Chała tygodnia – „Ostatni dzień lipca” by Bartłomiej Rychter.

Kolejna Chała, którą dedykuję Paulinie Ł. – ona bowiem poinformowała mnie (i resztę świata) o istnieniu tej książki na swoim blogu.

Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak nie pisać o nazistach, o dziwnych dialogach bohaterów i o tym, jak można zmarnować dobry pomysł. Miłej lektury.
Proszę Państwa, w tej powieści mamy zawarte dwie historie.
Bohaterem pierwszej z nich jest niejaki Antoni Chlebowski, przed wojną wzięty adwokat, który w przededniu powstania warszawskiego jest tak naprawdę wrakiem człowieka – w tragicznych okolicznościach stracił żonę, żyje w swoim świecie i sporadycznie pisze jakieś dokumenty dla polskiego ruchu oporu. Na dzień przed godziną „W” staje się świadkiem wypadku, któremu uległa młoda radiotelegrafistka (wypadła z okna i złamała sobie kręgosłup). Chlebowski towarzyszy jej od momentu śmierci, poprzysięgając, że odnajdzie jej mordercę i wyjaśni, czemu dziewczyna musiała zginąć.
Druga historia natomiast tyczy się żołnierza Wehrmachtu, Klausa Enkela, który stacjonuje ze swoim oddziałem w okupowanej Warszawie i traci najlepszego przyjaciela, którego inni żołnierze odnajdują powieszonego w magazynie. Enkel, jak można się domyślić, nie wierzy, że to było samobójstwo i postanawia… Tadaaaa! Dowiedzieć się, kto zabił jego bratnią duszę.
Niby wszystko ładnie pięknie (chociaż moja pierwsza reakcja była „Kto, do cholery, się wtedy zajmował takimi intrygami? Wojna była, powstanie za rogiem!”), ale im bardziej się zagłębiałam w lekturę, tym bardziej się denerwowałam.
Moi drodzy, kumpel Enkela był gejem. Co więcej, cały oddział (wraz z dowódcą) o tym wiedział. Sam Enkel wiedział! I co? I Frink (bo tak się gej nazywał) skalał sobie wesoły, walczył ramię w ramię z innymi i żadna przykrość go nie spotkała. Słucham? ŻE CO PROSZĘ?! Pierwszy poważny błąd autora to próba manipulacji historią. W Trzeciej Rzeszy homoseksualistów tępiono jak szarańczę. Uznano ich za wynaturzenie, za dziwolągi i wysyłano do obozów koncentracyjnych, chociażby do Auschwitz! Owszem, autor o tym wiedział – dowódca dostaje opieprz za to, że nie zgłosił odpowiednim osobom faktu, iż ma w oddziale geja. Wykręca się jednak tym, że to były tylko niesprawdzone pogłoski. Jednak – w dalszej części książki – dowiadujemy się, że jeszcze jeden generał miał takie skłonności i tym bardziej nic z tym nie zrobiono! Co to ma być?! Ja się pytam, co to ma być?! Próba uczłowieczenia nazistów, którzy przymknęli w tej sytuacji oko na homoseksualizm żołnierza? Zwłaszcza, że Enkela podejrzewano o bycie jego kochankiem? Ludzie, błagam, słabo mi się robi. Rozumiem, ciekawy temat, ale… Ech.
Przyznam się szczerze, że jak przeczytałam pierwsze kilka zdań o Frinku, to w głowie zaświecił mi się ten oto napis:

Czym prędzej jednak się opamiętałam, w końcu nie czytam nazi opka*, tylko poważną książkę poważnego autora. Po kolejnych kilkudziesięciu stronach doszłam do wniosku, że słowo „poważny” średnio tu pasuje.
Ok, homoseksualizm odhaczyliśmy, czas na dziwne dialogi.
Ogólnie język powieści mi się podoba. Łatwy, przystępny, bez dziwnych wstawek (chociaż „rozgrzane do czerwoności powietrze” wzbudziło mój niepokój, jednak stwierdzam, że się nie znam i nie będę się tego otwarcie czepiać). Dialogi jednak były już dziwne. Postaci bowiem mówią bardzo współczesnym językiem i czytanie ich wymyślnych zdać było dla mnie dziwne. Nie znam się na polszczyźnie z okresu międzywojnia i drugiej wojny światowej, wiem tyle, co przeczytałam w najróżniejszych książkach, ale język bohaterów mi się nie spodobał. Miałam wrażenie, że autor wyrwał ich z dwudziestego pierwszego wieku.
Zmarnowanie dobrego pomysłu – uważam (podobnie jak wspomniana tutaj Paulina), że z tej książki dałoby radę wycisnąć jeszcze wiele ciekawych rzeczy. Rzecz się dzieje za szybko, bez szczegółów, akcja koncentruje się tylko na bohaterach i ich najbliższym otoczeniu (co samo w sobie wadą nie jest, ale liczyłam na coś więcej)… Mało powstania w powstaniu. To wycinek większej, nienapisanej całości i trochę szkoda pomysłu wg mnie.
Czemu więc ta książka została Chałą? Bo mogła być bardziej dopracowana. Plus pod koniec intrygi tak się plączą, że musiałam niektóre akapity czytać po trzy razy, by zrozumieć, kto kogo i dlaczego. Plus ten nieszczęsny homoseksualizm, który woła o pomstę do nieba.
Przy okazji wklejania linku do nazi opka zerknęłam na pierwszy akapit analizy i znalazłam tytuł jeszcze gorszej książki o IIWŚ. W jakiejś trochę dalszej przyszłości z pewnością napiszę o tym Chałę.
Wasza już mniej zarobiona
Cathryn

* legendarna już analiza kompanii z Niezatapialnej Armady Kolonasa Waazona, gdzie bracia Kaulitz (czy jak się tam to pisze) z Tokio Hotel zostali przeniesieni w realia okupowanego Krakowa i darzą się wielką, zakazaną miłością. Nie dałam rady – przeczytałam chyba jedną trzecią opowiadania i wyłączyłam przeglądarkę z hukiem.

Reklamy

Audiobooki.

Proszę koleżeństwa, nie wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale nadszedł czas, bym się czymś z Wami podzieliła.
Zaczęłam słuchać audiobooki.
Ja, urodzona czytelniczka! Tradycjonalistka, co woli dźwigać ciężkie tomiszcza na uczelnię, bo się nie może z nimi rozstać! Gorzej – zaczęłam słuchać i nie mogę przestać!
Już Wam wyjaśniam, skąd mi się to wzięło. Otóż zapragnęłam przeczytać Igrzyska śmierci – film mnie urzekł, co poradzę. I się okazało, że łatwiej to kupić, niż wypożyczyć – wszędzie jest na zamówienie. Żadne kontakty biblioteczne nie pomogą.
Z opresji wybawiła mnie koleżanka ze studiów, którą tu serdecznie pozdrawiam ^^ Olga mianowicie sprezentowała mi audiobook. Stwierdziłam „czemu nie?”, zgrałam sobie na komórkę kilka rozdziałów i zaczęłam słuchać.
I tak oto mnie wciągnęło. Dziś jestem po przesłuchaniu czterech książek i chcę więcej. Przy okazji zdążyłam sobie wyrobić wstępne zdanie o tego typu rozrywce.
Uważam audiobooki za genialny wynalazek, ponieważ:
1. Pozwalają osobom niewidomym zapoznać się z jakimś dziełem,
2. Można je słuchać w podróży bądź w drodze na stację,
3. Tak, jak książki pobudzają wyobraźnię,
4. Dzięki nim można ćwiczyć koncentrację.
Dlatego wypisałam zalety, ponieważ zdążyłam zetknąć się z twierdzeniem, że audiobook odmóżdża. Sorry, ale wprost przeciwnie – muzyka potrafi odmóżdżać, pozwala zapomnieć o świecie i odpłynąć gdzieś myślami w dal, audiobook z kolei działa jak książka i skupia uwagę słuchacza na sobie. Poza tym trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zrozumieć słowa lektora podczas np. spaceru z dworca Wileńskiego na przystanek autobusowy, kiedy po alei Solidarności ludzie jeżdżą jak durni.
Ostatnio zresztą miewam problemy z czytaniem książek papierowych, także możliwość słuchania sprawia, że jednak się z czymś zapoznaję i nie wpadam w kompleksy. ^^’
To teraz, co przesłuchałam. Na pierwszy ogień poszły Igrzyska śmierci, potem – po kolei, a jakże – W pierścieniu ognia, Kosogłos oraz (na otarcie łez po rozstaniu się z trylogią) Fight Club. Pierwsze trzy książki czyta Anna Dereszowska, Podziemny krąg natomiast przypadł Borysowi Szycowi.
Suzanne Collins, Igrzyska śmierci (The Hunger Games)

Dereszowska gra. Czyta z podziałem na role. Wczuwa się w to, co robi. Słowem – książka ją pochłania. W niektórych momentach miałam wrażenie, że się popłakała.
Pierwszy tom podobał mi się najbardziej – sama historia. Głowna bohaterka trochę mniej, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Nie koncentrowałam się aż tak na fabule, znałam ją w końcu z filmu – wielką niewiadomą wydały mi się następne części.
S.C., W pierścieniu ognia (Catching Fire)

Odkryłam, że mam w sobie naprawdę duże pokłady empatii – wzdrygałam się, kiedy Dereszowska krzyczała jako Katniss, zaciskałam dłonie, kiedy działo się coś dramatycznego, cieszyłam się z najdrobniejszej pierdoły i śliniłam, kiedy była mowa o jedzeniu – byłam jak zaczarowana. ^^
S.C., Kosogłos (The Mockingjay)

Tutaj nawet głos aktorki mi nie pomógł, albowiem zaspoilerowano mi zakończenie… Hańba tym, co spoilerują! O tym pisałam już tutaj. Niemniej jednak ciężko mi było rozstać się z głosem Dereszowskiej. Chciałam poszukać jakiejś innej książki, którą czyta, ale na Wikipedii znalazłam wzmiankę o Zmierzchu i mi się odechciało xD
Wspomniałam już o otarciu łez…
Chuck Palahniuk, Podziemny krąg (Fight Club)

Proszę Państwa, Szyc wymiata. Sprawił, że się zakochałam w książce, że cytaty z niej cały czas krążą mi po głowie, no po prostu full wypas. xD Również gra, ale w jaki sposób! Każda postać ma swój głos i swój sposób mówienia. W ustach Szyca najpopularniejsze cytaty nabierają innego, mocniejszego wydźwięku („Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki”). Mniodzio. Jak zostałam fanką filmu, tak teraz będę wielbić książkę.
Plany na przyszłość? Zaczęłam Golema Gustawa Meyrinka, ale ciężko się słucha (zdążyłam się przyzwyczaić do grania, nie do zwykłego czytania). Potem coś wymyślę. Jestem zachwycona na razie.
Tymczasem opuszczam Was i wracam do materiału na Chałę tygodnia. 😉
Wasza zasłuchana
Cathryn

Ciocia Żyd odpowiada edycja druga.

Pora na kolejną porcję dziwnych haseł, po których można znaleźć mojego bloga. 🙂
Piszę, bo mi się pierońsko nie chce uczyć na jutrzejszą kartkówkę, a czuję, że chcę zrobić coś pożytecznego. ^^ Tym razem będzie ich więcej: odkryłam, że z dnia na dzień przybywa mi materiału na tego typu notki, więc po co dawkować tak małe ilości…
Jedziemy!
Pytanie nr 1: najlepsze anime na świecie
Według mnie Sekaiichi Hatsukoi, ale męska część czytelników się na pewno ze mną nie zgodzi.
Pytanie nr 2: psy piasenka
Drogi Internauto, naucz się pisać po polsku, to raz. Dwa – YouTube podało mi coś takiego:

Pytanie nr 3: parodia animowana o conanie
Pisałam już kiedyś o tym. Co prawda, film nie jest animowany, ale zapewne usatysfakcjonuje niejednego z Was: Chała tygodnia: Conan Barbarzyńca 3D
Pytanie nr 4: plac zabaw dla papugi nimfy
Dla Heńka placem zabaw jest całe piętro mojego domu, zwłaszcza moje łóżko.
Pytanie nr 5: szkoła wydawała mi się…
…miejscem, gdzie można się czegoś nauczyć w komfortowych warunkach. Po pierwszych dwóch dniach podstawówki zmieniłam zdanie.
Pytanie nr 6: lśnienie siostry
To mnie rozbawiło! Moja Siostra lśni, kiedy zostanie pochwalona albo kiedy powie coś mądrego w towarzystwie.
Pytanie nr 7: comming out szczygła
Boże, przez chwilę myślałam, że Szczygieł przyznał się do bycia gejem, a to tylko tytuł rozdziału jego książki. Uffff.
Pytanie nr 8: polskie piosenki do śpiewania w czasie jazdy samochodem
Haaaaaa, mam pole do popisu! Kiedyś muszę napisać notkę o pijackich piosenkach. Przede wszystkim Beczka piwa Andrusa, jak również Ballada o baronie, niedźwiedziu i czarnej Helenie, Piłem w Spale, spałem w Pile oraz Ballada o jednym Błaszczykowskim. Ostatnio moim i Doroty hitem jest przedwojenny jeszcze szlagier Tylko we Lwowie.
Pytanie nr 9: jak się skończył film pocałunek wampira
Tym, że bohater grany przez Nicolasa Cage’a został przebity sztachetą.
Pytanie nr 10: dyplomacja w sprawie polish death camps
Dyplomacja polega na tym, że wszyscy się kłócą ze wszystkimi, a jakiekolwiek próby wprowadzenia ładu spełzają na niczym.
Pytanie nr 11: jak wstawić diakryt
Wreszcie mam okazję, by się zrehabilitować po paskudnej notce, napisanej na drugim roku – przez wstawianie symboli w Wordzie albo ustawienie sobie innej klawiatury. Wystarczy pogrzebać w opcjach językowych klawiatury, da się to zrobić.
Pytanie nr 12: czy świadkowie jehowy mogą oglądać anime
I HAVE NO IDEA! XD Ale pytanie jest zacne! Podejrzewam, że nie mogą.
Pytanie nr 13: skutki zawiania
Kark i barki cię napierdzielają jak jasna cholera i masz ochotę kogoś zwyzywać. Ewentualnie jesteś przeziębiony.
Pytanie nr 14: jak pisac po czesku w wordzie
Jak wyżej: ustaw sobie czeską klawiaturę, diakryty masz pod górnymi klawiszami numerycznymi (2 to ě, 3 to š, 4-č, 5-ř itd.).
Pytanie nr 15: anime czechy
Jedyny czeski akcent, jaki osobiście znalazłam, to były nawiązania graficzne do dzieł Alfonsa Muchy w Maria+Holic Alive.
Pytanie nr 16: wszystko o holocaust
Polecam wielką encyklopedię Holokaustu, którą można znaleźć w BUWie i która liczy sobie chyba cztery tomy. I jest po angielsku, ale w dzisiejszym świecie to chyba nie problem… ^^’
Pytanie nr 17: ladislav fuks śledztwo prowadzi radca heumann fabuła
Rzecz polega na tym, że syn tytułowego radcy rozwiązuje zagadkę morderstw młodych ludzi. Jak nie lubię kryminałów, tak Śledztwo… czytało mi się fantastycznie; uwielbiam Fuksa i tyle.
Pytanie nr 18: podoba mi się starsza siostra
To masz problem. Zalecam odczekanie jakiś czas, w skrajnych przypadkach spotkanie z psychologiem to nie jest zły pomysł.
Pytanie nr 19: konwersja na judaizm
Trudna w tym kraju jak jasna cholera, o ile nie ma się żydowskich korzeni. Jak się ma i można je udowodnić, to konwersja idzie jak po masełku. Wiem, kiedyś o tym czytałam (z czystej ciekawości).
Pytanie nr 20: co można znaleźć w szmateksie
Cuda. Ciuchy, buty, biżuterię, książki, śmieszne rzeczy, które są potrzebne do życia jak powietrze, a to wszystko za przysłowiowy bezcen.
Pytanie nr 21: czy w sklepie ze zdjęciami w kauflandzie mozna zrobić koszulkę z własnym nadrukiem
I have no idea, ale pewnie można, jak w każdym zakładzie fotograficznym.
Pytanie nr 22: dlaczego internet zalany jest kucykami
Z takich samych powodów, jak słodkimi dziewczynkami z anime i kotkami – bo to urocze, kolorowe, słodkie, niewinne i można to przerobić według zasady 34. Dobra, kotki może niekoniecznie…
Pytanie nr 23: filmy związane z obozami koncentracyjnymi
Zależy, czy stricte o obozach, czy o Holokauście z obozami w tle. Jeśli chodzi o tę pierwszą opcję, polecam przede wszystkim Ucieczkę z Sobiboru, potem Pasażerkę, Listę Schindlera, Życie jest piękne oraz paradokument Sąd nad Bogiem.
Pytanie nr 24 kto zagrał janusza korczaka w filmie „korczak” plus korczak o czym jest film
Primo: Wojciech Pszoniak (istnieje taki serwis jak filmweb.pl, tam można znaleźć nazwiska i wszystko, co człowieka interesuje w tematyce filmowej).
Secundo: A o czym ma być, jak nie o Januszu Korczaku!? xD
Ludzie są rozbrajający.
Pytanie nr 25: gangnam style po czesku
Słyszałam jedną przeróbkę, brzmi beznadziejnie, wygląda beznadziejnie i ogólnie nie polecam. Polskie są lepsze.
Pytanie nr 26: jaka wodka byla w filmie ciacho
Nie wiem, byłam skupiona na powstrzymywaniu wymiotów.
Pytanie nr 27: czy nimfa sra latając po mieszkaniu
JAK JASNA CHOLERA.
Pytanie nr 28: k-on czy jest to lesbijskie anime
Boże broń, nie. To lekkie, łatwe i przyjemne anime, które mnie czasem irytowało, ale to tylko moje odczucie.
Pytanie nr 29: co zrobic jak papuga chce cie dziabnąć
Przestać ją denerwować.
Pytanie nr 30: durne anime dla dorosłych
Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to Oruchuban Ebichu – o chomiku, który jest pomocą domową i stara się pomagać swojej właścicielce, co mu średnio wychodzi. W międzyczasie zmienia się w Ebichumana, seksualnego zbawcę. xD
Pytanie nr 31: co dla człowieka daje papuga
Papuga daje człowiekowi możliwość zdenerwowania się i powrzeszczenia, poza tym trzeba co i rusz sprzątać otoczenie, kupować jedzenie dla ptaka i pilnować się, by na niego nie nadepnąć, kiedy spaceruje po dywanie, czyli mamy rozrywkę.
Pytanie nr 32: gdzie papużka ma uszy
W przypadku nimfy są pod pomarańczowymi piórkami po bokach głowy (tam, gdzie są „policzki”).
Pytanie nr 33: czy żydzi piją kawę
Zacytuję Żyda: tak, Arabikę. xD
Napracowałam się.
Wasza zarobiona
Cathryn

Chała tygodnia – „F*CK IT” by DODA i Fokus.

Co poniektórzy mogliby uznać, że Chały tygodnia stają się synonimem pójścia na łatwiznę, ponieważ piszę o teledyskach. Wszystkim tym, którzy tak myślą, pragnę zakomunikować, że są w błędzie. Ta piosenka (wraz z teledyskiem) jest CHAŁĄ MIESIĄCA, ale nie prowadzę takiego cyklu, więc tytuł Chały tygodnia musi wystarczyć.
Notka jest dedykowana Zuzi Makarewicz, ponieważ na jej imprezie urodzinowej zapoznałam się z niżej opisywanym materiałem. 🙂
Przed przeczytaniem notki zalecam zapoznać się z teledyskiem, jeśli ktoś nie ma ochoty, to mu się nie dziwię… Ale pewnie nie zrozumie, czemu po tym jeżdżę. 😛

Lubię Dodę. Nie wstydzę się do tego przyznać. Lubię jej głos, lubię, jak śpiewa, uważam, że ma talent i powinna go rozwijać. Co prawda, sposób rozwoju talentu już nie jest zbyt ciekawy, ale mniejsza. Cały czas w nią wierzyłam, mimo, iż wszyscy wokół po niej jeżdżą, krytykują i ogólnie mówią złe rzeczy.
Wierzyłam do ostatniego piątku.
***
Moi drodzy, kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę, zrozumiałam… dwa słowa. Może trzy. To jest tak niewyraźnie śpiewane, że zatraca w ogóle funkcję piosenki (przekazywanie konkretnej treści w sposób artystyczny). Musiałam się posiłkować tekstem, co uznaję już za pożałowania godne.
Piosenka opowiada historię nieszczęśliwej miłości piosenkarki z rozdwojeniem jaźni i ekshibicjonizmem oraz bliżej nieokreślonego faceta, który w piosence pojawia się jedynie po to, by spuścić komuś łomot bądź namiętnie obściskiwać swoją panienkę. Brzmi zachęcająco?
Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy w sklepie spożywczym sprzedawca przyłapuje Dodę na kradzieży alkoholu, poniewiera ją (w tym momencie odezwały się we mnie zwierzęce instynkty i zaczęłam skandować „ZABIJ JĄ!”), zostaje spacyfikowany przez przyglądającego się całej sytuacji Fokusa, który następnie zwiewa wraz z Dodą na motocyklu. Brzmi tandetnie i tandetnie wygląda, zwłaszcza, że Doda się wdzięczy jak jasna cholera i w nie wiadomo jakim celu. Dodatkowe zamieszanie wprowadzają słowa piosenki, które idą tak:

Chodż tu bliżej, mówię tu chodż
Potem wyliżę cię niżej ty suko
No chodź tu, mówię ci, że chodź tu i usiądź
Ty świrze, najwyżej powiem ci to na ucho
Nic ci nie będzie, siadaj, opowiadaj
Czemu kiedy jestem tutaj nadal latasz jak Okęcie?
Przesada, my jesteśmy na zakręcie, nie wyrabiam
My oznacza ja i ty i twoje pierdolnięcie
Odpadam, gdzie ty idziesz gdy do ciebie gadam?
Żenada, jesteś w błędzie, Doda tobą włada
Zasada: z góry zakładam, że dzisiaj nie będziesz
Kładła się obok mnie, w nocy będziesz wszędzie
Nie zjadłaś ze mną nic, ja wstaję – ty śpisz
Wstajesz, musisz iść, pytam kiedy będziesz
I trzaskają drzwi odpowiadając mi
Prędzej ściągnę cię do domu na torrencie

Moje umiejętności tekściarskie pozostawiają wiele do życzenia, ale PRZYSIĘGAM, napisałabym lepsze słowa. Z tej zwrotki wynika, że partner nie szanuje swojej partnerki, ona nie szanuje jego, nie mogą ze sobą wytrzymać, ich związek jest na zakręcie… I wielki, wielki bełkot. Serio, można to ująć inaczej. Po zrozumieniu, co Fokus mamrocze, wcale nie polubiłam piosenki, wprost przeciwnie.
W refrenie słyszymy głos kobiety, bohaterki historii, która nie umie myśleć o niczym innym niż o seksie. Przy czym jeszcze nawołuje do tego, by ktoś rozchylił dla niej… dla niego… nogi. Rozchylanie nóg przez mężczyznę średnio ma sens, ale co kto lubi…

Fuck it! Fuck the love if you can
All the rest will come again
Open your legs for me
Fuck it! Fuck the love if you can
All the rest will come again
Open your legs for me

Dalsza zwrotka nie zapowiada się zachęcająco:

Nie mogę powiedzieć, że się słodko złościsz
Ale kocham taką ciebie kiedy niszczysz tych gości
Niekiedy mam dość i nie wierzę, jest krucho
Mamy w kuchni latające talerze jak UFO
Po co były nam te wszystkie wyznania miłości, suko?
Jesteś pojebaną dupą
Czy mówi to coś ci? Nie nadążam za tobą
Jesteś sobą czy Dodą? Jesteś jedną osobą
Przyjmij to do wiadomości, tak się dłużej nie da
Pędzisz ku wolności, nikt cię nie wyprzedza
W twojej nieobliczalności odpada w przedbiegach
Pościg w gotowości, co ci może odjebać
Niereformowalna, zmienna, niestabilna,
W nerwach łatwopalna, chwilę potem zimna
Momentalna przemiana totalna, w chwilę inna
Chwilę normalna, za chwilę niekompatybilna

Ten związek jest patologiczny. Ona wariatka, nadająca się do leczenia psychiatrycznego, on naiwny obserwator wydarzeń, nieumiejący wyrazić w słowach innych niż wulgarne swoich uczuć.
I tu pada pytanie: co autor miał na myśli, pisząc utwór?
Odpowiedź: stworzyć komercyjny przebój, gdzie jest dużo bluzgów, jeszcze więcej nagości i znana piosenkarka, machająca włosami i biustem.
Strona techniczna: wszechobecny róż, cekiny, ubrania, których za Chiny Ludowe bym nie założyła, ogólnie znaki rozpoznawcze Dody. Niestrawne i wywołujące ból głowy.
Utwór F*ck It nie ma żadnej wartości estetycznej, przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy i zastanawiam się, po jaką cholerę ludzie tego słuchają. To przemielona papka, której nie da się przyswoić i do której można co najwyżej popląsać przez chwilę po pijaku.
Jakieś zalety, ciekawe momenty? Owszem – przewińcie teledysk do końca i puśćcie sobie ostatnie czterdzieści sekund. Scena jest naprawdę fajnie zrealizowana, podobało mi się zwolnione tempo i latające pióra. 🙂
To tyle. Załamałam się. Na przyszły raz postaram się przygotować bardziej ambitny materiał, ale studia cały czas walą mi kłody pod nogi i nie wiem, czy się wyrobię. ^^’
Wasza ździebko zakatarzona
Cathryn

Moja Siostra a kolejne ciąże (plus garść głupot).

Tęsknię za Olką. Nie ma jej. Mieszka u narzeczonego. Nie mam o czym pisać.
Zaraz… Jak to „nie mam”? Ostatnio mi się nazbierało materiałów, mogę się z Wami podzielić.
Na początku o ciążach – pamiętacie zapewne, jak kiedyś pisałam o cudzej ciąży. Teraz będzie… Różnie. ^^ Ale po kolei: Ola podzieliła się dzisiaj ze mną wieścią, że nasza wspólna znajoma jest „przy nadziei” i nic jej o tym nie powiedziała. Nieładnie! Takimi rzeczami trzeba się dzielić! Zwłaszcza, że przed Moją Siostrą nic się nie ukryje. 😛
Dalszy temat: ostatnio przypomniała mi się moja pierwsza „ciąża z plotki”. Minęły od niej dwa lata z okładem i jakoś nikt mnie w nową nie wpędził…
Dla niewtajemniczonych skrót wydarzeń: dwa lata temu dowiedziałam się, że będę miała dziecko. A musicie wiedzieć, że dowiedziałam się jako ostatnia… Po moim ogólniaku krążyła plotka, że wpadłam. Fantastycznie. xD Jeśli miałabym robić sobie listę rzeczy, które mnie bardzo zdziwiły, ta byłaby w pierwszej piątce. Całą historię znajdziecie na starym blogu —> tutaj. Najlepsza była, oczywiście, reakcja Olki, która się zaśmiała gromko i rzekła do mnie:

Dziecko, mnie już pięć razy pomawiano i podobno każdą ciążę usunęłam.

Tyle z tematów ciążowych.
***
Rozmowa na Facebooku, krótko po publikacji notki o Balbinie:

Ola: kupilaś mysz?
Cath: już dałam Balbinie
Ola: Ty a może ja bym chciala jakoś wyglądać w oczach innych, a Ty zamieszczasz moje kompromitujące zdjecia
Cath: kiedy nie mam innych zdjęć
weź przestań, i tak masę ładnych wrzucam
Ola: no wygladam jak debil na tych zdjeciach
Cath: dobrze wyglądasz
Ola: to mozemy sie na sesje umówic
Cath: to usunę zdjęcia, gdzie ci twarz widać
pasuje?
Ola: jak debil
nie no daj sobie spokj
Cath: xD
Ola: jakbym cie tak nie lubiła jak lubie to bym Ci przywaliła
to pewne
ja znajde Twoje jakies głupie
i też zamieszcze
i bedziemy kwita:)

Zabije mnie za to, ale trudno. xD
***
Siostra zapałała wielką miłością do pewnej brytyjskiej pisarki…wróć…do jej twórczości i, oczywiście, molestuje mnie, bym nawiedzała bibliotekę przynajmniej raz na tydzień. Z racji tego, że studia nie dają mi żyć, jestem zmuszona jej odmawiać (poza tym sama nie nadążam ostatnio z czytaniem, przerabiam po pięć książek naraz i dodatkowo słucham audiobooka), przez co popadamy w konflikty. Słuchajcie, cieszę się, że czyta, jak miałam praktyki, co i rusz jej coś przynosiłam, ale teraz nie mam głowy do czytania na bieżąco z wypożyczaniem i potem są problemy xD
Jako bonus macie zdjęcie Uzi – jeszcze się tutaj nie pojawiła, a kiedyś musi. Ukochany pies Olki, wzięty przez nią z ulicy i kochający ją do szaleństwa. Niedługo napiszę coś o Uzinkovej 😉


Wasza styrana
Cathryn

Ciocia Żyd odpowiada, czyli o tym, jak można znaleźć mojego bloga. :)

Moi drodzy. Jestem styrana jak koń po westernie – zabawiłam się przez jedną noc w bycie prawdziwą studentką i udało mi się nawiedzić w Warszawie aż dwie imprezy. Zapamiętajcie, albowiem jest to ważne wydarzenie w moim życiu. Nigdy wcześniej tak nie balowałam. Jednak, jak zapewne wiecie, każda impreza musi mieć jakieś skutki: mnie na przykład trochę pobolewa głowa i strasznie bolą nogi. Ledwo chodzę. Nadwyrężyłam je sobie, biegnąc na stację i potem tylko pogłębiałam swój stan. Dzisiaj więc mam dzień rekonwalescencji i mam zamiar zajmować się wszystkim, tylko nie studiami.
Dlatego zrealizuję teraz pomysł, na który wpadłam kilka dni temu. Otóż zauważyłam, że ludzie często znajdują mojego bloga poprzez wpisywanie jakichś haseł w wyszukiwarce. Często są tak absurdalne, że się łapię za głowę podczas czytania. Postanowiłam zrobić coś w stylu „kącika porad” i zabawić się w odpowiadanie na zadawane wujkowi Google’owi pytania, dzięki którym różni nieszczęśnicy mieli okazję poznać moje wypociny. Jedziemy! Zachowana pisownia oryginalna.
Nie wszystkie hasła mają formę pytań, ale nie chciałam ich zbytnio modyfikować.
Pytanie nr 1: tak w jidysz
Zacznijmy od czegoś poważniejszego. Zrobiłam research i znalazłam coś takiego:
אַזוי (używany do podkreślania cechy przysłówka i przymiotnika)
= w ten sposób
natomiast יאָ jest to wyraz służący do udzielania odpowiedzi twierdzącej na pytanie zaczęte od słowa czy; potwierdzenie czegoś.*
Pytanie nr 2: kto wymyślił logo euro 2012
Cytuję za Wikipedią: Symbole, znaki i logotypy zostały zaprojektowane przez portugalską agencję reklamową Brandia Central, która od lat jest związana z UEFA.
Pytanie nr 3: oddawaj mój czołg !
Wnioskuję, że ktoś szukał informacji o naszym czołgu – chcemy czołg z powrotem! A, właściwie to nie jest pytanie… xD
Pytanie nr 4: gaumardzos prawda
Słucham?
Pytanie nr 5: kto wymyslil koko euro spoko
Pytanie zadawane bardzo często w okresie Euro 2012. Powiem szczerze: nie mam pojęcia, ale chciałabym wiedzieć, co jarał.
Pytanie nr 6: rudy kot miejski znak kultury
Pierwsze, co mi się nasuwa, to Gdańsk.
Pytanie nr 7: dziewczyny przy drodze na ukrainie
ŻE CO?! Skąd mam wiedzieć, gdzie stoją lub co innego się dzieje z dziewczynami przy drodze na Ukrainie? xD
Pytanie nr 8: jak można zachęcić do przeczytania lektury oto jest kasia
Siłom i godnościom osobistom.
Pytanie nr 9: nagie osiemnastki
Najlepsze hasło świata. Ni cholery nie wiem, gdzie pisałam o nagich osiemnastkach – osobiście wolę starsze.
Pytanie nr 10: mlp wstydzisz się przyznać
Umarłam xD Nie, nie wstydzę się przyznać, że nie oglądałam. xD
Pytanie nr 11: skała urlu
Słucham? XD
Pytanie nr 12: pościel ze zmierzchu
No tego to się, kurde, nie spodziewałam. Słyszałam o pościeli z MLP, ale nie ze Zmierzchem. Ponownie poczyniłam research i znalazłam coś takiego:

Pytanie nr 13: film eksperymentalny o holokauście
Diamenty nocy. Stanowczo. Utwierdziłam się w tym przekonaniu, oglądając ten film ze dwadzieścia parę razy.
Pytanie nr 14: zrób sobie raj streszczenie
Bardzo znana książka Mariusza Szczygła, pierwszego czechofila RP, zawierająca w sobie teksty różnej treści, ale trzymające się tematyki Republiki Czeskiej. Książka, której bohemiści nie mogą używać w pracach naukowych, bo inaczej zostaną zlinczowani.
Pytanie nr 15: teksty na odzywki
Znany wołomiński skrót WZR można rozwinąć jako Wołomin zawsze razem lub Weź zamknij ryj. Co kto lubi.
Pytanie nr 16: moje wrażenia z muzyką chopina
Zajebista. xD
Pytanie nr 17: kiedy byłem w trzeciej klasie gimbazy
Kiedy sama kończyłam gimnazjum, zmieniła się dyrekcja ze znośnej na nieznośną, upiekło mi się noszenie mundurków i nie miałam chęci do nauki na egzamin. O.
Pytanie nr 18: imię kotki w tytule książki hrabala
Auteczko (cz. Autíčko).
Pytanie nr 19: ukłon na zakończenie tańca
Pochyl się gwałtownie, zamieć włosami podłogę i wykonaj telemarka.
Pytanie nr 20: hello oooo tekst
Heloooo, my friend, you need sunglases? Albo to inna bajka.
Na dzisiaj wystarczy, mam tego jeszcze ze dwa razy więcej, starczy na kolejną notkę.
Wasza nucąca pod nosem „helooooooooł”
Cathryn

*Za: http://pl.glosbe.com/yi/pl/

Chała tygodnia – spoilery.

Proszę państwa, wkurzyłam się.
Wręcz podirytowałam.
Co poniektórzy wiedzą, że zaczęłam swoją przygodę z audiobookami (o tym powstanie osobna notka w niedalekiej przyszłości). Dzisiaj skończyłam słuchać W pierścieniu ognia, drugi tom trylogii spod znaku The Hunger Games i zachciało mi się więcej. Co gorsza, zachciało mi się teraz, zaraz, NATYCHMIAST, bo muszę wiedzieć, jak się to wszystko dalej potoczyło. Na szczęście, trzeci tom miałam w domu i tylko czekał, aż go przerzucę na telefon komórkowy.
W trakcie przerzucania zerknęłam na oceny książki na lubianym przeze mnie portalu LubimyCzytać. O, dobre są, autorka nie zmarnowała pomysłu. Ki diabeł mnie podkusił, by spojrzeć na opinie…
Jedna z obserwowanych przeze mnie użytkowniczek zdradziła zakończenie cyklu*.
CHOLERA JASNA!!!
Za taką zbrodnię powinno wymierzać się kary!!!
A teraz na poważnie.
Proszę ja Was, zdaję sobie sprawę z tego, że często spoileruję. Staram się jednak robić to za zgodą rozmówcy („I tak pewnie nie przeczytasz, bo Cię to nie interesuje”, potem czekam na potaknięcie i zaczynam mówić), innymi słowy – pracuję nad sobą. Bardzo często mam problemy, ponieważ za bardzo się czymś ekscytuję i rozpaczliwie usiłuję podzielić się swoimi uczuciami ze światem, a co za tym idzie – z ludźmi wokół. Bardzo pomagają mi zajęcia na uczelni, które wymagają spoilerowania (na przykład seminarium, gdzie nie ma żadnych świętości czy wstęp do literatury jidysz), mogę się na nich wyżyć i opowiedzieć o tym, dlaczego opowiadanie Altera Kacyzne pt. Swaty w Parczewie mi się podobało. Oj, bardzo mi się podobało, ale o tym innym razem. Eniłej: staram się, bo wiem, jak bardzo psuje to humor innym.
A co poniektórzy uwielbiają spoilerować i patrzeć, jak ludzie cierpią.
Dzisiaj sama zabawię się w takiego kogoś i chamsko umieszczę obrazek z masą spoilerów. O!

Nie powinno się zdradzać zakończeń. To wywołuje raka i choroby serca… A przede wszystkim ciężką kurwicę. Co innego, jak coś jest dziełem masowym, masa ludzi się interesuje danym zagadnieniem (typu Harry Potter, Władca Pierścieni czy Zmierzch): tutaj ciężko się ustrzec przed wyjawieniem ważnego wątku albo zakończenia.
Mnie czasem spoiler motywuje: jestem ciekawa, jak dany wątek został pokazany. I co z tego, że znam zakończenie… Tak miałam z Grą o tron (mówię o serialu), kiedy Kuba opowiadał mi o Daenerys (która jest moją ulubioną postacią btw.) – ciekawość mnie dosłownie zżerała. _^_
Skąd się w ludziach bierze złość na spoilery? W moim przypadku z tego powodu, iż zazwyczaj sięgam po jakieś dzieło, by się rozerwać, poznać coś nowego i cieszyć się z faktu odkrywania coraz to nowszych pomysłów autora. A kiedy mam coś podane na tacy, odechciewa mi się zgłębiania dalszej treści. Też tak macie?
Eniłej: zdenerwowałam się dzisiaj i dziękuję różnym osobom za pocieszanie mnie (w tym mojej mamie, która kompletnie nie rozumie, czemu się jaram tą trylogią).
Wasza zarobiona
Cathryn

* I na dodatek to zakończenie ni cholery mi się nie podoba. No dobre, może trochę…