Chillout, angielski B2 i plany na ferie.

Wreszcie chillout.
Oddałam wczoraj licencjat. 37 stron zajebistości pomieszanej z kaszaną (pierwszy rozdział się do niczego nie nadaje, ale Pan Promotor się dopiero o tym przekona…). Innymi słowy – WOLNE!!! Chociaż nie do końca, ponieważ jutro mam egzamin ustny z angielskiego na poziomie B2… Pojedzie się, odbębni te piętnaście minut i być może zda.
W ogóle muszę Wam powiedzieć, że studia zweryfikowały mnie pod wieloma względami, w tym również znajomości angielskiego. Długi czas wychodziłam z założenia, że mój angielski jest niezły. Tyle lat jakoś ogląda się anime z napisami w tym języku, czyta artykuły na Wiki, wertuje anglojęzyczne książki w poszukiwaniu materiałów na studia (nic nie przebije zdziwienia Pana Promotora, kiedy na seminarium przyznałam się, że czytałam zadaną lekturę po angielsku, bo po polsku nigdzie nie było). W mowie robię miliard błędów, ale jak jest potrzeba, to się z cudzoziemcem dogadam.
A tymczasem z lektoratu B2 mam 3+ _^_ Plus egzamin pisemny zdałam z wynikiem 117/160 punktów.
Kurde, to po prostu nie do wiary. Kuba zdał swój pisemny z wynikiem 95% i Go zwolnili z ustnego w nagrodę, a mówi, że ma braki i ogólnie kiepsko z Jego angielskim. Ja zaś jeżdżę na trójach (z plusem), a rwę się do pomagania cudzoziemcom i w Pradze spokojnie rozmawiałam po angielsku, kiedy okazywało się, że mój rozmówca nie jest Czechem. Kompletnie tego nie rozumiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że mojej znajomości angielskiego naprawdę wiele brakuje, ale przy takich ocenach czuję się jak debil xD
No dobra, koniec dygresji. Jutro pojadę, być może zdam i będę miała 1,5 tygodnia spokoju od uczelni, Wawy i innych pierdół.
A teraz leżę do góry brzuchem i oglądam Sword Art Online. Zarąbiste anime, wiecie? ^^ Z tak dobrą historią od dawna nie miałam do czynienia.
***
Plan na ferie:
1. Odpocząć;
2. Przeczytać kilka książek (w tym coś na Czechożydka);
3. Obejrzeć jakiś dobry film. Plus antywalentynkowy (zbieram propozycje, można pisać w komentarzach!);
4. Nadrobić zaległości towarzyskie;
5. Zrobić zdjęcia i złożyć wniosek o paszport (inaczej moje plany wakacyjne trafi szlag xD);
6. Odpocząć.
Nie, żebym wyjątkowo tyrała przez semestr, ale mam wrażenie, że jak się poobijam, to się nikomu krzywda nie stanie.
Wasza leżąca do góry brzuchem
Cathryn

Reklamy

4 thoughts on “Chillout, angielski B2 i plany na ferie.

  1. Oooo, na razie mam za sobą dwa odcinki SAO i stwierdzam, że jest niezłe. Zacznę oglądać, jak skończę Kuroko no Basuke i Drrr (zresztą, Kuroko mogę dać Ci natychmiast, mam w bardzo dobrej jakości, tak samo jak i całą ścieżkę dźwiękową, która ma moc :))

    Jakie masz plany wakacyjne i jak bardzo wiążą się one z osobą D~Bogny? Bo ja przeprowadziłam bunt w domu, nad morze nie jadę i czekam na Wasze propozycje 😀

    • CO TY ZROBIŁAŚ W DOMU?! Nie wierzę.
      Chcemy z Dorotą jechać na parę dni do Kijowa, specjalnie w tym celu na dniach będę wyrabiać paszport. Jak się postaramy, to wyjdzie dość tanio…

      • Eeeee tam, po prostu powiedziałam, że nie wiem jak z egzaminem licencjackim, praktykami na ochronie, które mają trwać 6 tygodni i że mam dosyć Ostrowa które jest dziurą zapchaną słomą i solą morską, więc jak chcą to niech jadą ale beze mnie 😛

        Ja to mam nadzieję, że praktyki będzie można odbębnić w innym mieście. Wynajmę pokoik, 6 tygodni wolnego od rodziny, więc jak mi się uda, to już teraz zapraszam do siebie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s