Chała tygodnia – „Ciacho”

Doszłam do wniosku, że jeśli kiedykolwiek będzie mi brakowało materiału na Chałę tygodnia, to wejdę na Filmweb, sprawdzę listę polskich filmów z ostatnich trzech do pięciu lat i coś wybiorę. Polacy, why are you doing this?! Dlaczego powstają u nas tak badziewne filmy?!
Po kolei.
Seans Ciacha wyskoczył mi nagle jak pryszcz w dniu studniówki – wróciłam kilka dni temu do domu, spotkałam Moją Siostrę, która oznajmiła mi, że będzie to oglądać w TV. Ok, słyszałam, że podobno śmieszne, więc obejrzę, czemu nie.
Pięć razy się zastanowię, nim obejrzę polski film. Serio. Ciacho obrzydziło mi polską kinematografię z ostatnich kilku lat.

Widzicie, jak to było reklamowane? „Wreszcie prawdziwa komedia”. Ostatnio za dużo przeklinam, więc się powstrzymam od komentarza.
Film opowiada o tym, jak pewna policjantka została wkręcona w… Zaraz, co dokładnie? Posiadanie narkotyków? Handel? Widzicie, nawet nie jestem w stanie przybliżyć wam fabuły. Dobra, panna została wkręcona i z tego bałaganu postanowiło ją wyciągnąć jej trzech braci, z czego jeden gorszy od drugiego, a trzeci od czapy. Jeżeli twórcy uznali, że nagromadzenie najróżniejszych pierdół życiowych i przerysowanych postaci będzie komiczne, to sorry, nie udało im się, załamałam się już bowiem przy drugim bracie. Łatwo się domyślić, że nasza bohaterka została uratowana, a film skończył się happy endem (o Boże), jednak zanim do tego doszło, zdążyłam zwątpić ze sto razy w to, że życie ma jakikolwiek sens.
Przyszło mi do głowy teraz takie skojarzenie, że Ciacho jest polską odpowiedzią na różnego rodzaju absurdalne komedie amerykańskie. Albo miało być odpowiedzią. Problem polega na tym, że wykorzystany tutaj humor nie śmieszy. Zaśmiałam się szczerze (a nie przez łzy) ze dwa razy. Nie wiem, kogo ma śmieszyć to, że ginekolog ma fioła na punkcie igraszek analnych (musiałam to napisać, wybaczcie), pewien informatyk jest tak naprawdę gosposią w swoim domu, bo jego żona trzaska kupę pieniędzy i nie daje mu dojść do głosu, a niedorozwinięty brat próbuje się dostać do policji. Naprawdę, nie wiem, jaki ten film ma target. Ostatni tytuł, który oglądałam i w którym był wątek osoby upośledzonej umysłowo, która próbowała pracować w policji, to była pierwsza część Strasznego filmu i ta postać wywoływała we mnie jedynie najróżniejsze odmiany litości.
Gdybym była aktorką i bym przymierała głodem, dopiero wtedy zdecydowałabym się na wzięcie którejś z ról w tym filmie. Mam wrażenie, że postaci były robione podczas pijackiego posiedzenia, gdzie ludzie odpowiedzialni za scenariusz siedzieli przy piątej flaszce wódki i przerzucali się najgłupszymi możliwymi pomysłami, które wtedy wydały im się bardzo zabawne. Co na przykład? Pani psycholog, która podczas testów psychologicznych potrafiła poniżyć człowieka, a *SPOILER* daje się uwieść ginekologowi. Temu wyżej wspomnianemu. Gdzie czynnikiem, który ostatecznie połączył parę, był baaardzo sympatyczny przedmiot w kształcie delfinka… LUDZIE, LITOŚCI! Albo pseudonim jednego bandziora, a raczej jego geneza (Ciasny Włodek), treserka do psów opiekująca się dziećmi informatyka, wygolona błyskawica na wzgórku łonowym (wyglądała efektownie, ale kurde nooo), scena erotyczna w więzieniu w miejscu, gdzie się siedzi ze słuchawkami (wiecie, o co chodzi)… Boże, zatrzymaj świat, ja wysiadam. Kto to wymyślił? A co za tym idzie – kto był tak głupi, by dać pieniądze na realizację tych głupot?! W tym kraju jest masa biednych dzieci, które chociażby studiują na Znanej Warszawskiej Uczelni i nie mają za co pójść na kebaba (zniżam się do poziomu filmu), mogliby dostać dofinansowanie. A tak to zmarnowano ciężką forsę na zrobienie tytułu, który nie ma sensu, nie śmieszy, załamuje ludzi i tylko pogrążą naszą staczającą się kinematografię.
Kiedyś umieliśmy robić dobre filmy. Co się stało? Znakomici twórcy poumierali, czy jak? Moda na badziewia się zaczęła? Przecież jesteśmy cholernie zdolnym narodem, kształcimy wybitne jednostki (zdarzają się takie), ale one widocznie nie mają dojścia, skoro takie gnioty powstają. Dzisiejsza Chała to film, który w założeniu miał mieć jakiś sens, miał przynależeć do jakiejś kategorii (podobnie jak Rozmowy nocą, których nie cierpię) czy cokolwiek, a tu nic… Smutno się robi, kiedy się widzi, że dobre filmy, takie jak np. W ciemności* dostają po dupie, bo widzowie narzekają, ktoś ma jakieś pretensje do Holland i Bóg wie, co jeszcze, a tymczasem taśmowo są produkowane takie paskudztwa jak Ciacho.
Zobaczcie: skoro ten film wzbudza we mnie takie emocje, strach pomyśleć, co będzie, jak kiedyś będzie mi się nudziło i obejrzę Kac Wawa.
By the way, wiecie, dlaczego Ciacho się tak nazywa? Myślicie, że tytuł ma bliżej nieokreśloną głębię i pojawi się w tym filmie jakiś przystojniak? O naiwni. Obejrzyjcie, to się dowiecie.
Wasza załamana przy okazji tym, że ma dużo roboty na uczelni
Cathryn
P.S. Następna notka już nie będzie Chałą, dam wam wytchnąć :*

*będę do końca życia i ostatniej kropli krwi bronić tego filmu, ponieważ reprezentuje sobą dość wysoki poziom i jest naprawdę klimatycznym oddaniem historii z Dziewczynki w zielonym sweterku.

Reklamy

6 thoughts on “Chała tygodnia – „Ciacho”

      • Tak mi się napisało, bo zdecydowanie nie był to mój typ… 😉 Ale reszta już może w liście, teraz tylko zasygnalizowałam, że wciąż masz we mnie wiernego czytelnika… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s