Chała tygodnia – ciągłe gadanie o Smoleńsku.

Miało być dzisiaj o filmie, który mnie wyjątkowo dobrze uśpił (Quantum of Solace), ale pewnie napiszę o nim za tydzień. Czemu? Ponieważ się zdenerwowałam!
Proszę narodu, ile można wałkować temat katastrofy smoleńskiej?!

Jestem po prostu załamana. Zamiast włączyć motorek w czterech literach i zapierniczać do Biblioteki Narodowej (opracowywanie materiałów na myśl kulturoznawczą to genialna rozrywka, zwłaszcza, jak się czyta czeski i międzywojenny odpowiednik Kominka), siedzę przed laptopem, obok w kubku mam resztki kawy i narzekam.
Mam dość, proszę narodu, mam dość.
Wstaję rano, włączam lapka, wchodzę na Gazeta.pl, patrzę – Smoleńsk. Dzisiaj naliczyłam dwa artykuły. Na Wirtualnej Polsce znalazłam pięć. Na Onecie – cztery! To daje nam jedenaście artykułów, a jest dopiero dziesiąta rano.
Moi drodzy, od katastrofy w Smoleńsku minęło już dwa i pół roku. Nie mówię (i proszę mi tego nie insynuować), że to nie była tragedia. Czegoś takiego nasz naród wcześniej nie przeżył. Na mnie to wydarzenie zrobiło wielkie wrażenie, zwłaszcza, że kwiecień 2010 roku to był cholernie trudny czas dla Cathrynków. Eniłej: To wielka tragedia. Ogólnonarodowa. Pogrzeby były bardzo smutne, wiem, bo na jednym byłam. Niby 96 osób to nie jest dużo, ale ta liczba odcisnęła się na nas wielkim piętnem: z kim bym nie rozmawiała, każdy darzył sympatią chociaż jedną osobę z tych, które zginęły.
Dlatego teraz boli mnie i strasznie irytuje to, że tak wałkuje się ten temat. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo Smoleńsk będzie można oglądać na kartonie mleka w lodówce.
To nikomu nie pomaga! To, że ciągle ktoś czuje potrzebę się wypowiedzieć i tylko pobudza media do działania, sprawia, że naród się wku*wia, a reszta świata śmieje.
Przykład krzyżowców: jak wszyscy wiedzą, kampus Znanej Warszawskiej Uczelni znajduje się przystanek dalej od pałacu prezydenckiego. Co tamtędy przejeżdżam autobusem, zawsze sprawdzam, czy krzyżowcy stoją. Moim nawykiem stało się informowanie fejsbuczan (uwielbiam to słowo), czy krzyżowcy są, czy się tymczasowo wynieśli. Teraz robi mi się słabo na ich widok. Ludzie, ile można? Ile można stać z krzyżem i skandować, że to był zamach, że ktoś musi za to ponieść odpowiedzialność, a Jarosław Kaczyński powinien być prezydentem? Ile można?!
Dość mam szczucia polityków, wmawiania narodowi, że to był zamach (tak, jasne, wyrzutnia brzóz albo sosen wchodziła w grę), obrzucania się wyzwiskami i oszczerstwami. Mamy tyle innych spraw na głowie, a temat śmierci 96 osób z prezydentem Kaczyńskim na czele nie schodzi z pierwszych stron gazet.
Niech ktoś weźmie pod uwagę to, że nagonka medialna nie przywróci zmarłym życia, a ich rodzinom przysporzy tylko dodatkowych cierpień.
Zbyt długo żyję na tym świecie, by być naiwną i nawoływać do zmiany sytuacji. Jeśli chciałabym odmienić swoje życie i nie musieć ciągle słuchać o Smoleńsku, musiałabym się stąd wyprowadzić. Chyba dlatego tak mi się podobało w Pradze…
Wasza podirytowana z samego rana
Cathryn

Reklamy

4 thoughts on “Chała tygodnia – ciągłe gadanie o Smoleńsku.

  1. Ja tutaj nie mam telewizji, wiadomości nie oglądam, ale zdarza mi się zajrzeć na portale informacyjne i Smoleńsk mnie przeraża – w pełni się z tobą gadam. Teraz wyskoczył ten trotyl i nie można było tego tematu nijak ominąć, stąd ożywienie w temacie smoleńskim – ,mam nadzieję, że ktoś w końcu powie „spokój” i przestaną wałkować ten temat, bo naprawdę zaczyna się robić dziwnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s