Po co ludzie chodzą do teatru?

Oglądam sobie rano propagandę TVN-owską (tak nazywam Dzień dobry TVN, które namiętnie śledzę podczas śniadania), a tam dyskusja na temat, po co ludzie przychodzą do teatru. Nie dlatego, że mają jakieś pobudki wewnętrzne: rozmowa była doprecyzowana. Chodziło o to, że kiedyś ludzie chodzili na przykład dla jakiegoś aktora, który wymiatał w teatrze, a teraz idą po to, by zobaczyć ukochanego aktora z serialu.

Rozkmina dobra jak każda inna. Sama zaczęłam się zastanawiać, po co wydaję miliony monet raz na jakiś czas, ubieram się ładnie i wyciągam np. Dorotę do teatru.

Telewizja jest ważnym medium, dla wielu ludzi stanowi okno na świat. Dzięki niej często wyrabiamy sobie jakieś gusty (i niech ci, co się zarzekają, że nie oglądają telewizji, raczą podumać – kiedy byli dziećmi, na pewno zerkali na włączony telewizor ^^), jest naszym urozmaiceniem w ciężkim i nudnawym życiu codziennym. Zwłaszcza seriale. Nie dziwne więc, że podczas oglądania serialu zdążymy polubić jakiegoś aktora i potem możemy zapragnąć ujrzeć go na żywo.

I tu mi się przypomniało, jak byłam na Metrze w Buffo i jak widziałam stada młodzieży, jarające się tym, że zaraz wejdą na salę i obejrzą kogoś tam.

Za mało chodzę do teatru, by móc poobserwować więcej podekscytowanych ludzi. Sama idę dla sztuki. Chociaż zdarzyło mi się, że poszłam dla aktorki – byłam na monodramie Hanny Śleszyńskiej pt. Kobieta pierwotna w poległym teatrze Bajka (to było daaawno temu w liceum) – bo byłam ciekawa, jak sobie poradzi z rolą i jak wygląda na scenie. Lubię ją, podoba mi się jej sposób grania; Kobieta pierwotna to było takie show, że w pewnym momencie myślałam, iż dosłownie pęknę ze śmiechu.

Kiedy mam do wyboru pójść na sztukę z ciekawą historią, gdzie wiem, że raczej nie będę się nudzić, albo na coś, co jest rozdmuchane w prasie, bo gra tam znany aktor (albo i pięciu), wybiorę pierwszą opcję. Może jestem dziwna, ale staram się nie marnować pieniędzy na kiepskie sztuki i boję się eksperymentować. Kilka razy zdarzyło mi się pójść na coś i żałować (jak chociażby w przypadku Zrób sobie raj). Argument, że gdzieś gra znany aktor mnie nie przekonuje.

W ogóle teatr jest ryzykowny. Nigdy nie wiadomo, co się trafi. Dlatego wolę wpierw przeczytać ze dwie recenzje spektaklu, nim się na coś wybiorę. Nie zawsze się udaje (przypomina mi się historia pójścia na Żyda, gdzie na dzień przed dzwoni do mnie Dorota i pyta, czy z nią nie pójdę; byłam w owym czasie tak zarobiona, że nie miałam okazji niczego na ten temat przeczytać xD).

Teraz moim marzeniem jest pójść na Marienbad do Teatru Żydowskiego, ale pojawia się odwieczna kwestia… Nikt nie chce ze mną iść. ^^’ A nie lubię sama chodzić do teatru czy jeździć na wycieczki*. I nie idę dla aktorów, ale po to, by zobaczyć, jak można przenieść na deski teatralne genialną książkę Szolema Alejchema 🙂

Jeśli miałabym pójść do teatru tylko dla aktorki, to poszłabym na którąś sztukę z Jandą. Bo Jandę uwielbiam. O. Ale wszystkie te, które chciałabym zobaczyć, są za drogie… Chyba muszę znaleźć pracę.

Wasza pisząca licencjat

Cathryn

P.S. Czechożydek startuje już jutro! Wypatrujcie notki w godzinach popołudniowych. Jako pierwsze omówię Sklepy cynamonowe Brunona Schulza. 🙂

C.R.

* Chociaż ostatnio byłam sama w kinie na Pokłosiu i cieszę się, że nikt się nie dał namówić na wspólne pójście na ten film.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s