Moja Siostra a „Pięćdziesiąt twarzy Greya” ;)

Długo się zbierałam do tej notki, przyznaję bez bicia. Moja zwłoka miała jednak cel – zbierałam materiały xD To poważne i wymagające poświęcenia czasu zajęcie. Efekty macie poniżej.
Biorąc pod uwagę to, co Moja Siostra czyta, wiedziałam (czyt. byłam pewna na sto procent), że Fifty Shades of Grey się jej spodoba. Już na jesieni zapowiedziałam Olce, że ma nie kupować, bo dostanie to ode mnie na Gwiazdkę. O dziwo, zgodziła się. Cierpliwie czekała do świąt, aż wręczyłam jej nowiuteńki egzemplarz.
I tak się zaczęła historia, która teraz ubarwia moją szarą codzienność xD
Olka nasłuchała się opowieści, że książka jest zacna*. Była bardzo ciekawa, o czym to właściwie jest. Moje streszczenie nie satysfakcjonowało jej. Musiała sama odkryć zajebistość, która ponoć w tym dziele drzemie.
Jaka była reakcja Siostry?

Dorota, to jest zajebiste, ty nie wiesz, co się tam dzieje, to jest zajebiste, chcę drugi tom… (i tak dalej)

Spodziewałam się takich słów. Na pytanie, czy mi to pożyczy (pytanie miało ją podpuścić, jakby ktoś pytał), odpowiedziała tak:

Nie. To nie dla Ciebie, gówniarzu.

Wiecie, Olka czasem zapomina, ile mam lat.
Mimo, iż ma urlop, pofatygowała się do Warszawy przy którejś tam okazji i kupiła drugi tom. Czytała z wypiekami na twarzy, nie mogąc się oderwać. Wszystkim obwieszczała, że czyta Greya i tenże Grey jest zajebisty. Już ma zamiar puścić swoje egzemplarze w świat (ja nie mam czasu, czytam Nawałnicę mieczy i piszę licencjat xD). Kupiła sobie wczoraj Nowe oblicze Greya i opowiedziała mi historię zakupu (teksty w nawiasach są o tym, jak się zachowywała podczas streszczania xD):

Wchodzę między bramki w Matrasie, rozglądam się (tutaj patrzy wpierw w prawo, potem w lewo, następnie na wprost, po czym podnosi ręce przed siebie i wskazuje na mnie, siedzącą naprzeciwko) i widzę – jest. Wychyliłam się do przodu, chcąc zrobić krok, i nagle widzę, jak ku mnie biegnie pracownik Matrasu. Wyciągam rękę i mówię „Już mam! Już mam!”, na co ten: „Co Pani ma?”, a ja (wskazując na mnie, czyli na wyimaginowane stoisko z Greyem) na to: „TO mam.”
(tu następuje sprawozdanie z rozmowy z pracownikiem, który się przyznał do tego, że czytał Greya na tydzień przed premierą).
***
I wyobraź sobie (mówi do mnie), że dzikie tłumy kupowały Greya! Przede mną w kolejce stały dwie babki, za mną jeszcze ktoś… Zobaczyłam, że jedna babka stoi przy stoliku i się waha. Podbijam do niej i mówię „Świetna książka, polecam, widzę, że się Pani waha”. Ta do mnie mówi, że jest w ciąży (pokazując na brzuch) i szuka sobie jakiejś książki. To ja jej mówię, że fajna, że się nie będzie mogła oderwać, że ja właśnie kupuję trzeci tom itd.
Sprzedawca (pracownik, który wcześniej z Olką rozmawiał) mi powiedział:
„Nooo, to teraz czeka Panią noc z Greyem”
A ja:
„A żeby Pan wiedział.”

Szkoda, że nie macie okazję zobaczyć mimiki, która towarzyszyła całej relacji.
A wracając jeszcze do pierwszego tomu: Olka nie ma za bardzo czasu na to, by czytać w domu (pomijając urlop), nadrabia więc zaległości książkowe w pociągach. Wiecie, że kiedy woziła ze sobą Pięćdziesiąt twarzy Greya, to często jakieś kobiety podczytywały jej przez ramię? Opowiadała o jednej nachalnej, która – kiedy Olka się odsuwała – przysuwała się do niej, prawie się na niej kładła i kombinowała, jak tu podczytać („A musicie wiedzieć, że trwał wtedy całkiem porządny stosunek w książce”) do momentu, kiedy Olka przytuliła się mocno do ściany wagonu i obróciła książkę okładką do twarzy baby.
Tłumaczę jej, że skoro naród chce czytać, to powinno mu się udostępniać taką możliwość, Olka jednak wyznaje inną politykę.
Przy najbliższej okazji przeczytam Fifty Shades of Grey, na razie jednak skupiam się na podobnej objętościowo książce, czyli na Nawałnicy mieczy Martina. I usiłuję pisać licencjat, co wygląda marnie. _^_
Wasza
Cathryn

* Mnie się nie pytać, jeszcze nie czytałam.

Reklamy

5 thoughts on “Moja Siostra a „Pięćdziesiąt twarzy Greya” ;)

  1. Ja próbowałam czytać – na tak drętwo napisane sceny łóżkowe dawno się nie natknęłam, chyba że w opkach, ale to się nie liczy. Poza tym z książki wali na kilometry kiepskim warsztatem, głupotą głównej bohaterki i bucerą bohatera – nie skończyłam, nawet do połowy nie dobrnęłam.

  2. Mi się 50 shades podobało, przede wszystkim dlatego, że lubię czytać erotykę. Poza tym nikt nie wymagał od tej autorki powieści na miarę klasyki i szczerze mówiąc wkurza mnie ta wszechobecna nagonka dla Greya. Nikt fanowi Shakespeara nie każe tego czytać! A skoro tłumom się podoba (nie ważne, czy to tłumy bab czy naukowców), skoro zachęca ludzi do czytania (nie tylko młodych) to ja popieram. Sama przeczytałam trylogię zanim wyszła w Polsce (sprowadziłam z Anglii) i może nie jest to coś, co zachowam na półce, ale nie mogę powiedzieć, że nie przysporzyła mi rozrywki.

    Ale Nawałnica Mieczy przebija Greya milion razy, Kocham Martina! ❤

  3. Trafiłam tu stąd http://pijarukoksu.pl/koksowy-share-week-2.html, ale wstawianie w tekście „xD” wyklucza obecność w moim czytniku.

    Czytałam tę książkę, bo dostałam pod choinkę. Da się przeczytać w ciągu jednego dnia, bo w sumie wciąga, ale pozytywne opinie są możliwe tylko u:
    a) ludzi, którzy nie czytali literatury ambitniejszej od harlequin’ów i kryminałów do autobusu,
    b) u ludzi z ubogim życiem seksualnym lub jego brakiem.

    • Wychodzę z założenia, że emotikonki urozmaicają tekst. Owszem, jest ich u mnie za dużo – widocznie mój styl wypowiedzi jeszcze się nie rozwinął na tyle, bym nie musiała ich wstawiać, pracuję jednak nad tym.
      Natomiast co do Greya: nie pamiętam, czy pisałam o tym na NSh, czy na starszej wersji. Otóż Moja Siostra ma taki dar, że znajduje (często patrząc jedynie na okładkę i opis książki) albo totalną chałę, przez którą nie mogę przebrnąć, albo coś całkiem sympatycznego, jak np. „Zmierzch”. Z racji tego, że wokół Greya jest taka nagonka medialna, postanowiłam wtrącić swoje trzy grosze, co by było weselej. Nie wiem, czy „Fifty Shades” jest znośne, czy nie, mam zamiar przekonać się osobiście. Dla mnie najważniejsze jednak jest to, że siostra czyta.

      • Nie czytałam ani nie oglądałam „Zmierzchu”, ale obawiam się, że to jest ten sam poziom, co Grey.

        “Fifty Shades” jest znośne, czy nie, mam zamiar przekonać się osobiście.

        Jeśli jesteś dziewicą albo przez lata ciąży i zajmowania się dziećmi zapomniałaś jak wygląda porządne rżnięcie, to tak, jest znośne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s