Film „Korczak” jako upamiętnienie postaci Starego Doktora.

Rok 2012 został ogłoszony rokiem Janusza Korczaka. Siedemdziesiąt lat temu mianowicie odjechał transport z Warszawy w kierunku obozu zagłady Treblinka, a w transporcie tym znajdował się doktor Janusz Korczak (Henryk Goldszmit), wybitny pedagog, wychowawca i pisarz żydowskiego pochodzenia. Zresztą, nie muszę chyba Wam tej postaci przedstawiać; ostatnio o Doktorze zrobiło się głośno m.in. właśnie przez ogłoszenie roku Janusza Korczaka, kolejne publikacje na jego temat i to, że przy różnych okazjach się o nim przypomina. To jednak za mało! Korczak staje się powolutku postacią pomnikową, postrzega się go jedynie przez pryzmat tego, że zdecydował się pojechać ze swoimi wychowankami na śmierć (tak na przykład widzą go ludzie w wieku moich rodziców – zajmował się sierotami i wraz z nimi, kolokwialnie rzecz ujmując, „poszedł do gazu”), a rzadko przez to, że zastępował tym dzieciom rodziców oraz napisał wiele świetnych tekstów, które weszły też do kanonu lektur szkolnych (mówię tu o powieści dla dzieci Król Maciuś Pierwszy). Skoro mamy okazję, zastanówmy się przez chwilę, jak inaczej można o nim opowiedzieć. Czy można pokazać go w sposób odbiegający od gloryfikacji, jako człowieka z krwi i kości? To nie lada wyzwanie.
Tegoż wywzwania podjęli się Andrzej Wajda i Agnieszka Holland, twórcy jednego z lepszych filmów o Holokauście, jaki widziałam w życiu. Mam na myśli film Korczak z 1990 roku (a więc prawie mojego równolatka!). O Korczaku napisano już wiele i książek, i artykułów, a nie od dziś wiadomo, że za pomocą filmu można opowiedzieć zupełnie inną historię.

Sprawy techniczne w telegraficznym skrócie: jak już wspomniałam, film pochodzi z 1990 roku, kręcono go w Warszawie i Łodzi*; jest czarno-biały (przy czym ma się wrażenie, że ogląda się naprawdę stary film. Nie to, co przy Liście Schindlera ^^’). Rolę główną gra Wojciech Pszoniak. Za reżyserię odpowiada Wajda, za scenariusz – Holland, a za muzykę Wojciech Kilar (brawa dla tego pana!!!). Czas akcji: lata 1939-1942.
Na pierwszy plan, oczywiście, wysuwa się postać Korczaka, grana przez fenomenalnego Wojciecha Pszoniaka. Wiecie, czemu? On bowiem sprawił, że Stary Doktor był jak żywy! Okazuje się, że ten wybitny pedagog nie był uosobieniem spokoju i dobroci do końca, w sposób wręcz przesadzony – już na samym początku widzimy, na co było tego człowieka stać. Korczak Pszoniaka był impulsywny, potrafił ostro zareagować w sytuacji bardzo stresowej (jednak nie tej wywołanej przez dzieci). Innymi słowy – kiedy trzeba było, potrafił na kogoś ostro nawrzeszczeć i go zwymyślać! Byłam bardzo zdziwiona, jak obserwowałam proces przemiany Korczaka z człowieka szczebioczącego o audycjach radiowych, które mogłyby prowadzić dzieci w człowieka agresywnego, który krzyczał na swojego pracodawcę (z przyczyn zrozumiałych, oczywiście – został zwolniony z powodu panoszącego się wszędzie galopującego antysemityzmu). Dodatkowo ekspresja uczuć została zwielokrotniona dzięki świetnej grze aktorskiej Pszoniaka. Takiego Korczaka można się w pierwszej chwili przestraszyć.

Dalej obserwujemy go już jako wychowawcę i opiekuna sierot żydowskich. Powiem szczerze – tacy ludzie już nie chodzą po ziemi. Nie wierzę w to. A jeśli chodzą, to nie zajmują się sierocińcami. Wajda pokazuje Korczaka jako człowieka, który potrafił zakrzątnąć się wokół dzieci, pomóc im w rozwiązywaniu problemów, przyciągnąć ich uwagę i sprawić, że te go mogły pokochać jak rodzica. Mimo, iż wiedziałam, co się z Goldszmitem stało, podczas seansu cały czas miałam nadzieję, że jednak zdarzy się cud i ten dobry człowiek ocaleje. Tak się nie stało.
W filmie mamy do czynienia z sierocińcem idealnym – zgranym organizmem, który większość swoich potrzeb zaspokaja sam (począwszy od gotowania i sprzątania przez robienie mebli, na nauce kończąc). Korczak jako dyrektor domu dziecka był nie tylko urzędnikiem, był też wychowawcą, nauczycielem i (co mi przyszło na myśl w którymś momencie) taką kwoką, co to dba o własne kurczęta. 🙂 Dla dzieci był gotów poświęcić wszystko i wszystko zorganizować (wystarczy spojrzeć na sceny w getcie, gdzie zdobywa jedzenie różnymi drogami).

Korczak był człowiekiem, któremu do szczęścia wystarczyła tylko obecność dzieci, możliwość opiekowania się nimi. W tym filmie widać to jak na dłoni: do jednej z najbardziej rozczulających scen należy wg mnie ta, kiedy Korczak wchodzi do sali z dziećmi i zaczyna z nimi bawić się w pociąg. Pszoniak wyodrębnił te cechy Starego Doktora, które określały go najbardziej: nie potrafił przejść obojętnie obok krzywdy dziecka (zarzekał się, że nie przygarnie dzieci z drugiego sierocińca w getcie, ale wcześniej do gromadki jego sierot dołączył mały Szloma), interesował się nawet najdrobniejszymi problemami swoich podopiecznych (tym, że ktoś próbuje handlować mleczakiem, który mu jeszcze nie wypadł, tym, że ktoś się boi i tym, że ktoś cierpi z powodu złamanego serca). Zastępował tym sierotom nie tylko rodziców: sprawił, że inne dzieci stały się ich rodzeństwem, a wychowawcy – krewnymi.
Wierny swoim przekonaniom i kochający sieroty jak własne dzieci, nie zgodził się ukryć po aryjskiej stronie i na początku sierpnia 1942 roku poszedł wraz z dziećmi na Umschlagplatz, skąd zabrał go pociąg do Treblinki.

Wędrówka mieszkańców Domu Sierot w kierunku placu załadunkowego jest tutaj pokazana w sposób niezwykle sugestywny, wywołujący w widzu skrajne uczucia (strach w różnych postaciach) i jest wg mnie jedną z najlepszych scen tego filmu. Można poczytać o tej „ostatniej podróży”, ale co innego jest, kiedy się zobaczy coś takiego, kiedy ujrzy się Pszoniaka prowadzącego gromadkę dzieci za esesmanami.
Osobiście dziękuję Andrzejowi Wajdzie za niepokazanie tego, jak transport dociera do Treblinki, ale zakończenia tutaj i tak nie opiszę. Uważam, że ten film trzeba znać i należy samemu zinterpretować ostatnią scenę.
Czy Wajda spełnił swoje zadanie i upamiętnił postać Janusza Korczaka? Uważam, że tak. Udało mu się to w stu procentach. Raz, że odbrązowił go i pokazał z jak najbardziej ludzkiej strony, dwa, że udowodnił, iż same słowa nie są tyle warte, co próba filmowej rekonstrukcji wydarzeń z ostatnich lat życia Starego Doktora. Jednak (zawsze musi się znaleźć jakieś „ale”) można też powiedzieć, że niektóre sceny to było zagranie pod publikę (chociażby to, że dzieci niosły w drodze na plac sztandar, czego w zeznaniach jednego ze świadków nie ma, ale w końcu jakie to ma znaczenie…). Korczak Wajdy jest ludzki. Nie możemy powiedzieć, że nie ma żadnych wad – unosi się gniewem, w chwili wielkiego zdenerwowania upija się, jest porywczy i nie dba o własne życie – ale te wszystkie rzeczy sprawiają, że jest nam bliższy. Bardziej bliski niż rząd pomników, niż masa publikacji. Filmy o takich osobach powinny powstawać i mam nadzieję, że będą powstawały.
Korczak był polskim kandydatem do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, ale w końcu nie został nominowany. Szkoda.
Na zakończenie dodam jeszcze, że Korczak pojawia się również w innym filmie, a mianowicie w Dzieciach Ireny Sendlerowej. 🙂
Śmieję się, że razem z Moją Siostrą zajmujemy się Korczakiem – jak od strony żydowskości, działalności w getcie oraz śmierci, a Ola się o nim uczyła na studiach pedagogicznych. 🙂
Tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że notka nie jest za długa i że nie przynudzałam.
Wasza zastanawiająca się, czy napisze dwa rozdziały licencjatu w tydzień
Cathryn
P.S. Notka ta została przeze mnie zgłoszona do konkursu „Blogerzy dla Korczaka” w ramach krzewienia pamięci o Starym Doktorze (kto jak kto, ale ja musiałam wręcz wziąć udział w tym konkursie, żydołaka nie mogło zabraknąć ^^). Link do konkursu macie podany poniżej wraz z banerem 🙂
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/1081/blogerzy-dla-korczaka—konkurs

P.S.2 Screeny z filmu są mojego autorstwa.

*Za: http://www.filmweb.pl/film/Korczak-1990-1128

Reklamy

4 thoughts on “Film „Korczak” jako upamiętnienie postaci Starego Doktora.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s