Planszówki!

Notka dedykowana Kubie za wczorajszy wieczór ze Światem Dysku.

Do napisania notki zainspirował mnie wczorajszy wpis Kuby na Facebooku:

Zagraliśmy sobie z Dorotą rundkę w Świat Dysku. Jej warunki zwycięstwa: wykorzystać wszystkie karty akcji. Moje warunki zwycięstwa: kontrolować 7 dzielnic. W ostatniej turze, została jedna karta akcji, usunąłem znacznik niepokojów, postawiłem budynek i zdobyłem panowanie w siódmej dzielnicy. A ta ostatnia karta leży sobie taka smutna i Dorota robi oczy jak pięciozłotówki. 😀

EDIT: Właśnie mi uświadomiono, że jednak przegrałem. Musimy jeszcze raz przeczytać tę instrukcję…

Czytaj dalej

EZkon jako poprawiacz humoru.

Wczoraj, po raz pierwszy od kilku lat, pojechałam na konwent. Przez kilka dni miałam beznadziejny humor (ostatnimi czasy czuję się jak ta przysłowiowa flaga na wietrze, chociaż nie zmieniam poglądów czy zainteresowań, a jedynie się wkurzam co jakiś czas), średnio mi się chciało jechać, ale okazało się, że decyzja na danie samej sobie kopa na rozpęd i wybranie się do stolicy była świetna.

Na wstępie pozdrawiam Mizuyashi, dzięki której znalazłam się na konwencie :*

Byłam już na chyba dziesięciu konwentach. W liceum dość często się jeździło. Na studiach byłam tylko raz (na Wanekonie vel Pierdolnikonie), potem jakoś nikt nie miał czasu ani chęci, by ze mną gdzieś jechać, sama z czasem straciłam chęć, zajęłam się innymi sprawami… Manga i anime nie stanowią już ważnego punktu na mojej liście ze sposobami douczania się i spędzania czasu wolnego, nie poświęcam tej tematyce tak wiele czasu, jak kiedyś. Czasem jednak obejrzę sobie jakieś anime, od święta przeczytam mangę, w razie czego da się ze mną na te tematy pogadać. Czytaj dalej

Dzisiejszą notkę sponsoruje awaria pociągu KM w okolicach Ząbek.

Zacznie się teraz typowe polskie narzekanie xD

Moi drodzy, PKP i Koleje Mazowieckie wkurzają mnie nie od dziś. Właściwie wkurzają mnie od momentu, kiedy zaczęłam regularnie jeździć do Warszawy, czyli niedługo przed studiami. Opóźnienia (albo brak pociągów), awarie, brak jakiejkolwiek informacji na stacjach (i chamskie traktowanie pasażerów przez panie z okienek), rosnące ceny biletów… Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć. Nawet podwyżki cen potrafię sobie jakoś przetłumaczyć, by narastająca złość nie przeszkadzała mi w dalszym życiu. Naprawdę, teraz nie potrzebuję się złościć.

Szlag mnie jednak trafia, jak obserwuję na Facebooku, co się teraz dzieje. Czytaj dalej

Słowo się rzekło – zostałam wolontariuszką!

Zauważyliście zmianę zdjęcia w nagłówku? To już wiecie, gdzie Cathrynek będzie się udzielał.

O festiwalu słyszałam wiele razy na pierwszym roku, na drugim zapomniałam wysłać zgłoszenie, dopiero na trzecim będzie mi dane się tam poudzielać. Zapowiada się ciekawie.

Lubię coś robić w czynie społecznym. Może ostatnimi czasy trochę się leniłam pod tym względem i jeśli cokolwiek robiłam, to bardziej dla korzyści (pieniędzy, chrupek, wstawcie, co chcecie) – tym razem spięłam poślady, wysłałam zgłoszenie i czekałam na odzew. Czytaj dalej

Pięćdziesiąt twarzy Cathrynka – od irytacji po dziką uciechę.

Właśnie skończyłam czytać Pięćdziesiąt twarzy Greya autorstwa E L James.

Liczba uczuć, które zaprzątają moją biedną, żydowską główkę, wynosi pewnie coś koło pięćdziesięciu.

Postanowiłam zapoznać się z tym „literackim skandalem”, ponieważ po długiej walce z pracą licencjacką, własnymi demonami oraz po maratonie filmów i książek o Holokauście potrzebowałam odpocząć. Nie ma nic bardziej rozluźniającego niż romans, a kiedy ten romans jest jeszcze podszyty erotyką, to już możemy mówić o pełni szczęścia. Zaistniały okoliczności sprzyjające sięgnięciu po tę właśnie lekturę, albowiem wrócił do domu egzemplarz Mojej Siostry (który to został jej podarowany przeze mnie na ostatnią Gwiazdkę) wraz z drugim tomem.

Czytaj dalej

Trzecia rocznica – studium obłędu.

Dzisiaj trzecia rocznica katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem, szerzej znana po prostu jako Smoleńsk.

Spodziewałam się, że będą korki, że Krakowskie Przedmieście będzie zablokowane i autobusy nie będą jeździć normalnie. Przez chwilę miałam nadzieję, że może coś jednak będzie jeździć. Owszem, jeździło – rowery Veturilo, które ludzie masowo wypożyczali.

Rano dało radę z buta dojść na uczelnię. Dało radę nawet zrobić kilka zdjęć, które zaraz Wam pokażę. Nikt mnie nie zlinczował, nie patrzył, co robię; zebrani pod Pałacem Prezydenckim stali spokojnie, machali flagami i śpiewali pieśni o wydźwięku patriotycznym. Spokojnie sobie przeszłam, mamrocząc co prawda przekleństwa pod nosem, ale ja już tak mam. Zwykle jestem nieszkodliwa. Czytaj dalej

Jestem Cathrynek pracujący, żadnej pracy się nie boję!

(notka pisana na raty, byście zobaczyli początkowy zachwyt i efekty pracy po dwóch dniach xD)

5.04.2013

Proszę Państwa, od wczoraj jestem Cathrynkiem pracującym <fanfary> _^_ Nie, nie rzucam studiów ani nie postanawiam wyprowadzić się z domu. Zapragnęłam nagle posiadać własne fundusze (zawsze się jakieś przydadzą w końcu). Dłuższy czas byłam na bezrobociu i zajmowałam się studiami/licencjatem/poprawianiem licencjatu/wszystkim po trochu. Teraz, kiedy mam więcej czasu wolnego, postanowiłam go jakoś spożytkować i zaczęłam szukać pracy. Czytaj dalej