeden oprawiony i dwa zbindowane egzemplarze leżą u mnie na biurku. Ufff.

DODATEK: SEMINARIUM

Seminarium u Pana Promotora było najlepszym na świecie. Serio, to nie jest zbędne słodzenie. Jako jedyni na roku zostaliśmy poinstruowani, jak pisać pracę krok po kroku, jak wygląda cała papierkologia związana z pracą, jak robić przypisy/bibliografię, jak sobie radzić w sytuacjach, kiedy Word leci sobie w kulki, skąd brać bibliografię, co brać z tej bibliografii… Nauczyłam się, że Biblioteka Narodowa i Filmoteka Narodowa nie gryzą i że moją zostać moimi przyjaciółmi. Innymi słowy: wszyscy zostaliśmy ogarnięci. Do tej pory znajomi z innych grup podchodzą do mnie i pytają o różne sprawy, bo ich promotor zapomniał powiedzieć/wała na to kładzie/niepotrzebne skreślić. A, to nie są tylko znajomi ze slawistyki. 😉

Przede mną jeszcze punkt ósmy, czyli oddawanie do sekretariatu i ustalanie terminu egzaminu. _^_ Nie mogę się doczekać!!! Wtedy pogryzę babkę z sekretariatu xD

Jestem wniebowzięta. Największe zmartwienie świata za mną. Jeszcze egzamin… ^^’ Nie wiem, jak to przeżyję.

A tymczasem uciekam sprzątać.

Wasza mająca po uszy roboty i czytająca miliard książek na Czechożydka

Cathryn

Reklamy

9 thoughts on “Dzieło mojego życia.

  1. ja tam myślę, że jeśli przebrniesz przez spotkanie z Bożenką, to już nic gorszego nie może Cię czekać. znaczy może, ale na pewno nie jest tym egzamin;p

  2. a po co tam chodzić? pity się wysyła pocztą, a ostatnio podobnież nawet elektronicznie. chodzi się jak się co zrobi źle

      • To wiele tłumaczy;p zmieniając temat – przeglądałam dziś na lubimy czytać opinie o The Glass Room (pl. Przestrzeń za szkłem) i trafiłam na Twoją – naprawdę w polskim przekładzie takie błędy? Po dzisiejszej wizycie w willi Tugendhat mam ochotę przeczytać tę książkę (szczególnie, że się naczytałam już zachwytów), ale chyba lepiej wezmę się za czeską wersję

      • Jak było w tej willi? Z chęcią bym się tam wybrała. Tak, w polskiej wersji było sporo takich pierdół jak wspomniany na LC „Żlin”. Jeśli Cię to nie drażni, to spokojnie możesz sięgnąć po polskie tłumaczenie, jeśli masz jednak pod ręką czeskie, to też sięgnij, bo jestem ciekawa, jak wyszło xD Książka jest rewelacyjna.

  3. Willa boska. chociaż ja sobie zepsułam wrażenie tym, że była 10 rano, wstawałam przed 6 i byłam jeszcze na aviomarinie. a do tego mialam taką sobie przewodniczkę. cóż, zakładam, że nie ostatni raz tam byłam;p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s