Dwunastu pijanych braci, czyli kolejny Cathrynkowy sylwester.

W tym roku nie było grubo, ale było zabawnie xD
Tym razem postanowiłam urządzić romantyczne posiedzenie u mnie w domu. Kuba dał się namówić, chociaż co i rusz zasypywał mnie propozycjami różnych imprez. Ja jednak byłam twarda, stałam przy swoim i siedzieliśmy u mnie.
Co nie znaczy, że wiało nudą!
Główną atrakcją wieczoru było oglądanie wersji reżyserskiej Władcy Pierścieni – udało się nam obejrzeć niecałą Drużynę Pierścienia (poległam około wpół do trzeciej – ten film trwa ponad trzy godziny…). Już kiedyś oglądałam całą trylogię (wszystkie filmy pod rząd w którąś niedzielę w gimnazjum), ale mało co pamiętałam, także odświeżenie nie było złym pomysłem. Zwłaszcza, że kilka dni temu widziałam Hobbita xD Jest jednak pewien problem: nie czytałam Władcy Pierścieni. Kiedyś zaczęłam, ale rzuciłam po kilkudziesięciu stronach, to było po prostu za trudne. Dlatego co i rusz zasypywałam Kubę pytaniami, bo nie do końca wiedziałam, skąd się co brało. Oj, trzeba nadrobić braki czytelnicze.
Gorsze jednak było to, że Drużyna Pierścienia obfituje we fragmenty, które zostały przerobione (w ramach radosnej twórczości) przez internautów na przestrzeni lat. Sporą część przeróbek widziałam miliard razy, nauczyłam się tekstów na pamięć i sypałam cytatami podczas seansu. Kuba parę razy miał ochotę mnie zdzielić xD Imaginujcie sobie: poważna scena, siedzą u Elronda na poważnym zebraniu, debatują, co zrobić z pierścieniem, a ja zaczynam: „Ludzie wolnej wytwórni, zebraliśmy się tu dziś…” i chichoczę. Zresztą, co Wam będę żałować, macie:

Możecie sobie wyobrazić, jak bardzo byłam irytująca. Swoją drogą, chciałabym mieć taką pamięć do rzeczy na studiach, a nie do randomowych pierdół.
W okolicach północy wybraliśmy się z szampanem do D~Bogny na party. Po drodze usiłowaliśmy tego szampana otworzyć – trafiła nam się zacięta cholera i nasze wysiłki nic nie dały. Próbowaliśmy otworzyć go o znak drogowy i o ogrodzenie, druga opcja zwyciężyła, po jakimś czasie już mogliśmy się raczyć napojem bogów, jakim jest ruski szampan. Dotarliśmy do Doroty, oglądaliśmy fajerwerki i wszystko byłoby normalne, gdyby nie to, że D~Bogna ma nietypowych sąsiadów.
W domu obok mieszka czterech braci plus kolega. Robią hałas za co najmniej dwunastu*. Jeśli nie pamiętacie, jest taki wiersz Bolesława Leśmiana o dwunastu braciach, leci mniej więcej tak:

Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,

A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony…

Kojarzycie, co było dalej? Tłukli młotami w mur, by się przebić do dziewczyny. A co za tym idzie, pewnie hałasowali. I tak oto sąsiedzi D~Bogny zyskali przydomek Dwunastu braci.
Wracając do tematu: otóż jeden z Dwunastu braci stał na balkonie i krzyczał, że będzie rzygał. OK, nie takie rzeczy się w życiu widziało. Najgorsze było to, że potem zaczął do nas wołać: „Dziewczyny, chodźcie do nas! Chodźcie!!!” i inne pijackie bzdury. Chyba w ciemności nie zauważył, że Kuba wcale nie musi być dziewczyną (chociaż miał najdłuższe włosy w towarzystwie). I tak się darł, i darł, i darł… Aż w końcu poszliśmy do domu. Było jeszcze słychać jakieś hałasy… I tak oto Dwunastu braci zostało symbolem mojego sylwestra.
Skutków picia wódki na następny dzień nie odczuwałam, mimo, iż wybomboniłam pół butelki ruskiego szampana z gwinta ^^’ Moje pijaństwo przy lekach na padaczkę kiedyś się źle skończy.
Mimo, iż wczoraj byłam względnie ogarnięta, nie dałam rady napisać nowej notki. Musicie mi wybaczyć ^^’
***
Teraz czas na postanowienia noworoczne:
1. Pojechać gdzieś za granicę (Praga zaliczona; teraz nie mam konkretnych planów, marzy mi się Kijów, ale nie wiem, co z tego wyjdzie);
2. Pojechać gdziekolwiek indziej w wakacje;
3. Czytać więcej klasyki literatury (zamierzam się na rosyjską i brytyjską, ale polską też bym się chętnie zajęła). Mam w tym potworne braki, co wychodzi na niektórych zajęciach. Poprzednie postanowienie literackie udało mi się pięknie wypełnić, przewaliłam w sumie trzydzieści pięć czeskich książek, także w tym roku będę od siebie wymagać więcej ^^;
4. Nadrobić trochę zaległości w klasyce filmu (wiecie, Ojciec Chrzestny, parę filmów Allena, jakieś nowofalowe, może wreszcie przerobię kilka polskich filmów, do których się zbieram pół życia…);
5. Nadrobić zaległości w czeskich filmach (w tamtym roku sporo obejrzałam, ale niewiele kultowych. A kultowe wypada przecież znać).
Tyle postanowień. Jak narobię więcej, to ich nie wypełnię, znam siebie.
Wasza biorąca się do roboty, bo ile można się lenić
Cathryn

*organizując dzikie imprezy przy dźwiękach disco polo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s