I wish you white Easter/Přeju vám bílé Velikonoce.

Miałam przygotować Wam jakąś specjalną, wypasioną notkę świąteczną, ale nie dość, że z pomysłami u mnie ostatnio na bakier, to jeszcze aura nie sprzyja kreatywności. Przynajmniej nie w moim przypadku. Nawet Scrabble na Facebooku mi nie idą, kurde mać. Eniłej: zamiast wypaśnej notki o świętach, które spora część moich rodaków obchodzi z musu lub przyzwyczajenia, będzie notka… Zwyczajna. Czytaj dalej

Nieznośna lekkość butów.

Do napisania tej notki zainspirowała mnie Dorota, która wczoraj narzekała na to, że niektóre buty są tak lekkie, że aż można je pogubić. Na szczęście, do tych butów nie zaliczają się jej nowe czerwone butki od Lasockiego, kupione wczoraj przy mojej asyście.

Sama mam szczęście do butów. To jedyna rzecz, którą mogę kupić sobie sama i nie wybiorę czegoś, co zahacza o obciach. Serio, z ciuchami różnie bywa. Chociaż zdarzają się dziwne akcje, takie jak kupno niebieskich glanów, które są w sumie o dwa rozmiary za duże (przez całe gimnazjum w nich biegałam – chyba trzeba będzie je wyjąć z szafy, stopy tak mi puchną, że będą w sam raz xD). Jakby ktoś się pytał: kocham te glany i się ich prędko nie pozbędę. Czytaj dalej

Moje życie nie jest śmieszne!

Pomysł na dzisiejszą notkę wpadł mi do głowy niespodziewanie podczas oglądania Dity Saxovej (filmu o czeskiej Żydówce, która przeżyła Holokaust). A raczej nie pomysł na notkę, ale ten tekst:

#oglądaj „Ditę Saxovą”, czechosłowacki film o Żydówce, która przeżyła Holokaust
#skojarz sobie scenę tańca czterech dziewcząt z piosenką Camelot z Monty Python i święty Graal

Masakra – pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy. Trzeba być mną i mieć bardzo sprany mózg, by mieć takie skojarzenie. Odpaliłam sobie jednak tę piosenkę, zapętliłam na YouTube i teraz straszliwa prawda zdzieliła mnie w twarz.

Moje życie nie jest śmieszne. Jest troszkę wesołe, ale nie jest śmieszne. Czytaj dalej

Kulturalne Wagary z Muzą i co na to Moja Siostra?

Warto się przyjaźnić z Agą. Wczoraj spotkałyśmy się na okienku i zamiast „Co słychać?” usłyszałam „Ej, gdzie jest przystanek Plac Zamkowy, bo tam będą rozdawać książki za pół godziny” xD Oczywiście, dopiero na miejscu dowiedziałam się, co tak naprawdę będą rozdawać. Wystarczyło tylko przyjść do… restauracji (?) Skwer, uśmiechnąć się ładnie i dostawało się tę oto książkę, którą widzicie poniżej.

Czytaj dalej

Też się źle czujecie?

Tytuł notki jest dość zaczepny, wiem. Już tłumaczę, o co mi chodzi.

Obecna pogoda jaka jest, każdy widzi. Nawet, jak nie wychodzi z domu. Wystarczy wyjrzeć przez okno i już się wszystkiego odechciewa. Śnieg, leżący śnieg, padający śnieg, zgarniany przez spychacze czy insze badziewie śnieg, spadający z dachu/drzewa/niepotrzebne skreślić śnieg, który Wam wpada za kołnierze. Totalna masakra. A na dodatek ciśnienie atmosferyczne jest w pi*du niskie, przez co od 1,5 tygodnia z przerwami boli mnie głowa. Wieje, pi*ga wręcz. Żyć się nie da. I co z tego, że wyjdzie czasem słoneczko, skoro głowa mnie tak napiernicza, że mam ochotę umrzeć. Czytaj dalej

Mroczne ziemniaki się gothują, czyli co Cathryn pichci.

Moi drodzy, upiekłam ciasteczka.

Co w tym takiego niezwykłego? Ano to, że od chyba 1,5 roku nic nie piekłam. W ogóle mało sama z siebie gotowałam.

Lubię gotować. Swego czasu miałam okresowego fioła na punkcie gotowania. Nie mam wielkich osiągnięć w tej dziedzinie, ale jak już do czegoś się przyłożyłam, to zawsze daną rzecz dało się zjeść. I rzadko kiedy ktokolwiek narzekał xD Czytaj dalej

Następna stacja: Warszawa Wschodnia – wrażenia.

Wiosna przyszła (jakbyście nie zauważyli), trzeba ten fakt jakoś konstruktywnie wykorzystać. Wczoraj na okienku pojechałam wreszcie na Wschodni, by nacykać fotek i by móc Wam opowiedzieć o swoich wrażeniach, związanych z tym dworcem.

Moi drodzy, jak już wielokrotnie wspominałam, Dworzec Wschodni przed remontem wielokrotnie kojarzył mi się z komuną. Pamiętam, że kiedy jechałam na konwent kilka lat temu, czułam się powalona tą atmosferą, jaka tam panowała – tylko kręcić filmy! xD Teraz jednak dworzec się zmienił, wyładniał, stał się bardziej światowy xD i nareszcie możemy przestać się za niego wstydzić.

Oto garść fotek:

Taki oto napis widać od strony ul. Kijowskiej Czytaj dalej