I wish you white Easter/Přeju vám bílé Velikonoce.

Miałam przygotować Wam jakąś specjalną, wypasioną notkę świąteczną, ale nie dość, że z pomysłami u mnie ostatnio na bakier, to jeszcze aura nie sprzyja kreatywności. Przynajmniej nie w moim przypadku. Nawet Scrabble na Facebooku mi nie idą, kurde mać. Eniłej: zamiast wypaśnej notki o świętach, które spora część moich rodaków obchodzi z musu lub przyzwyczajenia, będzie notka… Zwyczajna.

Posprzątałam. To znaczy sprzątałam przez ostatnie kilka dni, nie chce mi się już wywracać wszystkiego do góry nogami w imię uświęconego porządku, gdzie mucha zdechnie, zanim usiądzie. Za moje najwybitniejsze osiągnięcie w tej dziedzinie uważam upranie dwóch dywanów – swojego i Mojej Siostry. Nie macie pojęcia, jak bardzo Olka była zdziwiona, kiedy zobaczyła uprany dywan u siebie w pokoju. Z wrażenia nie wiedziała, co powiedzieć. Jej Dziękuję było warte tego, że teraz skóra mi złazi z dłoni (MUSZĘ, PO PROSTU MUSZĘ nauczyć się prać/zmywać/konserwować powierzchnie płaskie w rękawicach, bo teraz mam wrażenie, jakbym miała ręce oblepione mąką). A jeśli chodzi o mój dywan, to pranie należało mu się, jak psu buda.

Sporą część tych świąt planuję spędzić w pufie/na łóżku z książką w łapkach. Idzie całkiem nieźle, albowiem od wtorku skończyłam czytać trzy książki (Wspaniałość życia, Gaza blues oraz Cwaniary Sylwii Chutnik). Na dwóch pierwszych czechożydkowanie się chwilowo skończy, albowiem mam spory stosik tytułów niezwiązanych ani z Czechami, ani z Żydami. Fajnie byłoby to w końcu przeczytać. Muszę sobie zrobić przerwę przed Miesiącem Tematycznym, który będzie obfitował w ekranizacje literatury czeskiej i który zacznie się pierwszego kwietnia w Lany Poniedziałek… Od Przygód dobrego wojaka Szwejka. xD Grunt to być zmyślnym i się wstrzelić w okazję. A tak btw. to koło lapka leży Pięćdziesiąt twarzy Greya. Kusi, oj, kusi…

Kiedy zerkam przez okno na świat przykryty śniegiem, mam ochotę zacytować Bohdana Łazukę z Chłopaki nie płaczą, ale się powstrzymam, bo stężenie bluzgów na blogu osiągnie poziom krytyczny.

I do tego jeszcze jestem podziębiona i bark mnie boli. Nie wiem, czy mnie zawiało, czy po prostu krzywo spałam.

Buuuuuuuuuuuu!!!

A jak było słoneczko, to zapierniczałam jak mały samochodzik po domu, sprzątałam, prałam te nieszczęsne dywany, załatwiałam swoje prochy na mieście (nagle w hurtowniach zabrakło leków przeciwpadaczkowych najlżejszego kalibru, wyobrażacie to sobie?), zaopatrzyłam się w stos książek, cobym z nudów nie sczezła, a teraz czuję się jak balonik z nie do końca spuszczonym powietrzem. I przy okazji mama nie pozwala mi napocząć makowca. Podłość. Złożę reklamację.

W ramach złości na cały świat pomalowałam sobie paznokcie na różowo. Przynajmniej to sprawi, że się uśmiechnę xD

Tymczasem wracam do czytania Anny Kareniny (raz na jakiś czas odrobina klasyki nie zaszkodzi).

Wasza obolała i marudząca (ile można z tą zimą…)

Cathryn

P.S. Odkryłam wczoraj JoinTheRealm.com i zrobiłam sobie własny herb rodowy. Prawda, że fajny? ^^

 

Specjalnie dałam większy rozmiar na Imageshack, by każdy z Was mógł się lepiej przyjrzeć. ^^

C.R.

Reklamy

2 thoughts on “I wish you white Easter/Přeju vám bílé Velikonoce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s