Audiobooki.

Proszę koleżeństwa, nie wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale nadszedł czas, bym się czymś z Wami podzieliła.
Zaczęłam słuchać audiobooki.
Ja, urodzona czytelniczka! Tradycjonalistka, co woli dźwigać ciężkie tomiszcza na uczelnię, bo się nie może z nimi rozstać! Gorzej – zaczęłam słuchać i nie mogę przestać!
Już Wam wyjaśniam, skąd mi się to wzięło. Otóż zapragnęłam przeczytać Igrzyska śmierci – film mnie urzekł, co poradzę. I się okazało, że łatwiej to kupić, niż wypożyczyć – wszędzie jest na zamówienie. Żadne kontakty biblioteczne nie pomogą.
Z opresji wybawiła mnie koleżanka ze studiów, którą tu serdecznie pozdrawiam ^^ Olga mianowicie sprezentowała mi audiobook. Stwierdziłam „czemu nie?”, zgrałam sobie na komórkę kilka rozdziałów i zaczęłam słuchać.
I tak oto mnie wciągnęło. Dziś jestem po przesłuchaniu czterech książek i chcę więcej. Przy okazji zdążyłam sobie wyrobić wstępne zdanie o tego typu rozrywce.
Uważam audiobooki za genialny wynalazek, ponieważ:
1. Pozwalają osobom niewidomym zapoznać się z jakimś dziełem,
2. Można je słuchać w podróży bądź w drodze na stację,
3. Tak, jak książki pobudzają wyobraźnię,
4. Dzięki nim można ćwiczyć koncentrację.
Dlatego wypisałam zalety, ponieważ zdążyłam zetknąć się z twierdzeniem, że audiobook odmóżdża. Sorry, ale wprost przeciwnie – muzyka potrafi odmóżdżać, pozwala zapomnieć o świecie i odpłynąć gdzieś myślami w dal, audiobook z kolei działa jak książka i skupia uwagę słuchacza na sobie. Poza tym trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zrozumieć słowa lektora podczas np. spaceru z dworca Wileńskiego na przystanek autobusowy, kiedy po alei Solidarności ludzie jeżdżą jak durni.
Ostatnio zresztą miewam problemy z czytaniem książek papierowych, także możliwość słuchania sprawia, że jednak się z czymś zapoznaję i nie wpadam w kompleksy. ^^’
To teraz, co przesłuchałam. Na pierwszy ogień poszły Igrzyska śmierci, potem – po kolei, a jakże – W pierścieniu ognia, Kosogłos oraz (na otarcie łez po rozstaniu się z trylogią) Fight Club. Pierwsze trzy książki czyta Anna Dereszowska, Podziemny krąg natomiast przypadł Borysowi Szycowi.
Suzanne Collins, Igrzyska śmierci (The Hunger Games)

Dereszowska gra. Czyta z podziałem na role. Wczuwa się w to, co robi. Słowem – książka ją pochłania. W niektórych momentach miałam wrażenie, że się popłakała.
Pierwszy tom podobał mi się najbardziej – sama historia. Głowna bohaterka trochę mniej, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Nie koncentrowałam się aż tak na fabule, znałam ją w końcu z filmu – wielką niewiadomą wydały mi się następne części.
S.C., W pierścieniu ognia (Catching Fire)

Odkryłam, że mam w sobie naprawdę duże pokłady empatii – wzdrygałam się, kiedy Dereszowska krzyczała jako Katniss, zaciskałam dłonie, kiedy działo się coś dramatycznego, cieszyłam się z najdrobniejszej pierdoły i śliniłam, kiedy była mowa o jedzeniu – byłam jak zaczarowana. ^^
S.C., Kosogłos (The Mockingjay)

Tutaj nawet głos aktorki mi nie pomógł, albowiem zaspoilerowano mi zakończenie… Hańba tym, co spoilerują! O tym pisałam już tutaj. Niemniej jednak ciężko mi było rozstać się z głosem Dereszowskiej. Chciałam poszukać jakiejś innej książki, którą czyta, ale na Wikipedii znalazłam wzmiankę o Zmierzchu i mi się odechciało xD
Wspomniałam już o otarciu łez…
Chuck Palahniuk, Podziemny krąg (Fight Club)

Proszę Państwa, Szyc wymiata. Sprawił, że się zakochałam w książce, że cytaty z niej cały czas krążą mi po głowie, no po prostu full wypas. xD Również gra, ale w jaki sposób! Każda postać ma swój głos i swój sposób mówienia. W ustach Szyca najpopularniejsze cytaty nabierają innego, mocniejszego wydźwięku („Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki”). Mniodzio. Jak zostałam fanką filmu, tak teraz będę wielbić książkę.
Plany na przyszłość? Zaczęłam Golema Gustawa Meyrinka, ale ciężko się słucha (zdążyłam się przyzwyczaić do grania, nie do zwykłego czytania). Potem coś wymyślę. Jestem zachwycona na razie.
Tymczasem opuszczam Was i wracam do materiału na Chałę tygodnia. 😉
Wasza zasłuchana
Cathryn

Reklamy

4 thoughts on “Audiobooki.

  1. Ach, audiobooki, audiobooki! Mam kilka (w tym Szycowy „Fight Club”), który również przypadł mi do gustu, chociaż jednak zawsze chyba będę wolała kultowe fight clubowe teksty wypowiadane głosem Edka Nortona…
    Ach, mam też „Szpiegów w Warszawie”, którzy są dla odmiany straszną sraczką słowną (nie można odróżnić kwestii kobiety od kwestii mężczyzny, bo się czytającemu rozróżnić nie chce albo nie wiem, nie umie). Ale treściowo są cud miód i orzeszki, a w formie PDF lub książkowej nie znalazłam, więc jakoś to muszę przeboleć.

    „Igrzysk…” nie czytałam, nie słuchałam, nie robią mi, więc nie będę. Chociaż nie mówię, że nigdy, w wolnej chwili… kto wie.

    A jeszcze co do moich audiobookowych podróży, to ja zaczęłam od audiobooka angielskiego (książki dla młodzieży), bo chciałam podciągnąć akcent, bo jakiś taki ten mój angielski w mowie zastały mi się wydał. Dodatkowo musiało być to coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, bo co będę mózg w wakacje wysilać. Generalnie doszło do tego, że kochane są przeze mnie twory dwa, czytane przez tego samego aktora. Ta książka dla młodzieży, która jest hitem hitów to „The Red Necklace”, a drugie to jakieś opowiadanie, którego tytułu (hańba mi!) w tym momencie kompletnie zapomniałam, a przerzucenie YT w poszukiwaniu to jak wyprawa na koło podbiegunowe… Ale ja nie o tym: generalnie natknęłam się na nie zupełnym przypadkiem letnią porą, kiedy się przebijałam przez internety – czyta Tom Hiddleston (a jak wiadomo bez Hiddlesa latem internety nie istniały). Generalnie trwam w zachwycie do dziś. Później jak brnęłam przez internety bez towarzystwa fangirlujących piętnastolatek, to się okazało, że gościu się mocno w słuchowiskach i różnych czytankach udziela i teraz (niech chwała będzie Branagh, że go wyciągnął do tego śmieśniutkiego „Thora”!) YT pełen jest Hiddlesowych czytanek.

    To była krótka historia moich doświadczeń z audiobookami. Podsumowując – czasem audiobook jest lepszy niż książka (zasadzam się na audio „Gry o tron”, a co!), bo taki aktor to, co ty przeczytasz beznamiętnie (w sumie) przeczyta w taki sposób, że natychmiast ci się ta scenka wizualizuje – więc plus jest taki, że wyobraźnia ci się rozwija. No i jak nie masz czasu albo nie lubisz czytać w podróży, to audio jest jak znalazł.

    PS. Spoilery i ludzi spoilerujących należy tępić. To jest czyste zło.

    PS2 czy PPS (co mi się dziwnie z partią kojarzy): Strasznie chaotyczny komentarz, kajam się.

    • Śmieszniutki Thor, umarłam. xD
      A na serio – nie wiedziałam, że Hiddleston siedzi w tych klimatach. Chyba trzeba będzie się zainteresować (zwłaszcza, że mojemu angielskiemu daleeeeko do doskonałości).
      Nie przejmuj się, że komentarz jest chaotyczny – i tak się ubawiłam 🙂 Dzięki wielkie.
      „Igrzyska” są naprawdę fajne, ale coś mam wrażenie, że Tobie by się nie spodobały. Chociaż mogę się mylić. Zresztą, planuję napisać o książkach Collins oddzielną notkę, a nie będzie ona różowa.

      • No bo jest śmieszniutki nooo 😀
        A siedzi, siedzi, wiersze, opowiadania, wszystko. Lubię Draculę jako słuchowisko, tam też.
        A co do The Red Necklace”, próbka pierwsza z brzegu:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s