„Ciekawe, czy trudno jest być wampirem ze ‚Zmierzchu’…”

„…być może masz supermoce, lecz głupie zęby na wierzchu” – tak leci jedna ze zwrotek piosenki Wampir Grupy Operacyjnej, którą swego czasu się zasłuchiwałam.
Po dzisiejszym seansie filmu o niepotrzebnie długim tytule Saga „Zmierzch”: Przed świtem. Część 2 zastanawiałam się nad zagadnieniem wampiryzmu. Wiadomym jest, że wampiry podbiły serca milionów ludzi (między innymi za sprawą Zmierzchu), ale dlaczego właściwie zagościły w moim?
Może dlatego, bo mam skłonność do lubienia opowieści o zjawiskach paranormalnych. Wampiry od zawsze wydawały mi się najsensowniejszymi potworami. Kiedy byłam mała, oglądałam (mama myślała, że śpię – ile osób tak jeszcze miało? xD) klasykę nowszego kina, która traktowała o wampirach – m.in. Draculę Coppoli czy Wywiad z wampirem, do którego wracałam miliardy razy i wracać będę. Potem, kiedy podrosłam, zaczęłam czytać książki. Nie pamiętam, co było pierwsze… Mogę powiedzieć tyle, że do dzisiaj przewaliłam sporo rzeczy o krwiopijcach.
Dla mnie Zmierzch nie jest chałą czy czymś godnym pogardy – to książka z czasów, kiedy byłam bardziej niewinna niż teraz, kiedy chodziłam do liceum i nie pomstowałam jeszcze na Koleje Mazowieckie i bajzle organizacyjne. W ogóle z początkami mojej przygody z twórczością Stephenie Meyer wiąże się ciekawa historia – Zmierzch przyniosła do domu Moja Siostra. Znalazła w nowościach w bibliotece, spodobał jej się opis z okładki i postanowiła przeczytać. Jeszcze w trakcie lektury zachęcała mnie do zapoznania się z tym („Dorota, to o wampirach, ona się zakochała w wampirze, fajne, przeczytaj koniecznie”). I co? Łatwo się domyślić, że się dałam skusić 😛 Eniłej: wciągnęło mnie strasznie. Bardzo rzadko czytam romanse (w ogóle mnie do nich nie ciągnie; jedyne, co uznaję i co będę uwielbiać do śmierci, to Saga o Ludziach Lodu Margit Sandemo), ale ten mnie zaskoczył (chyba wampirami) i nie mogłam się od niego uwolnić. Do dziś pamiętam, jak na polskim pod koniec pierwszej klasy była wolna lekcja (pani profesor poszła do pokoju nauczycielskiego na kawę, a my się sami sobą zajmowaliśmy). Wszyscy siedzieli w grupkach i gadali, ja zaś położyłam nogi na krześle obok, oparłam się plecami o ścianę i pochłaniałam Zaćmienie. Teraz boję się odświeżyć sobie całą sagę: mam wrażenie, że zacznę jeździć po autorce i po historii, która kiedyś mnie urzekła. Tak więc zostawię to w spokoju. Późne gimnazjum i wczesne liceum jest idealnym okresem na zapoznawanie się ze Zmierzchem.
Lubię porównywać projekty na postać wampira w różnych dziełach. W Zmierzchu spodobało mi się to, że wampiry nie płonęły na słońcu (jaka innowacja!), w True Blood wpływ przeszłości bohatera na jego osobowość w teraźniejszości (czasem mam wrażenie, że niektórzy autorzy tylko nadmieniają, ile dany wampir ma lat, a potem opisują go tak, jakby w ogóle nie miał przeszłości), w Underworld… Sama nie wiem xD
Chciałabym kiedyś napisać powieść, gdzie pojawiają się wampiry. Nad dwoma projektami dumam już chyba z siedem czy osiem lat. Cały czas jednak wolę się przyglądać, jak inni rozwijają swoje pomysły.
Skorzystam teraz z okazji i Wam polecę parę tytułów. Trochę się tego w życiu widziało/czytało, może kogoś zainteresuję 😉
Zmierzch (i książkę, i film) polecam na odmóżdżenie (tylko wtedy, kiedy jest się w podanej już powyżej kategorii wiekowej).
True Blood jest świetnie zrealizowanym serialem. Podbił moje serce już przy pierwszym odcinku. Jest o niebo lepszy od książki (którą notabene zaczęłam czytać już w gimnazjum: niewiele osób wie, że Martwy aż do zmroku wyszedł w Polsce na długo przed Zmierzchem), która w zasadzie opiera się bardziej na scenach erotycznych, niż perypetiach Sookie Stackohouse. A w serialu Sookie gra Anna Paquin, na widok której się ślinię. _^_
Jeśli chodzi o Kroniki wampirów niejakiej Anny Ryż – przeczytałam wszystko, widziałam obydwa filmy na podstawie książek. Swoje miejsce w moim sercu mają Wywiad z wampirem, Posiadłość Blackwood, Krew i złoto oraz Wampir Armand (pierwsza gejowska książka w moim życiu!!! xD). Nie polecam Wampira Vittorio – masakra, najgorsza historia, jaka mogła wyjść spod pióra Rice.
Z innych filmów warto zobaczyć wszystkie części Underworld (ostatnia mnie wkurzyła, bo była ZA KRÓTKA). Bardzo mi się podoba świat przedstawiony. No i to są prawdziwe, porządne wampiry, a nie jakieś popierdółki, bawiące się w wegetarianizm. xD Poza tym Dracula Coppoli, Pozwól mi wejść, Mroczne cienie Burtona (to było taaakie urocze xD), Lesbian Vampire Killers (dla wytrwałych! xD), Zagadka nieśmiertelności oraz Nieustraszeni pogromcy wampirów (lubię Polańskiego, co poradzę). Jeśli ktoś miałby chęć, może się również zapoznać z pewną polską produkcją pt. Lubię nietoperze z Katarzyną Walter w roli głównej. Nie powala, ale jest 🙂
Książki… Dużo tego. Moja Siostra poleca cykl o Anicie Blake (nie czytałam, jakby co). Kiedy myślę o tym, co przeczytałam, jako pierwsze przypominają mi się parodie, np. Gryź, mała, gryź oraz Zmrok (Zmrok jest ciężki, pracował nad nim tabun specjalistów od humoru i trzeba się czasem nad tym pozastanawiać). Dorastałam na książkach Amelii Atwater-Rhodes (w jednej z nich znalazłam nazwisko, które wykorzystuję jako część pseudonimu ^^): są lekkie i szybko się je czyta.
Jeśli chodzi o literaturę „fachową” pisaną przez Polaków, fajne jest to, co wymyślił Pilipiuk (trylogia o kuzynkach, Wampir z M-3 jest głupawy, ale jako odmóżdżacz z PRL-em w tle się sprawdza). Absolutnym hitem natomiast jest trylogia nocarska autorstwa Magdaleny Kozak – w życiu bym nie przypuszczała, że kobieta potrafi napisać tak klimatyczną, męską wręcz książkę. Polecam, wszystkie tomy mają Cathrynkowy Atest Zajebistości.
Japończycy uwielbiają tworzyć mangi i anime z wampirami albo na pierwszym planie, albo w tle. W oceanie najróżniejszych, mniej lub bardziej ambitnych tytułów, można wyłowić perełki, takie jak na przykład Hellsing (kiedy słyszę ten tytuł, od razu zaczynam piszczeć), który jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny (również posiada Cathrynkowy Atest Zajebistości). Polecam mangę i OAVkę (Hellsing Ultimate), seria telewizyjna najwyższych lotów nie jest. Dalej mamy:
a) anime: Dance in the Vampire Bund, Bakemonogatari, Blade (TAK, to ten Blade. Jakiś czas temu studio Madhouse połączyło siły z Marvelem i powstało kilka serii o różnych znanych postaciach, m.in. o Wolverinie, który się nie załapał na moje Chały tygodnia), Karin (uwielbiam), Vampire Hunter D: Bloodlust (Wampirzy Anorektyk D!), Nyanpire The Animation (pisałam tutaj) oraz Vampire Knight (ale tylko wtedy, kiedy się poszukuje romansidła).
b) mangi: Vampire Princess Miyu, Rosario+Vampire (anime nie tykać, zepsuto!), Karin, Vampire Knight.
***
W planach mam zapoznanie się z genialną ponoć książką Marii Janion pt. Wampir. Biografia symboliczna, plus chciałabym przeczytać jeszcze Wampira Stanisława Reymonta. A jeśli się trafi przypadkiem jakieś dobre czytadło z krwiopijcami, to też nie pogardzę. 😉
Wasza odrabiająca prace domowe
Cathryn
P.S. Zaczęłam kiedyś oglądać Pamiętniki Wampirów, ale po pierwszym odcinku dałam sobie spokój. Nie moja kategoria wiekowa (czuję się za stara xD).

Reklamy

2 thoughts on “„Ciekawe, czy trudno jest być wampirem ze ‚Zmierzchu’…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s