Ogólny zapierdziel i co u Mojej Siostry.

Z racji tego, że na każdym kroku uczelnia usiłuje mi udowodnić, że trzeci rok to nie sielanka i trzeba zapierniczać, postanowiłam troszkę odsapnąć i napisać notkę o Mojej Siostrze. Dawno nic nie było w końcu.
Otóż Moja Siostra została twarzą sklepu, w którym pracuje (mowa o jednym z punktów ECCO). Czemu akurat ona? Bo w swej niezmierzonej zajebistości i w akcie wielkiej łaski zdecydowała się udostępnić masom niewiernych i kupujących buty na Marywilskiej (chciało się napisać „na stadionie”…) swe oblicze, by i na nich spłynęła jej wspaniałomyślność i błogosławieństwo.
A tak naprawdę to nikt nie chciał się zgłosić do zdjęcia, a Siostra uznała to za świetną zabawę. Oto efekty:

Fajne zdjęcie, prawda? Jestem z Olki dumna i się chwalę wszędzie fotką. ^^
Życie jednak różowe nie jest. Mimo mojego oceanu miłości do Siostry zirytowałam się na nią po powrocie do domu.
Widzicie, kiedy ja idę do jej pokoju i cokolwiek pożyczam, zostawiam wszystko inne tak, jak było i czasem sprzątnę nawet jakiś kubek po kawie.
Kiedy Olka korzysta z czegoś u mnie (często jest to laptop), muszę potem kwadrans po niej sprzątać.
Dzisiaj zastałam stertę upranych rzeczy do rozłożenia, otwarte dwie szuflady, książki walające się na biurku, płyn do zabijania pasożytów u papug obok sterty książek i leżący na pufie zdjęty obrazek ze ściany.
Rozumiem wszystko poza obrazkiem.
Do tej pory mi nie wyjaśniła, czemu ten obrazek jej przeszkadzał i go zdjęła. Założenie go trwało kilka sekund, ale poczucie niesamowitego zdziwienia pozostało i nie daje mi spokoju.
A mnie się ktoś czepia, jak rano zostawię w łazience piżamę…
Poza tym to Siostra jest dla mnie teraz chodzącą zagadką – nie wiem, kiedy raczy nas zaszczycić swoją obecnością i na ile czasu planuje zostać. Niby mieszka u narzeczonego, a widzę ją raz, dwa razy w tygodniu, witającą mnie z uśmiechem i pytającą, czy umyję gary*. Nie przeszkadza mi jej obecność, ale zdążyłam się przyzwyczaić do kilku rzeczy i jej przybycie oznacza nic innego, jak chaos.
Będzie jednak z Siostry pożytek, bo ktoś musi mi dać notatki z filozofii, ponieważ czuję, że przyjdzie mi zwariować na tym wykładzie.
Wasza zagubiona, marudząca i nadrabiająca książki
Cathryn
P.S. (dopisany po godzinie) Publikację notki opóźniła mi sama Moja Siostra, ponieważ przyszła na ploty i dowiedziałam się m.in.:
– że ludzie, którzy olewają studia są durni,
– że ludzie, którzy jedzą sushi, krewetki i inne wynalazki są durni,
– że obowiązek robienia lektoratu na Znanej Warszawskiej Uczelni jest durny,
– że w życiu nie zjadłaby dzika, sarny, jelenia i innych takich zwierząt, bo nie i koniec,
– że kiedyś jadła sushi, rozwijając je i zeskrobując ryż (nie wiedziała, jak się je).
Masa atrakcji xD
C.R.

* Nie zawsze się mnie o to pyta, to jeden z jej stałych tekstów

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s