Chała tygodnia – „Ostatni dzień lipca” by Bartłomiej Rychter.

Kolejna Chała, którą dedykuję Paulinie Ł. – ona bowiem poinformowała mnie (i resztę świata) o istnieniu tej książki na swoim blogu.

Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak nie pisać o nazistach, o dziwnych dialogach bohaterów i o tym, jak można zmarnować dobry pomysł. Miłej lektury.
Proszę Państwa, w tej powieści mamy zawarte dwie historie.
Bohaterem pierwszej z nich jest niejaki Antoni Chlebowski, przed wojną wzięty adwokat, który w przededniu powstania warszawskiego jest tak naprawdę wrakiem człowieka – w tragicznych okolicznościach stracił żonę, żyje w swoim świecie i sporadycznie pisze jakieś dokumenty dla polskiego ruchu oporu. Na dzień przed godziną „W” staje się świadkiem wypadku, któremu uległa młoda radiotelegrafistka (wypadła z okna i złamała sobie kręgosłup). Chlebowski towarzyszy jej od momentu śmierci, poprzysięgając, że odnajdzie jej mordercę i wyjaśni, czemu dziewczyna musiała zginąć.
Druga historia natomiast tyczy się żołnierza Wehrmachtu, Klausa Enkela, który stacjonuje ze swoim oddziałem w okupowanej Warszawie i traci najlepszego przyjaciela, którego inni żołnierze odnajdują powieszonego w magazynie. Enkel, jak można się domyślić, nie wierzy, że to było samobójstwo i postanawia… Tadaaaa! Dowiedzieć się, kto zabił jego bratnią duszę.
Niby wszystko ładnie pięknie (chociaż moja pierwsza reakcja była „Kto, do cholery, się wtedy zajmował takimi intrygami? Wojna była, powstanie za rogiem!”), ale im bardziej się zagłębiałam w lekturę, tym bardziej się denerwowałam.
Moi drodzy, kumpel Enkela był gejem. Co więcej, cały oddział (wraz z dowódcą) o tym wiedział. Sam Enkel wiedział! I co? I Frink (bo tak się gej nazywał) skalał sobie wesoły, walczył ramię w ramię z innymi i żadna przykrość go nie spotkała. Słucham? ŻE CO PROSZĘ?! Pierwszy poważny błąd autora to próba manipulacji historią. W Trzeciej Rzeszy homoseksualistów tępiono jak szarańczę. Uznano ich za wynaturzenie, za dziwolągi i wysyłano do obozów koncentracyjnych, chociażby do Auschwitz! Owszem, autor o tym wiedział – dowódca dostaje opieprz za to, że nie zgłosił odpowiednim osobom faktu, iż ma w oddziale geja. Wykręca się jednak tym, że to były tylko niesprawdzone pogłoski. Jednak – w dalszej części książki – dowiadujemy się, że jeszcze jeden generał miał takie skłonności i tym bardziej nic z tym nie zrobiono! Co to ma być?! Ja się pytam, co to ma być?! Próba uczłowieczenia nazistów, którzy przymknęli w tej sytuacji oko na homoseksualizm żołnierza? Zwłaszcza, że Enkela podejrzewano o bycie jego kochankiem? Ludzie, błagam, słabo mi się robi. Rozumiem, ciekawy temat, ale… Ech.
Przyznam się szczerze, że jak przeczytałam pierwsze kilka zdań o Frinku, to w głowie zaświecił mi się ten oto napis:

Czym prędzej jednak się opamiętałam, w końcu nie czytam nazi opka*, tylko poważną książkę poważnego autora. Po kolejnych kilkudziesięciu stronach doszłam do wniosku, że słowo „poważny” średnio tu pasuje.
Ok, homoseksualizm odhaczyliśmy, czas na dziwne dialogi.
Ogólnie język powieści mi się podoba. Łatwy, przystępny, bez dziwnych wstawek (chociaż „rozgrzane do czerwoności powietrze” wzbudziło mój niepokój, jednak stwierdzam, że się nie znam i nie będę się tego otwarcie czepiać). Dialogi jednak były już dziwne. Postaci bowiem mówią bardzo współczesnym językiem i czytanie ich wymyślnych zdać było dla mnie dziwne. Nie znam się na polszczyźnie z okresu międzywojnia i drugiej wojny światowej, wiem tyle, co przeczytałam w najróżniejszych książkach, ale język bohaterów mi się nie spodobał. Miałam wrażenie, że autor wyrwał ich z dwudziestego pierwszego wieku.
Zmarnowanie dobrego pomysłu – uważam (podobnie jak wspomniana tutaj Paulina), że z tej książki dałoby radę wycisnąć jeszcze wiele ciekawych rzeczy. Rzecz się dzieje za szybko, bez szczegółów, akcja koncentruje się tylko na bohaterach i ich najbliższym otoczeniu (co samo w sobie wadą nie jest, ale liczyłam na coś więcej)… Mało powstania w powstaniu. To wycinek większej, nienapisanej całości i trochę szkoda pomysłu wg mnie.
Czemu więc ta książka została Chałą? Bo mogła być bardziej dopracowana. Plus pod koniec intrygi tak się plączą, że musiałam niektóre akapity czytać po trzy razy, by zrozumieć, kto kogo i dlaczego. Plus ten nieszczęsny homoseksualizm, który woła o pomstę do nieba.
Przy okazji wklejania linku do nazi opka zerknęłam na pierwszy akapit analizy i znalazłam tytuł jeszcze gorszej książki o IIWŚ. W jakiejś trochę dalszej przyszłości z pewnością napiszę o tym Chałę.
Wasza już mniej zarobiona
Cathryn

* legendarna już analiza kompanii z Niezatapialnej Armady Kolonasa Waazona, gdzie bracia Kaulitz (czy jak się tam to pisze) z Tokio Hotel zostali przeniesieni w realia okupowanego Krakowa i darzą się wielką, zakazaną miłością. Nie dałam rady – przeczytałam chyba jedną trzecią opowiadania i wyłączyłam przeglądarkę z hukiem.

Reklamy

9 thoughts on “Chała tygodnia – „Ostatni dzień lipca” by Bartłomiej Rychter.

  1. „it’s yaoi time!” <3!
    NAZI OPKO! ❤ ❤ <3!

    Ze wszystkim się zgadzam. Mam wrażenie, że autor serwował nam pierdoły, zamiast opowieści.
    A o języku zapomniałam u siebie wspomnieć, dobrze, że o tym napisałaś, to kolejna sprawa, która mnie wkuropatwiała.

    Wspomnianą przez NAKWę książkę Pam Jenoff bardzo mocno chciałam przeczytać, wytrzymałam do trzeciego, czy czwartego oczywistego idiotyzmu i pieprznęłam księgą o ścianę. DzieUo chyba jeszcze gorsze od "Jeźdźca miedzianego"

  2. Czytałem – Rychter o wiele lepszy w „Kursie do Genewy” (choć językowo ma pewne maniery, ale w klasycznym thrillerze to mniej razi). Sama koncepcja prowadzenia śledztwa w tle działań wojennych daje się obronić – korzystał z niej (nawet jeśli o wiele lepiej) Krajewski w „Festung Breslau” (Polecam!). Co innego ze sposobem opisu. Homoseksualizm – u Krajewskiego był ważny nazista podejrzewany o bycie Żydem – znów myślę, że to kwestia prowadzenia narracji, nie można przesadzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s