Słów kilka o superbohaterach, czyli wrażenia po „Iron Man 3”

Dzień po zaręczynach poszliśmy z Kubą na kolację, a potem na najnowszego Iron Mana. Oglądaliśmy razem poprzednie części, dawno nie byliśmy w kinie, a poza tym trójka była oceniana bardzo dobrze, także nie musiałam się zastanawiać, kiedy zaproponował mi wspólny seans.

Czytaj dalej

Reklamy

Kuba mi się oświadczył!!!

Wczoraj był naprawdę paskudny dzień. Lało, a jak nie lało, to było zimno. Słońce poszło gdzieś w pieruny. Odezwała się choroba lokomocyjna podczas jazdy autobusem i myślałam, że polegnę gdzieś na Saskiej Kępie (odbierałam książkę dla Olki). Jakoś potem doturlałam się do domu, zrobiłam sobie kawę (teraz jeżdżę minimum na dwóch) i doszłam do wniosku, że zbyt źle się czuję, by wychodzić po Kubę na stację (w taką pogodę zwłaszcza).

Ale Kuba miał jakieś plany. Kusił mnie niespodzianką, o której opowiadał już kilka dni wcześniej. Wiecie – lubię niespodzianki, ale nie, kiedy są zapowiadane jakiś czas wcześniej, bo cholera mnie bierze, kiedy się zastanawiam, co to może być. Tak więc dałam się wywabić z domu na jakiś niezapowiedziany prezent*.

W drodze do mojego domu zaczęłam Kubie wiercić dziurę w brzuchu, że chcę niespodziankę. Zdziwiło mnie, że z nią zwlekał, aż po paru minutach kazał mi się odwrócić i zamknąć oczy. Pomyślałam sobie: „Oho, coś dziwnego, ale to na bank nie są oświadczyny”. Widzicie bowiem: ewentualne oświadczyny Kuby to już w Wołominie urban legend. 😛 Ale o tym innym razem, bo notka i tak długa.

Odwróciłam się i nagle zobaczyłam, jak Kuba przede mną klęka, w wyciągniętych rękach trzyma otwarte pudełko i pierścionkiem i pyta drżącym głosem, czy wyjdę za niego.

I od tamtej pory żyję w jakimś śnie bądź filmie.

Czytaj dalej

Chała tygodnia – „Spirit – Duch Miasta”

Sesja się zbliża potężnymi krokami. Za tydzień mam zaliczenie z życia społeczno-politycznego w Czechach, uczę się, jak szalona.

Wczoraj zakuwałam cały dzień (a to polityka, a to filozofia, a to rzut oka na angielski) i w okolicach 21szej byłam już tak zmęczona, że postanowiłam obejrzeć sobie jakiś film. Niestety, Wiecznie żywego jeszcze nie mam (jakoś się na to napaliłam), padło więc na coś z zakurzonych zapasów. Czyli na dzisiejszą Chałę.

Przed Wami wpis o Spirit – Duch Miasta.


Pierwszą sprawą jest to, że właściwie żaden plakat do tego filmu mi się nie podoba. ^^’ Czytaj dalej

Sposoby na unikanie uczenia się do sesji cz.1

Wciągnęłam się w codzienne pisanie. Wow! Od dawna mi się to nie zdarzało.

Dzisiaj temat trochę oklepany, ale nawiedzający mnie w regularnych odstępach czasu.

Nie chce mi się uczyć. Pierońsko. Zwłaszcza, że to ostatni semestr studiów licencjackich, gdzie pracę mam już oprawioną i czekają mnie tylko cztery pisemne i ustne zaliczenia. Plus jedna praca pisemna i prezentacja. Niewiele – a moja chęć do nauki jest odwrotnie proporcjonalna. Boże, jestem niemożliwa.

Robię sobie teraz przerwę od historii filozofii, by się z Wami podzielić garścią spostrzeżeń. Czytaj dalej

Dostań smartfona. Miej problemy z posługiwaniem się nim.

Zaopiekowałam się jednym z Kubusiowych telefonów, ponieważ moja Nokia zaczęła być bardziej wredna, niż zwykle. To znaczy mam problemy z rozmowami telefonicznymi. Przerywa mi bądź całkiem zakłóca, przez co nie słyszę wypowiedzi rozmówcy w całości. Po tym, jak dzwoniono do mnie z pracy, o którą się ubiegam, wkurzyłam się, bo co i rusz powtarzałam jak kretynka, że mam problemy z telefonem. I tak oto zostałam posiadaczką smartfona.

Nawet nie wiedziałam, że skomplikowane początki mojego użytkowania telefonu mogą mieć jeszcze bardziej poplątany ciąg dalszy. Czytaj dalej

Nie, żebym się znała na związkach, ale się wypowiem.

Z polską blogosferą coś od wczoraj jest nie tak. Na pytanie, o czym ludzie chcieliby u mnie poczytać, padła odpowiedź „Związki”. Rano przeczytałam ten wpis u Segritty, po powrocie z uczelni czekał na mnie tekst Kominka, teraz skończyłam czytać notkę u Kamili… Ludzie, co Was naszło, by pisać o związkach? Krzysztof Kanciarz wypuścił do sieci nowy odcinek Szkoły uwodzenia czy co? ^^’

Żarty na bok. Czuję, że przyszedł czas na mnie i moje zdanie na temat relacji damsko-męskich. Uffff… Głęboki wdech i jedziemy.

Wszyscy wiedzą, że nie piszę o związkach. Niektórzy wiedzą też, dlaczego. Otóż za czasów młodości durnej i chmurnej dokładnie trzy razy wkurwiłam byłego, pisząc na blogu o związkach tuż po rozstaniu. Wpisy były różne, bo każdy były też inny, za to każda sytuacja kończyła się tam samo – wkurwem na mnie, a nierzadko również na otoczenie. Czytaj dalej

Przerywnik przedsesyjny.

Dzisiaj nic ambitnego – jest godzina 23:14, jutro jadę na dziesiątą na zajęcia i w sumie chce mi się już spać.

Ale czuję potrzebę, by coś napisać.

Tegoroczna sesja mnie przeraża.

Po zebraniu różnych terminów zaliczeń i egzaminów wyglądałam mniej więcej tak:

Czytaj dalej