Odkrycia roku 2012 – osobiste ;)

Wbrew temu, co sugerowała rozpiska na Facebooku, ten tydzień rozmyślań nad odkryciami roku zaczniemy nie od literatury, ale od osobistych zaskoczeń i tym podobnych rzeczy. Dlaczego? Ostatnio wrzucam masę obrazków i pewnie już się znudziliście 😉 Dla odmiany będzie tekst…
…Okraszony jednym zdjęciem. Wiecie, dzisiaj jest 18 grudnia, pierwsza rocznica śmierci Václava Havla. Z tej okazji powstała inicjatywa, by właśnie dzisiaj, w hołdzie temu wybitnemu człowiekowi, podwinąć nogawki spodni. Pewnie jesteście zaskoczeni i macie ochotę zapytać, czemu. Otóż z Havlem wiąże się taka historia, że gdy obejmował urząd prezydenta, cały świat miał okazję zobaczyć, jak paraduje z podciągniętymi spodniami. Wszyscy myśleli, że są za krótkie (podobno podczas siedzenia się podciągnęły). Dlatego też dzisiaj możemy tak powspominać Havla.
Oczywiście, nie mogło mnie zabraknąć wśród tych, którzy podwinęli nogawki (wiecie zresztą, że zawsze jestem pierwsza przy takich śmiechowych pomysłach). ^^ Tak, możecie się pośmiać z moich skarpetek w misie.

***
Jeżeli chodzi o osobiste odkrycia – rok temu nic z nich nie wyszło, bo się nie wyrobiłam, a dwa lata temu na Facebooku pojawiło się jedynie zdjęcie grzywki Agi, która mnie zachwyciła. Słabiutko. A ten temat to kopalnia ciekawostek, moi drodzy! I przy okazji pomaga usystematyzować niektóre wspomnienia czy fakty. Tak więc zaczynamy!
1. Niebieski fiacik D~Bogny
Dorota ostatnio mi marudziła, że mogłam napisać rok temu o jej fiacie. Że jest odkryciem, bo jest niebieski, jeszcze się nie rozpadł, bo mnie nim wozi etc. ^^’ Nie napisałam, kajam się, piszę teraz. Ale w jakim kontekście? Ano w takim, że:
a) jeszcze się nie rozpadł*
b) dużo w sobie mieści (zakupy, dzikie tłumy ludzi, mnie)
c) wiele razy nam się przysłużył w ciągu tego roku i odkryłyśmy, że nie umiemy bez niego żyć. ^^’
2. Odkryłam, że umiem urządzać wycieczki zagraniczne
O Pradze pisałam tutaj. Z perspektywy czasu stwierdzam, że nie jestem taka ciapa, jak sądziłam i nawet za granicą potrafię coś fajnego zorganizować. Jeśli chodzi o wycieczki krajowe, powolutku nabieram doświadczenia, ale Praga to było prawdziwe wyzwanie.
3. Wrocław
Co prawda, podczas jazdy do w/w Pragi zatrzymaliśmy się tam tylko na pół godziny, ale to już wystarczyło. Podczas jazdy na dworzec autobusowy siedziałam z nosem przy szybie i tylko krzyczałam: „Dorota, Ino, chodźcie zobaczcie, Boże, jakie to piękne, ja tu zostaję!” i inne tego typu teksty. Wrocław jest przepiękny. Prze-cu-dow-ny!!! Przy najbliższej okazji tam pojadę i zostanę chyba z tydzień.
4. Mieszkanie z papugą w pokoju nie jest takie złe
Wskutek różnych przeżyć i zawirowań Henrycze trafił do mojego pokoju. Mieszka u nas już parę lat, a dopiero niedawno tak naprawdę się z nim zżyłam. Kiedy piszę te słowa, siedzi na oparciu krzesła i stroszy piórka ^^ Papuga potrafi być niezłym budzikiem… I reguluje, kiedy chodzę spać. Czemu? W okolicach północy zaczyna się drzeć i nie daje się uspokoić do momentu, kiedy zgaszę światło. Czasem mam ochotę wywalić go za okno, ale żyć bez tej cholery nie mogę.
5. Biblioteka Narodowa
Ci, co znają mnie bliżej, wiedzą, że gdy usłyszę hasło „BUW”, zacznę się szeroko uśmiechać. Uwielbiam tę bibliotekę, mogłabym tam zamieszkać. Jednakże o miejsce w moim sercu BUW bije się z Biblioteką Narodową.
Do BNu zaczęłam jeździć, kiedy zbierałam materiały do pracy na kulturę popularną Czech. Od paru miesięcy nie ma tygodnia, bym tam nie była. Wolne piątki spędzam, przygotowując coś na licencjat, czytając trudno dostępne lektury czy też poszerzając horyzonty, jeśli chodzi o rzeczy związane z Czechami (czytanie Lidovych Novin na przykład). Katalogi mnie zadziwiają. BUW ma tę wadę, że często ma po jednym egzemplarzu danej książki, który ktoś wyniesie i studenci zostają z niczym, podczas gdy w BNie wszystko jest udostępniane na miejscu. Owszem, trzeba poświęcać czas, ale z racji bycia bezrobotną chwilowo mogę sobie na to pozwolić. Miejmy nadzieję, że mi się kiedyś opłaci.
Żeby nie było, Biblioteka Narodowa ma inne wady, pierońsko drogie ksero chociażby.
6. Bary mleczne
Po cholerę objadać się ciągle kanapkami, skoro za kilka złotych mogę zjeść porządny obiad? Odkąd jestem na trzecim roku, często zaglądam do tego typu miejsc. Moje skąpstwo cierpi, ale żołądek jest zadowolony. ^^
7. Ten kraj nie może przestać gadać o Smoleńsku
Swoje żale wylewałam już kiedyś tutaj. Jakie tu jednak odkrycie? Ano takie, że ten kraj nie jest normalny i pewnie w ciągu najbliższych kilkunastu lat niewiele się zmieni. Ech. Zawiodłam się.
8. Warszawa powolutku ładnieje
Jestem dumna ze swojej stolicy. Przy każdej okazji robię sobie wycieczki po mieście i oglądam zmiany. Nie mówię tutaj o nowych wieżowcach w Centrum, bo są ni przypiął, ni wypiął. Mam na myśli:
a) rozświetlenie Pałacu Kultury i świątecznie oświetlenie Zamku Królewskiego oraz Państwowej Akademii Nauk
b) remont dworców (przymierzam się do notki o Warszawie Wschodniej! Serio, jest nie do poznania)
c) na niektórych trasach jeżdżą nowe autobusy
d) remont budynków (np. przy Placu Bankowym jakiś czas temu zakończyła się renowacja budynku, gdzie kiedyś była restauracja „U Fiszera” – ślicznie to wygląda teraz!)
9. Hale na Marywilskiej
OK, są strasznie daleko, KupiecBus rzadko jeździ, często oferta jest podobna na co drugim stoisku… Ale zauważcie: z Wietnamczykami idzie się pięknie ugadać cenowo! Poza tym sama znalazłam tam już kilka perełek za grosze i z każdej wyprawy jestem bardzo zadowolona. Polecam!
To tyle. Notka o książkach będzie w czwartek albo piątek 🙂
Wasza mniej zachorzała
Cathryn

* Dorota, wiesz, że uwielbiam Twój samochód, ja tak o każdym piszę xD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s